Gość (83.4.*.*)
Choć w potocznym języku często używamy tych słów zamiennie, w rzeczywistości opisują one dwa zupełnie inne mechanizmy psychologiczne i społeczne. Wyobraź sobie sytuację, w której mijasz znajomego na ulicy. Jeśli udajesz, że go nie widzisz i idziesz dalej, to go ignorujesz. Jeśli jednak zatrzymujesz się, patrzysz mu w oczy i z ironicznym uśmiechem kwitujesz jego nowe auto słowami: „Ech, stać cię tylko na taki złom?”, to go lekceważysz. Ta subtelna różnica ma ogromne znaczenie dla naszych relacji i tego, jak jesteśmy postrzegani przez otoczenie.
Ignorowanie to przede wszystkim brak reakcji. Kiedy kogoś ignorujemy, zachowujemy się tak, jakby ta osoba (lub jej działanie) w ogóle nie istniała. Jest to swego rodzaju „wymazanie” kogoś z pola widzenia lub uwagi. Ignorowanie może być:
W psychologii ignorowanie często traktuje się jako formę ochrony własnych zasobów uwagi. Nie jesteśmy w stanie reagować na każdy bodziec, więc nasz mózg filtruje informacje. Problem pojawia się w relacjach międzyludzkich – tzw. „ciche dni” to klasyczny przykład ignorowania, które może być bardzo bolesne dla drugiej strony.
Lekceważenie jest znacznie bardziej aktywne i nacechowane emocjonalnie. Nie polega ono na braku zauważenia kogoś, ale na przypisaniu tej osobie lub jej słowom niskiej wartości. Kiedy kogoś lekceważymy, uznajemy go za nieistotnego, nieważnego lub gorszego od nas.
Lekceważenie często wiąże się z poczuciem wyższości. Można lekceważyć:
Aby lepiej zrozumieć te różnice, warto zestawić je w kilku kluczowych punktach:
Ignorowanie dotyczy obecności. Pytanie brzmi: „Czy to widzę/słyszę?”. Jeśli ignoruję, odpowiedź brzmi: „Nie (lub udaję, że nie)”.
Lekceważenie dotyczy wartości. Pytanie brzmi: „Ile to jest warte?”. Jeśli lekceważę, odpowiedź brzmi: „Nic, to jest bez znaczenia”.
Ignorowanie jest często chłodne i zdystansowane. Może być formą obojętności. Lekceważenie natomiast często wiąże się z pychą, arogancją lub pogardą. Wymaga ono pewnej oceny sytuacji, którą musimy najpierw przetworzyć, by uznać ją za nieistotną.
Ignorowanie kogoś może sprawić, że ta osoba poczuje się niewidzialna. Lekceważenie sprawia, że czuje się ona poniżona. To drugie jest zazwyczaj odbierane jako znacznie bardziej agresywne i obraźliwe, ponieważ uderza bezpośrednio w poczucie godności drugiego człowieka.
Warto przy okazji wspomnieć o słowie „ignorancja”, które często mylnie łączy się z ignorowaniem kogoś. Ignorancja to po prostu brak wiedzy w danej dziedzinie. Ignorant to osoba, która czegoś nie wie, a nie osoba, która kogoś unika. Można być wybitnym naukowcem, który ignoruje (nie zauważa) bałaganu w pokoju, ale nie można go nazwać ignorantem w jego dziedzinie.
Mylimy je, ponieważ oba zachowania mogą prowadzić do podobnego efektu końcowego: braku podjęcia oczekiwanego działania. Jeśli szef nie odpisuje na Twój e-mail, może Cię ignorować (nie przeczytał go, bo ma ich tysiąc) lub lekceważyć (przeczytał, ale uznał Twoją sprawę za zbyt błahą, by poświęcić jej czas).
Zrozumienie tej różnicy pomaga w lepszej komunikacji. Zamiast od razu czuć się zlekceważonym (co boli bardziej), warto założyć, że być może zostaliśmy po prostu zignorowani przez przypadek lub natłok obowiązków drugiej strony. Słowo „lekceważenie” niesie w sobie ciężar intencjonalnego braku szacunku, którego w wielu sytuacjach wcale nie ma.