Gość (37.30.*.*)
To, czy ludzki mózg jest najbardziej nieprzygotowanym organem do obecnej rewolucji cyfrowej, to zagadnienie, które leży na styku psychologii, neurologii i socjologii. Prawda jest taka, że to nie jest prosty mit ani czysty fakt, ale raczej złożona mieszanka wyzwań i niesamowitych zdolności adaptacyjnych.
Można powiedzieć, że mózg jest nieprzygotowany w sensie ewolucyjnym, ale jednocześnie jest niesamowicie plastyczny, co pozwala mu na adaptację, choć często odbywa się to kosztem pewnych funkcji.
Idea „nieprzygotowania” wynika z fundamentalnych ograniczeń poznawczych, które są brutalnie testowane przez środowisko cyfrowe.
Nasz mózg, choć potężny, ma swoje limity. Koncepcja przeciążenia informacyjnego (ang. information overload) opisuje stan, w którym ilość dostępnych danych przekracza zdolność jednostki do ich efektywnego przetworzenia.
Wielu z nas uważa, że potrafi jednocześnie czytać raport, zerkać na maila i przeglądać wiadomości na telefonie. Badania sugerują, że to złudzenie. Ludzki mózg słabo radzi sobie z cyfrową wielozadaniowością. Zamiast robić kilka rzeczy naraz, tak naprawdę szybko przełącza się między zadaniami (ang. task switching). To przełączanie jest kosztowne:
Rewolucja cyfrowa to zjawisko, które nastąpiło w ciągu raptem kilku dekad. Z ewolucyjnego punktu widzenia to mgnienie oka. Niektórzy eksperci twierdzą, że adaptacja genetyczna, która mogłaby zrekompensować negatywne skutki nadmiernej stymulacji, trwa dziesiątki tysięcy lat. Oznacza to, że nasz „sprzęt” (mózg) jest zaprojektowany do wolniejszego, bardziej liniowego przetwarzania informacji, a nie do lawiny bodźców, jaką serwuje nam sieć.
Twierdzenie, że mózg jest całkowicie nieprzygotowany, jest mitem, ponieważ ignoruje jego najbardziej niezwykłą cechę: neuroplastyczność.
Neuroplastyczność to zdolność mózgu do reorganizowania się poprzez tworzenie nowych połączeń neuronalnych przez całe życie. Nowe technologie, tak jak każde nowe doświadczenie, aktywnie kształtują nasz mózg:
Kluczem jest zrozumienie, że adaptacja nie zawsze oznacza poprawę wszystkich funkcji. Mózg zmienia się, ale płaci za to pewną cenę:
Mózg nie jest najbardziej nieprzygotowanym organem, bo żaden inny organ nie ma tak ogromnej zdolności do adaptacji do nowych warunków. Mit polega na tym, że mózg jest statyczny. On się zmienia.
Jednak fakt polega na tym, że tempo zmian technologicznych jest zbyt szybkie, by nasza ewolucja nadążyła bez negatywnych konsekwencji.
Rozwiązaniem nie jest czekanie na ewolucję, ale świadome zarządzanie tą adaptacją, czyli higiena cyfrowa. Tak jak nauczyliśmy się dbać o higienę fizyczną (mycie rąk), tak musimy nauczyć się dbać o higienę umysłową w świecie cyfrowym. Ograniczanie czasu ekranowego, unikanie wielozadaniowości i świadoma selekcja treści to strategie, które pozwalają nam wykorzystać potencjał rewolucji cyfrowej, minimalizując jednocześnie jej negatywne, poznawcze koszty.