Gość (37.30.*.*)
To zrozumieć, skąd wzięła się fascynująca i nieco fantastyczna teoria, że delfiny to przekształceni ludzie, musimy cofnąć się o tysiące lat, a następnie przenieść się do połowy XX wieku. Idea ta ma swoje korzenie zarówno w starożytnych mitach, jak i w nowoczesnych spekulacjach naukowych (czy raczej pseudonaukowych), podsycanych niezwykłą inteligencją tych ssaków.
Zanim jeszcze powstały jakiekolwiek "naukowe" teorie, delfiny zajmowały wyjątkowe miejsce w wierzeniach starożytnych cywilizacji, szczególnie w Grecji. To właśnie tam narodziła się silna więź emocjonalna i symboliczna, która mogła położyć podwaliny pod późniejsze spekulacje.
W starożytnej Grecji delfiny były otaczane niemal boską czcią. Uważano je za przyjaciół ludzi, ratowników rozbitków i przewodników dusz w zaświaty.
Ta silna personifikacja i postrzeganie delfinów jako niemal równych ludziom, a nawet jako przewodników dusz, z pewnością przyczyniła się do powstania myśli, że mogą one mieć ludzkie pochodzenie lub naturę.
Bardziej bezpośrednie nawiązanie do koncepcji "przekształconych ludzi" pojawia się w kontekście mitów o zaginionych cywilizacjach. Niektóre starożytne autorytety, w tym historyk Herodot i filozof Platon, mieli twierdzić, że po katastrofie Atlantydy część jej mieszkańców przekształciła się w "wodnych ludzi", którzy założyli podwodne państwo na pozostałościach zalanego kontynentu.
Choć nie jest to bezpośrednio teoria o delfinach, to tworzy ona kulturowy precedens dla idei, że ludzie w wyniku kataklizmu lub ewolucyjnej konieczności mogli przystosować się do życia w morzu, stając się istotami wodnymi o ludzkiej inteligencji.
Prawdziwy renesans teorii o delfinach jako "przekształconych ludziach" nastąpił w drugiej połowie XX wieku, w dużej mierze za sprawą badań nad inteligencją tych ssaków.
W latach 60. i 70. XX wieku naukowcy zaczęli intensywnie badać mózgi i zachowania delfinów. Odkryto, że:
Te odkrycia sprawiły, że delfiny zyskały status "osób pozaludzkich" (non-human persons), a ich zdolności do rozumowania i komunikacji stały się przedmiotem intensywnych spekulacji.
Kluczową postacią, która spopularyzowała ideę "delfinów jako niemal ludzi", był amerykański neurobiolog i psychoanalityk dr John C. Lilly (1915–2001).
Lilly prowadził pionierskie badania nad komunikacją delfinów w latach 60. i był głęboko przekonany o ich niezwykłej inteligencji. W swojej najbardziej znanej książce z 1967 roku, prawdopodobnie zatytułowanej "Rozum delfina. Intelekt obok człowieka" (ang. The Mind of the Dolphin: A Non-Human Intelligence), wyraził pogląd, że ludzie powinni uwolnić się od stereotypu, że Homo sapiens jest "koroną stworzenia".
Lilly sugerował, że delfiny są inteligentnymi istotami, które miliony lat temu "powróciły do kolebki życia" (morza), porzucając ląd. Choć to stwierdzenie jest zgodne z faktyczną ewolucją waleni (które wyewoluowały z lądowych ssaków), w kontekście jego spekulacji i badań nad komunikacją, zostało ono podchwycone jako dowód na to, że delfiny mogły być kiedyś lądowymi istotami o inteligencji bliskiej ludzkiej.
W tym samym czasie, choć niezależnie od Lilly'ego, popularność zyskała hipoteza wodnego przodka (ang. Aquatic Ape Hypothesis). Sugerowała ona, że przodkowie ludzi mogli wieść półwodny tryb życia w czasie globalnego ochłodzenia (Epoki Lodowcowej), spędzając większość dnia na poszukiwaniu pokarmu w płytkich wodach.
Według tej koncepcji, długotrwałe przebywanie w wodzie miało spowodować adaptacje, takie jak:
Choć hipoteza ta jest kontrowersyjna i w dużej mierze odrzucana przez główny nurt antropologii, stworzyła ona narracyjny pomost: jeśli nasi przodkowie mogli częściowo powrócić do wody, to dlaczego nie mogła tego zrobić inna, równie inteligentna linia ewolucyjna?
Połączenie starożytnych mitów o "wodnych ludziach" z fascynacją nadzwyczajną inteligencją delfinów i spekulacjami o ludzkiej ewolucji w wodzie stworzyło żyzny grunt dla teorii, że delfiny to nie tylko inteligentne zwierzęta, ale wręcz ludzie, którzy wybrali morze.