Gość (83.4.*.*)
Fascynacja prędkością i podbojem przestworzy towarzyszy nam od dekad. Kiedy patrzymy na smugi kondensacyjne pozostawione przez samolot pasażerski albo na spektakularny start misji kosmicznej, często wrzucamy napęd tych maszyn do jednego worka z napisem „odrzut”. Choć oba typy silników opierają się na tej samej zasadzie fizycznej, w rzeczywistości dzieli je technologiczna przepaść. Zrozumienie tych różnic pozwala pojąć, dlaczego samolotem nie polecimy na Księżyc, a rakieta nie jest najlepszym środkiem transportu na wakacje w Grecji.
To najważniejszy punkt całego porównania. Aby spalić paliwo i wytworzyć energię, potrzebny jest utleniacz – najczęściej tlen. Silnik odrzutowy (nazywany też przelotowym) jest jak maratończyk: podczas biegu cały czas „oddycha” powietrzem z otoczenia. Zasysa je z przodu, spręża, miesza z paliwem i podpala.
Silnik rakietowy to zupełnie inna bajka. Jest on całkowicie samowystarczalny. Rakieta nie pobiera tlenu z atmosfery, ponieważ zabiera go ze sobą w specjalnych zbiornikach (w postaci ciekłej lub jako stały składnik chemiczny paliwa). To właśnie ta cecha sprawia, że rakiety mogą latać w próżni kosmicznej, gdzie nie ma ani grama powietrza, podczas gdy silnik odrzutowy po prostu by tam zgasł.
Z powyższej różnicy wynika kolejna: miejsce, w którym dany napęd może pracować. Silniki odrzutowe są ograniczone przez gęstość atmosfery. Jeśli samolot wzniesie się zbyt wysoko, powietrze stanie się zbyt rzadkie, by silnik mógł pracować wydajnie lub w ogóle podtrzymać proces spalania. Większość samolotów komercyjnych operuje na wysokościach do 10–13 kilometrów.
Rakiety natomiast nie mają takich ograniczeń. Co więcej, silnik rakietowy pracuje nawet wydajniej w próżni, ponieważ gazy wylotowe nie muszą pokonywać oporu ciśnienia atmosferycznego, opuszczając dyszę. Dlatego rakiety są jedynym wyborem, gdy celem jest orbita okołoziemska lub inne planety.
Zarówno silnik odrzutowy, jak i rakietowy działają w oparciu o III zasadę dynamiki Newtona: każdemu działaniu towarzyszy przeciwdziałanie o tej samej wartości, ale przeciwnym zwrocie. Aby zrozumieć, jak powstaje siła ciągu, rozbijmy to na czynniki pierwsze:
Wynik: Choć mechanizm „pchania” jest ten sam, rakieta musi dźwigać znacznie większy ciężar (własny utleniacz), co czyni ją mniej ekonomiczną w obrębie atmosfery.
Jeśli chodzi o ekonomię, silnik odrzutowy bije rakietowy na głowę. Ponieważ silnik odrzutowy nie musi dźwigać tlenu, może zabrać więcej paliwa lub ładunku. Jest on zaprojektowany do długotrwałej pracy – silniki w samolotach pasażerskich mogą pracować bez przerwy przez kilkanaście godzin.
Silnik rakietowy to potężny „sprinter”. Zużywa ogromne ilości paliwa w bardzo krótkim czasie, aby wygenerować gigantyczną siłę ciągu potrzebną do pokonania grawitacji Ziemi. Większość rakiet zużywa 90% swojej masy startowej w zaledwie kilka minut po starcie.
Czy wiedziałeś, że inżynierowie pracują nad silnikami typu SABRE? To silniki o cyklu kombinowanym, które w niższych partiach atmosfery działają jak odrzutowce (pobierając tlen z powietrza), a po osiągnięciu odpowiedniej wysokości i prędkości przełączają się w tryb rakietowy. To mogłoby zrewolucjonizować transport kosmiczny, czyniąc go znacznie tańszym!
Silniki odrzutowe są mechanicznie bardzo złożone. Posiadają wiele ruchomych części: ogromne wentylatory, sprężarki i turbiny wirujące z prędkością tysięcy obrotów na minutę. Muszą one precyzyjnie zarządzać przepływem powietrza w różnych warunkach pogodowych.
Silniki rakietowe (szczególnie te na paliwo stałe) mogą być konstrukcyjnie prostsze – w najprostszej formie to po prostu „rura” wypełniona mieszanką wybuchową z dyszą na końcu. Oczywiście nowoczesne silniki na paliwo ciekłe (jak te w rakietach SpaceX) są niezwykle zaawansowane, ale ich podstawowa zasada działania nie wymaga skomplikowanego systemu zasysania i sprężania powietrza z zewnątrz.
Wybór między nimi zależy więc wyłącznie od tego, jak wysoko i jak szybko chcemy się dostać. Do podróży między kontynentami odrzutowiec pozostaje bezkonkurencyjny, ale jeśli marzymy o gwiazdach, rakieta jest naszym jedynym biletem.