Gość (37.30.*.*)
Wielu z nas kojarzy buraki pastewne głównie z krajobrazem wiejskim, gdzie wielkie, żółtawe lub białe bulwy wystają z ziemi, czekając na zbiór jako pasza dla zwierząt hodowlanych. Choć ich głównym przeznaczeniem jest karmienie krów czy świń, w głowach wielu osób pojawia się pytanie: czy człowiek również mógłby je zjeść bez obaw o zdrowie? Krótka odpowiedź brzmi: tak, buraki pastewne są jadalne dla ludzi, ale istnieje kilka powodów, dla których rzadko lądują na naszych talerzach.
Z botanicznego punktu widzenia burak pastewny (Beta vulgaris L. var. alba) należy do tej samej rodziny co burak ćwikłowy, którego używamy do barszczu, czy burak cukrowy. Nie zawiera on żadnych toksycznych substancji, które mogłyby zaszkodzić człowiekowi. Można go ugotować, upiec, a nawet zjeść na surowo, choć ta ostatnia opcja wymagałaby od nas sporej determinacji i bardzo mocnych zębów.
Mimo że jest bezpieczny, burak pastewny nie został wyhodowany z myślą o walorach smakowych dla ludzi, lecz o masie i wartości energetycznej dla zwierząt. To sprawia, że jego konsumpcja jest raczej kulinarnym wyzwaniem niż przyjemnością.
Główną barierą nie jest bezpieczeństwo, ale jakość kulinarna. Jeśli porównamy buraka pastewnego do znanego nam buraka ćwikłowego, szybko zauważymy kluczowe różnice:
Choć burak pastewny nie wygra konkursu na najsmaczniejsze warzywo roku, nie można mu odmówić pewnych wartości odżywczych. Jest bogaty w węglowodany (głównie sacharozę), błonnik oraz niektóre minerały i witaminy, choć w mniejszych ilościach niż burak ćwikłowy.
W historii zdarzały się okresy, w których buraki pastewne ratowały ludzi przed głodem. Podczas wojen czy wielkich kryzysów były one cennym źródłem kalorii, gdy brakowało innych produktów. Dziś, w dobie powrotu do naturalnych i zapomnianych składników, niektórzy eksperymentują z nimi w kuchni, traktując je jako bazę do wypełnienia potraw lub dodatek do placków warzywnych, gdzie po mocnym doprawieniu i starciu na drobnych oczkach stają się akceptowalne w smaku.
Jeśli ciekawość zwycięży i postanowisz sprawdzić, jak smakuje to warzywo, pamiętaj o kilku zasadach:
Warto wiedzieć, co dokładnie mamy na talerzu (lub w polu). Oto szybkie zestawienie:
W niektórych regionach Polski buraki pastewne wykorzystywano nie tylko do jedzenia w trudnych czasach, ale także do... zabawy. Z wielkich bulw drążono lampiony, podobne do tych, które dziś robi się z dyń na Halloween. Takie "świecące głowy" były elementem ludowych obrzędów i zabaw jesiennych, co pokazuje, że to warzywo miało swoje miejsce w kulturze wiejskiej nie tylko w korycie dla zwierząt.
Podsumowując, buraki pastewne są jadalne i bezpieczne, ale ich walory smakowe sprawiają, że pozostają one głównie domeną rolnictwa. Jeśli jednak szukasz kulinarnych przygód i nie boisz się twardych warzyw o ziemistym posmaku, nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować ich w swojej kuchni.