Gość (37.30.*.*)
Kiedy myślimy o Nikicie Chruszczowie, jednym z pierwszych skojarzeń – obok słynnego walenia butem w pulpit w ONZ – jest bez wątpienia kukurydza. Fascynacja radzieckiego przywódcy tą rośliną była tak ogromna, że zyskała miano „kukurydzomanii”, a on sam dorobił się przydomku „Kukuruznik”. Ale dlaczego polityk stojący na czele mocarstwa atomowego uznał, że to właśnie żółte kolby staną się fundamentem potęgi Związku Radzieckiego? Odpowiedź kryje się w chęci dogonienia Zachodu, amerykańskich inspiracjach i desperackiej próbie naprawy niewydolnego rolnictwa.
Wszystko zaczęło się od rywalizacji z USA. Chruszczow, mimo ideologicznej niechęci do kapitalizmu, był pod ogromnym wrażeniem amerykańskiej wydajności rolniczej. W 1955 roku do ZSRR przyjechała delegacja amerykańskich rolników, a niedługo potem radzieccy eksperci udali się z rewizytą do stanu Iowa. To właśnie tam Chruszczow poznał Roswella Garsta, farmera, który pokazał mu potęgę kukurydzy jako paszy dla zwierząt.
Chruszczow wyciągnął prosty wniosek: Amerykanie mają dużo mięsa i mleka, bo karmią bydło kukurydzą. Jeśli ZSRR zacznie uprawiać kukurydzę na masową skalę, szybko dogoni i wyprzedzi Stany Zjednoczone w produkcji żywności. Był to element słynnego hasła „dogonić i wyprzedzić Amerykę” (dognat' i peregnat' Ameriku).
W połowie lat 50. sytuacja żywnościowa w Związku Radzieckim była trudna. Tradycyjne uprawy zbóż nie wystarczały, by wyżywić rosnącą populację i zapewnić odpowiednią ilość paszy dla zwierząt hodowlanych. Chruszczow widział w kukurydzy „cudowną roślinę”. Argumentował, że daje ona znacznie więcej zielonej masy i ziarna z jednego hektara niż pszenica czy żyto.
Plan był ambitny: kukurydza miała stać się głównym źródłem silosowanej paszy. Dzięki temu pogłowie bydła miało gwałtownie wzrosnąć, co z kolei miało zapełnić półki sklepowe masłem, serem i mięsem. W wizji Chruszczowa kukurydza była kluczem do dobrobytu klasy robotniczej.
Zamiast jednak wprowadzać zmiany stopniowo, radziecka machina ruszyła z pełną mocą. Uprawę kukurydzy nakazywano wszędzie – od słonecznej Ukrainy po mroźną Syberię i północne rejony Rosji. Propaganda pracowała na najwyższych obrotach: powstawały filmy o kukurydzy, piosenki, a nawet specjalne plakaty, na których uśmiechnięte kolby zachęcały do pracy na roli.
Niestety, entuzjazm Chruszczowa nie szedł w parze z wiedzą agrotechniczną i realiami klimatycznymi. Kukurydza jest rośliną ciepłolubną, wymagającą długiego okresu wegetacji i odpowiedniej wilgotności. W wielu regionach ZSRR, gdzie zmuszano kołchoźników do jej siania, przymrozki niszczyły plony, zanim te zdążyły wyrosnąć.
Choć początkowo (w latach 1955-1959) produkcja rolna rzeczywiście wzrosła, to już na początku lat 60. system zaczął pękać. Zamiast obiecanej krainy mlekiem i miodem płynącej, ZSRR stanął w obliczu kryzysu żywnościowego. W 1963 roku Związek Radziecki, dawny spichlerz Europy, musiał po raz pierwszy w historii kupić zboże za granicą (głównie w Kanadzie i USA), by uniknąć głodu.
Porażka kampanii kukurydzianej była jednym z argumentów użytych przez partyjnych oponentów Chruszczowa podczas odsuwania go od władzy w 1964 roku. Zarzucano mu „woluntaryzm” i podejmowanie nieprzemyślanych, subiektywnych decyzji gospodarczych.
Fascynacja Chruszczowa była tak wszechobecna, że kukurydza stała się bohaterką radzieckiej popkultury. W 1961 roku powstał film animowany pt. „Cudownica” (Cudiesnica), który w baśniowy sposób opowiadał o wyższości kukurydzy nad innymi roślinami. Co więcej, w tamtym czasie w radzieckich sklepach można było kupić niemal wszystko o smaku lub kształcie kukurydzy – od cukierków, przez chleb kukurydziany, aż po plastikowe zabawki w kształcie kolb.
Mimo że kampania zakończyła się wizerunkową i ekonomiczną klapą, kukurydza na stałe wpisała się w krajobraz rolniczy krajów byłego bloku wschodniego. Dziś jest uprawiana powszechnie, ale już z uwzględnieniem zasad agronomii, a nie dekretów politycznych.