Gość (37.30.*.*)
Podatki, zwłaszcza te o charakterze społecznym lub demograficznym, zawsze wzbudzają ogromne emocje. Zarówno historyczny podatek bykowy, jak i hipotetyczny podatek od urodzenia dziecka to tematy, które dotykają bardzo wrażliwych kwestii prywatnych i publicznych. Przyjrzyjmy się, jak oceniana jest skuteczność tego pierwszego i czy ten drugi w ogóle kiedykolwiek istniał.
Podatek bykowy – znany w Polsce jako podatek od osób bezdzietnych, nieżonatych i niezamężnych – obowiązywał w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (PRL), a jego celem było między innymi wsparcie odbudowy demograficznej kraju po II wojnie światowej, a także motywowanie obywateli do zawierania małżeństw i posiadania potomstwa.
Ocena skuteczności historycznego podatku bykowego jest dość jednoznaczna: nie potwierdzono jego wpływu na skuteczność demograficzną ani na motywowanie do zawierania małżeństw.
Podsumowując, historyczne doświadczenia z Polski i innych krajów (gdzie podobne rozwiązania funkcjonowały, np. w ZSRR) wskazują, że sankcje finansowe w postaci podatku bykowego nie są skutecznym narzędziem do trwałej poprawy demografii.
Odpowiedź na to pytanie jest krótka: nie ma informacji o wprowadzeniu powszechnego podatku, który nakładałby opłatę lub daninę na rodziców z tytułu samego faktu urodzenia dziecka.
Współczesna polityka fiskalna i społeczna w większości krajów idzie w zupełnie przeciwnym kierunku. Zamiast obciążać rodziców, państwa wprowadzają różnego rodzaju zachęty i ulgi:
Jedynym przykładem, który bywa mylnie nazywany "podatkiem od urodzenia dziecka", jest specyficzna praktyka stosowana w niektórych stanach USA (np. w Wisconsin). Jest to tzw. Birth Tax (podatek od porodu), który nie jest faktycznym podatkiem, lecz działaniem windykacyjnym mającym na celu odzyskanie części kosztów porodu pokrytych przez stanowy program Medicaid (dla osób o niskich dochodach) od nieżonatych ojców dziecka.
Ważne: Jest to mechanizm odzyskiwania kosztów medycznych, a nie powszechny podatek nakładany na wszystkich rodziców z tytułu urodzenia dziecka. Co więcej, w wielu stanach zrezygnowano z tej praktyki, uznając, że nie służy ona dobru rodzin.
Podsumowując, globalne trendy i historyczne doświadczenia wskazują, że państwa, dążąc do poprawy demografii i wsparcia rodzin, stosują system ulg i świadczeń (nagradzanie dzietności), a nie kary finansowe za sam fakt urodzenia dziecka.