Gość (37.30.*.*)
W dzisiejszym świecie, w którym tempo życia jest zawrotne, a priorytety często zmieniają się jak w kalejdoskopie, tradycyjne modele związków ewoluują. Jednym z nowych, choć niekoniecznie zdrowych, zjawisk jest tak zwany convenienceship – relacja z wygody. Choć brzmi to nowocześnie, to w gruncie rzeczy jest to stara koncepcja, ubrana w nowe słowa, która niesie ze sobą zarówno obietnicę łatwości, jak i ryzyko emocjonalnej pustki.
Convenienceship (z ang. convenience – wygoda, relationship – związek) to nieformalny termin określający związek bez zobowiązań, zawarty wyłącznie dla obopólnej, praktycznej korzyści. Nie jest to ani randkowanie, ani głęboka, romantyczna relacja, ani nawet czysta przyjaźń. To raczej układ lub kontrakt, w którym dwie osoby zaspokajają swoje doraźne potrzeby – emocjonalne, fizyczne, finansowe lub społeczne – bez angażowania głębszych uczuć i bez długoterminowych planów.
Można to porównać do „sklepu pop-up” w świecie relacji: pojawia się, gdy jest potrzebny (np. jako partner do wyjścia na imprezę, współlokator do podziału rachunków, czy osoba do zaspokojenia potrzeb fizycznych), i znika, gdy przestaje być wygodny.
Przykłady potrzeb zaspokajanych w convenienceship:
Mimo że convenienceship często bywa demonizowany, ma on pewne zalety, zwłaszcza dla osób, które w danym momencie życia cenią sobie niezależność i praktycyzm:
Ponieważ relacja jest oparta na rozsądku, a nie na namiętności, często jest spokojniejsza i bardziej przewidywalna. Brak intensywnych emocji oznacza mniej kłótni, zazdrości i dramatycznych rozstań. Łatwiej jest się dogadać i ustalić jasne zasady współżycia.
To największa zaleta. Partnerzy mogą wspólnie osiągać cele, które byłyby trudne do zrealizowania w pojedynkę, np. wzięcie kredytu, podział kosztów utrzymania mieszkania, lub po prostu wygoda posiadania kogoś do towarzystwa.
W idealnym convenienceship partnerzy ustalają jasne reguły i wzajemne oczekiwania na samym początku. To pozwala na zachowanie niezależności i unikanie presji związanej z tradycyjnym związkiem (np. ślub, dzieci, zamieszkanie).
Brak konieczności ciągłego inwestowania w emocjonalną głębię związku daje więcej czasu i energii na skupienie się na karierze, pasjach czy innych celach osobistych.
Choć wygoda jest kusząca, ten typ relacji niesie ze sobą poważne ryzyko dla zdrowia psychicznego i emocjonalnego.
Relacja z rozsądku, pozbawiona prawdziwej, głębokiej miłości, może prowadzić do uczucia pustki, osamotnienia i wewnętrznej pustoty. Partnerzy mogą zaspokajać swoje potrzeby materialne, ale wciąż odczuwać brak autentycznej intymności i więzi.
Często zdarza się, że jedna strona zaczyna się angażować emocjonalnie bardziej niż druga, licząc na to, że convenienceship przekształci się w prawdziwy związek. Kiedy to się nie udaje, ta osoba jest narażona na głębokie zranienie i rozczarowanie.
Trwanie w wygodnym, ale niespełniającym związku może być ucieczką przed koniecznością pracy nad sobą lub poszukiwania prawdziwej miłości. Taki związek staje się „przeczekaniem” i może powstrzymywać przed dążeniem do bardziej satysfakcjonującej relacji.
Niektórzy mogą zacząć „sanitować” relację z wygody, wmawiając sobie i innym, że jest to miłość. To prowadzi do życia w fałszywym przekonaniu i zaniedbywania prawdziwych potrzeb emocjonalnych.
Kluczem do zminimalizowania negatywnych skutków jest świadomość, szczerość i dojrzałość emocjonalna.
To najważniejsza zasada. Obie strony muszą być całkowicie szczere co do natury relacji.
Zastanów się, dlaczego wchodzisz w taki związek. Czy jest to świadomy wybór, czy ucieczka przed samotnością lub strachem przed bliskością?
Jeśli czujesz, że zaczynasz się angażować bardziej, niż zakładał to układ, musisz podjąć decyzję:
Nie wmawiaj sobie, że to „prawdziwa miłość”, jeśli wiesz, że jest to tylko układ. Akceptacja, że jest to relacja tymczasowa i oparta na wygodzie, pomoże ci zachować zdrowy rozsądek i uniknąć bolesnego zderzenia z rzeczywistością, gdy układ się skończy.