Gość (37.30.*.*)
Przewidywanie przyszłości technologii, która rozwija się w tempie wykładniczym, przypomina próbę prognozowania pogody w trakcie potężnego huraganu. Naukowcy i analitycy nie wróżą jednak z fusów – ich prognozy opierają się na konkretnych modelach matematycznych, takich jak „prawa skalowania” (Scaling Laws). Zauważono bowiem, że zwiększanie mocy obliczeniowej, ilości danych treningowych oraz wielkości samych modeli przekłada się na przewidywalny wzrost ich możliwości. Dzięki temu wiemy, że sztuczna inteligencja nie zatrzyma się w miejscu, a najbliższa dekada przyniesie zmiany, które dziś mogą wydawać się scenariuszem z filmu science fiction.
Głównym narzędziem prognostycznym są wspomniane prawa skalowania. Eksperci z takich organizacji jak OpenAI czy Anthropic zauważyli, że wydajność modeli językowych rośnie liniowo wraz z logarytmicznym wzrostem nakładów. Oprócz tego naukowcy analizują trendy w produkcji półprzewodników (np. rozwój układów Blackwell od Nvidii) oraz tempo inwestycji w centra danych.
Inną metodą są badania ankietowe wśród czołowych badaczy AI. Z cyklicznych raportów wynika, że terminy osiągnięcia tzw. AGI (Sztucznej Inteligencji Ogólnej), czyli systemu dorównującego człowiekowi w każdym zadaniu intelektualnym, stale się przesuwają – ale w stronę teraźniejszości. Jeszcze pięć lat temu mówiono o roku 2050, dziś wielu ekspertów wskazuje na lata 2027–2032.
W perspektywie pięciu lat (okolice 2029 roku) AI przestanie być tylko „mądrzejszą wyszukiwarką” czy generatorem tekstów. Naukowcy przewidują przejście od modeli konwersacyjnych do tzw. agentów AI.
Za dekadę AI wyjdzie poza ekrany monitorów na niespotykaną dotąd skalę. Naukowcy przewidują, że do 2034 roku kluczowym trendem będzie integracja AI z robotyką oraz nauką.
Jednym z największych wyzwań dla rozwoju AI w ciągu najbliższych 10 lat nie jest brak pomysłów, ale... brak energii. Centra danych zużywają ogromne ilości prądu. Dlatego giganci technologicznie, jak Microsoft czy Google, coraz mocniej inwestują w energię jądrową, w tym w małe reaktory modułowe (SMR), aby zasilić „mózgi” przyszłości.
To pytanie nurtuje każdego, kto widział postać z sześcioma palcami lub napisy przypominające pismo elfów. Błędy te wynikają z faktu, że obecne modele (dyfuzyjne) nie rozumieją fizyki ani anatomii – one jedynie statystycznie przewidują, gdzie powinien znaleźć się dany piksel.
Naukowcy przewidują, że obrazy pozbawione widocznych gołym okiem błędów i anomalii staną się standardem w ciągu najbliższych 12 do 24 miesięcy. Dlaczego tak szybko?
Już teraz najnowsze wersje modeli takich jak Midjourney czy DALL-E 3 radzą sobie z dłońmi i tekstem o niebo lepiej niż ich wersje sprzed roku. Granica między zdjęciem a grafiką AI zostanie ostatecznie zatarta prawdopodobnie do 2026 roku, co postawi przed nami ogromne wyzwania związane z weryfikacją prawdy w internecie.
Choć wizja rozwoju jest fascynująca, naukowcy ostrzegają przed „ścianą danych”. Szacuje się, że publicznie dostępne dane tekstowe w internecie mogą się wyczerpać już wkrótce. Rozwiązaniem, nad którym obecnie pracują badacze, są dane syntetyczne (AI ucząca się na danych wygenerowanych przez inną AI) oraz uczenie się bezpośrednio z materiałów wideo, co pozwoli modelom zrozumieć świat fizyczny bez potrzeby czytania miliardów stron tekstu.