| O sobie: |
Kocham czekoladę, ale mdli mnie od samego zapachu ciastek w czekoladzie (wyjątek: Petitki i Krakuski Serduszka). Nic nie potrafi zastąpić mocnego rumianku z mnóstwem cytryny. Kawa? Latte i cappuccino. Dzień bez kisielu (szczególnie malinowego) jest dniem straconym, tak samo jest z jogurtami. Nie lubię huśtawek, ale huśtawki nastroju mam codziennie (co bynajmniej nie znaczy, że się do nich przyzwyczaiłam tak, jak można przyzwyczaić się do "Liptona" z dużą ilością cytryny, którego bardzo lubię). Uwielbiam napoje z lodem, albo papierosy, albo ja. Jestem pewna, że w karierze kulinarnej nigdy bym się nie sprawdziła. Być może dlatego, że zawsze podjadam, gdy coś kroję, a może dlatego, że potrafię spalić garnek i chochelkę, odgrzewając zupę. Uwielbiam bigos, "Pieguski", chrupki kukurydziane i herbatniki maślane "Leibniz". Nie lubię sprzątać (wyjątek: mycie okien), ale lubię porządek, bo w bałaganie nie potrafię się odnaleźć. Najchętniej pospinałabym myśli w pliki notatek i zaszufladkowała, by mieć pewność, że w każdej chwili je ogarnę. Z reguły jestem optymistką. Jak już coś robię, to robię to dokładnie. Pedantka? O tak. Lubię, gdy wszystko jest dopięte na ostatni guzik, łącznie z tym, co mam na siebie włożyć. Uwielbiam nienaruszony przez człowieka naturalny krajobraz. Mam fioła na punkcie zwierząt i małych dzieci [nie mylić z pedobearem]. Jestem bardzo niecierpliwa, nie lubię czekać na niespodzianki. Jednak - paradoksalnie - lubię, gdy ktoś mnie czymś zaskakuje, bo wtedy czuję się ważna. Bywam zazdrosna, ale tylko wtedy, gdy cholernie mi zależy. Bez idealnie ułożonej grzywki czuję się idiotycznie. Paznokcie maluję tylko na ciemno. Nicnierobienie to dla mnie najlepsza forma spędzania wolnego czasu. Bardzo lubię (grać w) siatkówkę. Przepadam za pewnego rodzaju sportem, nie przepadam za WueFem. Książki to moja pasja, mam zamiar kiedyś jakąś napisać. Nigdy nie rzucam słów na wiatr. Uważam, że jestem odpowiedzialna i można na mnie polegać. Nienawidzę się zawodzić na kimś dla mnie ważnym. W piosenkach Myslovitz odnajduję sens życia. Po napisaniu czegoś czytam to sto razy i jeszcze częściej poprawiam. Po prostu kocham uczucie w buzi po umyciu zębów. Zawsze chciałam umieć grać na gitarze. Codzienna jazda konna to moje niespełnione marzenie. W wieku, gdy wszystkie dziewczynki chciały być księżniczkami, ja marzyłam o byciu dżokejką. Trochę później, gdy była moda na aktorki i modelki, ubzdurałam sobie, że będę weterynarzem. Teraz wiem, że nie dałabym rady. Obiecajcie, że nigdy nie wykorzystacie tego przeciwko mnie i nie będziecie się śmiać – panicznie boję się pająków. Moim ulubionym przedmiotem jest j. polski (co tu dużo mówić - jaram się wszystkim z nim związanym) i w tym kierunku planuję przyszłość. Moje największe marzenie pod tym względem to dostanie się na filologię polską (specjalizacja edytorska) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czasami, kiedy sobie nie radzę, piszę wiersze, ale to nic wartościowego. Jestem pozytywną osobą, w Simsach miałabym cechę „Śpioch”. Boli mnie głowa od nadmiaru filmów, uwielbiam leżeć na trawie i ballady rockowe. Mam niezwykły dar do tworzenia niezręcznych dla samej siebie sytuacji. Bywam ironiczna. Należę do nieprzystępnych ludzi, trudno się do mnie zbliżyć. Rzadko wybaczam. Wobec płci przeciwnej jestem nieśmiała, jednak w grupie zaufanych, bliskich osób bywam cholernie śmiała. Według znajomych jestem dojrzałą, poważną dziewczyną, jednak dużo we mnie z dziecka. To normalne? Pewnie tak, ale mało kto wie, że tak jest. Dodam jeszcze, że kocham koszule w kratę. Uwielbiam owocowe mgiełki do ciała i pomadkę "Nivea Hydrocare". Czeszę włosy tylko grzebieniem. Gdy coś opowiadam, z biegiem słów mówię coraz szybciej i głośniej. [99% to nieciekawe szczegóły, jeśli oczywiście ktoś wyłapie cokolwiek z mojej paplaniny] Wynika to z tego, że zawsze zwracam uwagę na pozornie nieważne rzeczy. Wolę spędzić wakacje z rodzicami niż ze znajomymi. Uwielbiam skupiać się na air hockey'u. Pływam tylko kraulem. Po części jestem hedonistką. Dużo, zwykle bez powodu, płaczę, uwielbiam się nad sobą użalać. Poświęciłabym porządny obiad dla czegoś słodkiego. Nie lubię, gdy ktoś z góry patrzy na innych lub uważa, że wie wszystko najlepiej. Uważam się za osobę tolerancyjną. Chcę być we wszystkim najlepsza, ale niestety, nie zawsze się tak da. Cechuje mnie ambicja i upór, zwykle nie dotrzymuję obietnic danych samej sobie. Lubię być sama, jestem raczej outsiderem. I chyba najbardziej uzewnętrzniająca się na co dzień moja cecha, a mianowicie niezdarność. Wyjątkowo często się przewracam, wchodzę w ściany, drzwi, potykam się kilka razy dziennie, tłukę wszystkie rzeczy, które da się stłuc, a nawet te nietłukące się, jednym nieuważnym ruchem potrafię zdemolować pół pokoju. (Na szczęście) posiadam dystans do samej siebie, umiem, a nawet uwielbiam się z siebie śmiać. Aha, i jestem bezgranicznie zakochana w comandante. |