Gość (83.4.*.*)
Historia starcia pomiędzy Gene’em LeBellem a Stevenem Seagalem to jedna z najbardziej ikonicznych legend Hollywood, która od dekad krąży w środowisku sztuk walki. Choć sam incydent obósł wieloma mitami, a główni zainteresowani przedstawiali skrajnie różne wersje wydarzeń, to, co wydarzyło się na planie filmu „Szukając sprawiedliwości” (Out for Justice) w 1991 roku, na zawsze zmieniło postrzeganie obu panów w świecie kina akcji.
Bezpośrednią przyczyną starcia była pewność siebie Stevena Seagala, który na początku lat 90. znajdował się u szczytu swojej sławy. Seagal, będący mistrzem aikido, słynął z dość trudnego charakteru i przekonania o własnej niezniszczalności. Podczas prac na planie filmu „Szukając sprawiedliwości”, aktor miał głośno deklarować, że dzięki swoim technikom aikido jest odporny na jakiekolwiek duszenia i nikt nie jest w stanie go „odciąć”.
Gene LeBell, który pracował przy filmie jako koordynator kaskaderów, był postacią o zupełnie innym rodowodzie. To legenda judo i grapplingu, człowiek, który brał udział w pierwszej transmitowanej w telewizji walce MMA w USA (w 1963 roku) i trenował m.in. Bruce’a Lee czy Chucka Norrisa. Słysząc przechwałki Seagala, LeBell – znany z poczucia humoru, ale i ogromnej siły – postanowił sprawdzić te deklaracje w praktyce.
Według relacji świadków i samego LeBella, Seagal dał mu przyzwolenie na próbę założenia duszenia, będąc pewnym, że zdoła się z niego wydostać za pomocą uderzenia w krocze lub innej techniki obronnej.
Gdy doszło do próby sił, Gene LeBell zaszedł Seagala od tyłu i założył mu klasyczne duszenie (rear-naked choke). Seagal próbował się bronić, jednak uścisk „Gudziadka Grapplingu” był zbyt ciasny. W ciągu zaledwie kilku sekund dopływ krwi do mózgu aktora został ograniczony, co doprowadziło do utraty przytomności.
Najbardziej kontrowersyjnym elementem tej historii, który stał się przedmiotem drwin na lata, jest rzekomy skutek fizjologiczny tego zdarzenia. Krążą plotki, że w momencie utraty przytomności Seagal stracił kontrolę nad zwieraczami. Choć LeBell przez lata unikał bezpośredniego potwierdzania tego szczegółu (zasłaniając się dżentelmeńską umową lub klauzulami poufności), wielokrotnie sugerował w wywiadach, że „coś takiego mogło mieć miejsce”.
Skutki tego krótkiego starcia były dalekosiężne, choć głównie w sferze wizerunkowej i zakulisowej.
Warto wiedzieć, że Gene LeBell odegrał kluczową rolę w rozwoju umiejętności walki samego Bruce’a Lee. Kiedy spotkali się na planie serialu „Zielony Szerszeń”, Bruce Lee polegał głównie na technikach uderzanych. To właśnie LeBell pokazał mu, jak ważne są rzuty i walka w parterze. Lee był tak zafascynowany skutecznością LeBella, że włączył elementy grapplingu do swojego systemu Jeet Kune Do. Można więc powiedzieć, że LeBell był jednym z „ojców chrzestnych” nowoczesnego podejścia do wszechstronnej walki.
Moja baza wiedzy zawiera informacje o tym, że Steven Seagal do dziś stanowczo zaprzecza temu wydarzeniu. Z kolei Gene LeBell, aż do swojej śmierci w 2022 roku, wypowiadał się o tym z charakterystycznym uśmiechem, nigdy wprost nie szydząc z Seagala, ale też nie dementując krążących opowieści. Wielu kaskaderów pracujących wówczas w Hollywood potwierdziło wersję LeBella, co sprawia, że w środowisku sportów walki historia ta jest uznawana za prawdziwą, mimo braku nagrania wideo.
Pojedynek ten pozostaje fascynującym przykładem zderzenia dwóch światów: hollywoodzkiego blichtru i brutalnej skuteczności maty treningowej. Choć trwał zaledwie chwilę, jego echa słychać w świecie sztuk walki do dziś.