Jakie masz pytanie?

lub

Do jakiego wieku dzieci biorą wszystko dosłownie i jak chronić przedszkolaka przed negatywnymi tego skutkami?

komunikacja z przedszkolakiem rozwój myślenia dziecka dosłowne rozumienie świata
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Każdy rodzic przedszkolaka przynajmniej raz znalazł się w sytuacji, w której niewinny żart lub popularne powiedzenie wywołało u dziecka konsternację, a nawet płacz. Powiedzenie maluchowi, że „zaraz pęknie ze śmiechu” albo żeby „trzymał język za zębami”, może skończyć się panicznym sprawdzaniem brzucha lub próbą fizycznego złapania się za język. To nie wynika z braku inteligencji, ale z fascynującego etapu rozwoju mózgu, przez który przechodzi każde dziecko.

Do jakiego wieku dziecko bierze wszystko dosłownie?

Granica, po której dzieci zaczynają rozumieć metafory, ironię i sarkazm, jest płynna, ale psychologia rozwojowa wskazuje zazwyczaj na okolice 7. roku życia. To właśnie wtedy dziecko przechodzi z etapu myślenia przedoperacyjnego do etapu operacji konkretnych (według teorii Jeana Piageta).

Dzieci w wieku od 2 do około 6-7 lat posługują się tzw. myśleniem konkretno-wyobrażeniowym. Ich świat jest taki, jakim go widzą i słyszą. Jeśli mama mówi, że „pieniądze uciekają z portfela”, przedszkolak może zacząć wypatrywać monet z nóżkami, które uciekają przez szparę w torebce. Dopiero około 7-9 roku życia struktury mózgowe odpowiedzialne za myślenie abstrakcyjne rozwijają się na tyle, by maluch zaczął dostrzegać drugie dno w naszych wypowiedziach.

Dlaczego tak się dzieje?

Głównym powodem jest brak rozwiniętej tzw. teorii umysłu. Jest to umiejętność zrozumienia, że inna osoba może mieć inne intencje, wiedzę lub przekonania niż my sami. Małe dziecko zakłada, że słowa są bezpośrednim odzwierciedleniem rzeczywistości. Co ciekawe, badania pokazują, że choć 5-latki mogą zacząć wyczuwać, że ktoś żartuje (np. po tonie głosu), to pełne zrozumienie sarkazmu pojawia się często dopiero w wieku szkolnym.

Jak chronić przedszkolaka przed negatywnymi skutkami dosłowności?

Dosłowne rozumienie świata przez dziecko może prowadzić do niepotrzebnego lęku, stresu lub poczucia bycia oszukanym. Oto kilka sprawdzonych sposobów, jak komunikować się z przedszkolakiem, by czuł się bezpiecznie:

1. Uważaj na związki frazeologiczne i idiomy

Nasza mowa jest nimi naszpikowana. „Ugryź się w język”, „nie zawracaj mi głowy”, „zaraz wyjdę z siebie” – to zwroty, które dla dorosłego są naturalne, a dla 4-latka brzmią jak sceny z horroru. Staraj się mówić wprost o swoich potrzebach i emocjach. Zamiast „wyjść z siebie”, powiedz: „Jestem teraz bardzo zdenerwowany i potrzebuję chwili spokoju”.

2. Unikaj sarkazmu i ironii

Sarkazm to jedna z najtrudniejszych form komunikacji dla dziecka. Kiedy mówisz złośliwym tonem „No brawo, świetnie ci poszło”, gdy dziecko wylało sok, maluch czuje dysonans. Słyszy pochwałę, ale widzi złość i czuje napięcie. To buduje w dziecku ogromne poczucie dezorientacji i braku zaufania do własnej intuicji. W relacji z przedszkolakiem najlepiej sprawdza się autentyczność i jasny przekaz.

3. Nie stosuj „straszaków” i gróźb bez pokrycia

To punkt krytyczny dla poczucia bezpieczeństwa. Zdania typu: „Jak będziesz niegrzeczny, to cię tu zostawię” lub „Zabierze cię ten pan”, są przez dziecko traktowane jako realny plan działania. Przedszkolak nie wie, że to tylko pusta groźba mająca wymusić posłuszeństwo. Dla niego to zapowiedź porzucenia, co generuje ogromny poziom kortyzolu (hormonu stresu) w organizmie.

4. Wyjaśniaj metafory, gdy już ich użyjesz

Jeśli zdarzy Ci się użyć przenośni, a zobaczysz na twarzy dziecka zdziwienie, natychmiast ją wytłumacz. Możesz powiedzieć: „Powiedziałam, że mam urwanie głowy, ale to tylko takie powiedzenie. To znaczy, że mam po prostu bardzo dużo pracy i muszę się spieszyć. Moja głowa jest na swoim miejscu”. To świetna okazja do wzbogacania słownictwa dziecka i nauki abstrakcyjnego myślenia.

Ciekawostka: Test Sally-Anne

Czy wiesz, jak naukowcy sprawdzają, czy dziecko zaczyna wychodzić z etapu dosłowności? Służy do tego słynny test Sally-Anne. Dziecku pokazuje się historyjkę: Sally chowa piłkę do koszyka i wychodzi. Pod jej nieobecność Anne przekłada piłkę do pudełka. Sally wraca. Pytanie brzmi: „Gdzie Sally będzie szukać piłki?”. Dzieci poniżej 4. roku życia zazwyczaj odpowiadają, że w pudełku (bo one wiedzą, że tam jest). Dopiero starsze dzieci rozumieją, że Sally nie może tego wiedzieć i będzie szukać tam, gdzie ją zostawiła. To właśnie ten moment narodzin umiejętności „czytania w myślach” innych osób, co jest kluczem do zrozumienia ironii.

Jak wspierać rozwój abstrakcyjnego myślenia?

Choć na pewne procesy biologiczne nie mamy wpływu, możemy delikatnie oswajać dziecko z przenośnym znaczeniem słów. Dobrym sposobem jest wspólne czytanie wierszy (np. Jana Brzechwy czy Juliana Tuwima), które często opierają się na grach słownych. Wspólne zastanawianie się, czy „stół z powyłamywanymi nogami” naprawdę boli, pomaga dziecku zrozumieć, że język to nie tylko narzędzie do opisywania faktów, ale też wspaniała zabawa.

Pamiętajmy, że ten etap „dosłowności” jest też uroczy – to czas, kiedy świat jest dla dziecka prosty i czysty. Chroniąc je przed brutalnym sarkazmem i dbając o jasność komunikatów, budujemy fundament zaufania, który zaprocentuje w przyszłości, gdy maluch zacznie już rozumieć wszystkie niuanse naszej mowy.

Podziel się z innymi: