Gość (37.30.*.*)
Wiele osób pracujących na podstawie umowy zlecenie zastanawia się, jak wyglądają ich relacje ze zleceniodawcą w kontekście rozwoju zawodowego i podnoszenia kwalifikacji. Czy firma, dla której wykonujesz zadania, może wymagać od Ciebie udziału w kursie? A może to Ty masz prawo domagać się sfinansowania szkolenia? Odpowiedź na te pytania nie jest tak oczywista jak w przypadku etatu, ponieważ umowa zlecenie rządzi się przepisami Kodeksu cywilnego, a nie Kodeksu pracy.
W przypadku klasycznej umowy o pracę sprawa jest jasna: pracodawca ma obowiązek przeszkolić pracownika (np. z zakresu BHP) i może wydać mu polecenie służbowe dotyczące udziału w kursie podnoszącym kwalifikacje. Przy umowie zlecenie sytuacja wygląda inaczej. Zleceniobiorca jest traktowany jako samodzielny podmiot, który zobowiązuje się do starannego działania przy wykonywaniu określonych czynności.
Zleceniodawca teoretycznie nie ma narzędzi prawnych, by „wydać polecenie” udziału w szkoleniu w taki sam sposób, jak robi to szef wobec pracownika. Może jednak uzależnić dalszą współpracę od posiadania przez Ciebie konkretnych umiejętności lub certyfikatów. W praktyce więc wysłanie zleceniobiorcy na szkolenie jest jak najbardziej możliwe, ale zazwyczaj odbywa się na zasadzie porozumienia stron lub zapisów zawartych bezpośrednio w treści umowy.
To jeden z najczęstszych punktów spornych. Choć Kodeks pracy kojarzy się głównie z etatowcami, jego artykuł 304 nakłada na pracodawców (zleceniodawców) obowiązek zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy również osobom fizycznym wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy.
Jeśli charakter Twoich zadań wiąże się z ryzykiem lub odbywa się w miejscu, gdzie panują specyficzne wymogi bezpieczeństwa, zleceniodawca nie tylko może, ale wręcz musi przeszkolić Cię z zakresu BHP. Co ważne, koszt takiego szkolenia powinien spoczywać na zleceniodawcy, a czas poświęcony na instruktaż nie powinien obciążać finansowo zleceniobiorcy.
W relacjach cywilnoprawnych panuje duża swoboda kontraktowa. Oznacza to, że kwestia finansowania kursów zależy od tego, co wynegocjujecie. Istnieją trzy najpopularniejsze scenariusze:
Warto wiedzieć, że jeśli zleceniodawca opłaca Ci szkolenie, które jest niezbędne do wykonania zlecenia, to dla Ciebie jako zleceniobiorcy taki przychód może być zwolniony z opodatkowania. Jest to traktowane jako koszt należytego wykonania zlecenia, a nie Twój dodatkowy dochód.
Tutaj pojawia się cienka czerwona linia, na którą zleceniodawcy muszą uważać. Jeśli firma zacznie zbyt mocno ingerować w Twój grafik, narzucać obowiązkowe szkolenia niezwiązane bezpośrednio z BHP i kontrolować każdy Twój krok, może to zostać uznane za znamiona stosunku pracy.
Zgodnie z polskim prawem, jeśli praca jest wykonywana w miejscu i czasie wyznaczonym przez kierownictwo oraz pod jego ścisłym nadzorem, mamy do czynienia z umową o pracę, niezależnie od tego, co widnieje na nagłówku dokumentu. Dlatego wielu zleceniodawców unika „przymuszania” do szkoleń, promując je raczej jako opcjonalny benefit.
Dla zleceniobiorcy, który często prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą lub po prostu pracuje jako freelancer, propozycja szkolenia od zleceniodawcy to świetna okazja do podniesienia swojej rynkowej wartości. W świecie IT czy marketingu certyfikaty zdobyte „przy okazji” dużych projektów są często warte więcej niż sama wypłata za zlecenie.
Zleceniodawca może więc zaproponować Ci szkolenie, a w niektórych przypadkach (BHP) nawet je wymóc, jednak w większości sytuacji jest to kwestia obopólnych korzyści i dogadania się między stronami.