Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że bierzesz łyk zimnego piwa, ale zamiast charakterystycznej goryczki i ziołowego aromatu, czujesz ulepkowatą słodycz przypominającą rozcieńczony karmel lub owocowy kompot. Chmiel, choć stanowi zaledwie ułamek składu piwa, jest jego „duszą” i głównym stabilizatorem. Gdybyśmy go usunęli lub zastąpili owocami, proces warzenia i efekt końcowy zmieniłyby się nie do poznania.
Zanim chmiel stał się standardem w piwowarstwie (co nastąpiło mniej więcej w okolicach XI–XII wieku), ludzie pili napój zwany gruit. Było to piwo aromatyzowane mieszanką ziół, takich jak krwawnik pospolity, bagienno zwyczajne czy jałowiec.
Gdybyś dzisiaj całkowicie pominął chmiel w procesie produkcji, otrzymałbyś napój, który technicznie nadal jest piwem (ponieważ zachodzi fermentacja cukrów z ziarna), ale smakowo byłby on bardzo trudny do zaakceptowania dla współczesnego konsumenta. Chmiel pełni w piwie rolę kontrapunktu – jego zadaniem jest zrównoważenie słodyczy pochodzącej ze słodu. Bez niego piwo byłoby mdłe, ciężkie i przesłodzone.
Chmiel to nie tylko smak, to przede wszystkim naturalny konserwant. Zawarte w nim alfa-kwasy mają silne właściwości antybakteryjne, szczególnie wobec bakterii gram-dodatnich, które odpowiadają za kwaśnienie piwa. Produkcja piwa bez chmielu oznaczałaby, że napój psułby się błyskawicznie. Bez odpowiedniej ochrony chmielowej, dzikie drożdże i bakterie kwasu mlekowego przejęłyby kontrolę nad brzeczką, zamieniając ją w coś przypominającego ocet lub bardzo kwaśny, mętny płyn.
Pomarańcze w piwie nie są nowością – belgijskie piwa pszeniczne (Witbier) od lat wykorzystują skórkę gorzkiej pomarańczy Curacao. Jednak zastąpienie chmielu całkowicie samymi pomarańczami to zupełnie inna bajka.
Zastąpienie chmielu jabłkami prowadzi nas w stronę hybrydy znanej w świecie piwowarskim jako Graff. Jest to styl spopularyzowany przez sagę „Mroczna Wieża” Stephena Kinga, a później zaadaptowany przez piwowarów domowych.
W takim scenariuszu brzeczka słodowa jest mieszana z sokiem jabłkowym. Jeśli całkowicie zrezygnujemy z chmielu na rzecz jabłek:
Warto wiedzieć, że jabłka nie mają żadnych właściwości konserwujących typowych dla chmielu. Wręcz przeciwnie – wprowadzają dodatkowe cukry i mikroorganizmy, co sprawia, że proces fermentacji musiałby być niezwykle sterylny, aby napój nie zamienił się w mętny i niepijalny miks.
W średniowieczu trwała prawdziwa wojna o skład piwa. Kościół i lokalni władcy czerpali ogromne zyski z monopolu na sprzedaż mieszanek ziół (gruitu). Chmiel był postrzegany jako „protestanckie zioło”, ponieważ pozwalał piwowarom uniezależnić się od tych opłat (chmiel rósł dziko i był łatwo dostępny). Ostatecznie wygrał nie tylko ze względów ekonomicznych, ale i zdrowotnych – piwa chmielone były po prostu bezpieczniejsze do picia, bo rzadziej się psuły.
Z punktu widzenia chemii i technologii żywności, całkowite wyeliminowanie chmielu spowodowałoby:
Choć dzisiejsza technologia pozwala na produkcję napojów piwnych bez chmielu (stosując np. pasteryzację tunelową dla trwałości i sztuczne aromaty dla smaku), to bez tego zielonego szyszka piwo traci swój największy atut: idealny balans między słodyczą ziarna a orzeźwiającą goryczą natury.