Gość (37.30.*.*)
Rozmowa o trudnych zjawiskach społecznych, takich jak victim blaming, czyli obwinianie ofiary, to jeden z najważniejszych elementów budowania empatii i poczucia sprawiedliwości u młodych ludzi. Choć termin ten brzmi skomplikowanie i kojarzy się z poważnymi sprawami kryminalnymi, jego mechanizm spotykamy na co dzień – w szkole, na podwórku czy w internecie. Zrozumienie, dlaczego przerzucanie odpowiedzialności na osobę skrzywdzoną jest błędem, pomaga dzieciom stać się bardziej świadomymi i wspierającymi dorosłymi.
Nie ma jednej, sztywnej granicy wieku, od której należy zacząć wyjaśniać pojęcie victim blamingu. Kluczem jest dostosowanie języka i przykładów do poziomu rozwoju emocjonalnego dziecka. Pierwsze fundamenty pod tę wiedzę kładziemy już w wieku przedszkolnym, ucząc dziecko, że nikt nie ma prawa go bić ani zabierać mu zabawek, niezależnie od tego, co dziecko zrobiło wcześniej.
Poważniejsze rozmowy o samym mechanizmie społecznym zazwyczaj zaczynają mieć sens około 10–12 roku życia. To czas, kiedy dzieci zaczynają intensywniej korzystać z mediów społecznościowych i stykają się z komentarzami pod filmami czy postami, gdzie victim blaming jest niestety na porządku dziennym.
W przypadku młodszych dzieci najlepiej posłużyć się prostymi analogiami z ich świata. Zamiast używać trudnych definicji, skupmy się na zasadzie odpowiedzialności.
Wyobraź sobie taką sytuację: Twoje dziecko zostawiło rower przed domem, nie przypinając go, i ktoś go ukradł. Jeśli powiesz: „To twoja wina, bo nie zapiąłeś roweru”, stosujesz uproszczoną formę obwiniania ofiary. Oczywiście, warto uczyć dziecko dbania o rzeczy, ale w tej konkretnej sytuacji winny jest wyłącznie złodziej. To on podjął decyzję o kradzieży.
W rozmowie z dzieckiem warto podkreślić:
U nastolatków victim blaming często pojawia się w kontekście cyberbullyingu lub ubioru. „Sama się o to prosiła, wrzucając takie zdjęcie” albo „Wiedział, że tamci go nie lubią, po co tam szedł?” – to klasyczne przykłady, z którymi młody człowiek może się spotkać w szkole.
Podczas rozmowy z nastolatkiem warto rozłożyć ten mechanizm na czynniki pierwsze:
Warto wspomnieć młodemu człowiekowi o psychologicznym podłożu tego zjawiska. Istnieje coś takiego jak „hipoteza sprawiedliwego świata”. Ludzie chcą wierzyć, że świat jest bezpieczny i przewidywalny – że dobrym ludziom przytrafiają się dobre rzeczy, a złym złe. Kiedy słyszą o kimś, kogo spotkała krzywda, podświadomie szukają u tej osoby błędu. Robią to, aby poczuć, że jeśli oni sami nie popełnią tego błędu, to będą bezpieczni. To mechanizm obronny, który niestety rani innych.
Jeśli usłyszysz, jak Twoje dziecko mówi o koledze: „Dostał lanie, bo go przezywał”, nie karć go od razu, ale zachęć do refleksji. Możesz zapytać: „Czy przezywanie jest miłe? Nie. Ale czy to oznacza, że bicie jest właściwą odpowiedzią? Kto zdecydował się użyć siły?”.
Pomóż dziecku zrozumieć, że choć zachowanie ofiary mogło być niewłaściwe (np. prowokacja słowna), to sprawca przemocy fizycznej ponosi pełną odpowiedzialność za swój czyn. Nauka rozróżniania tych dwóch kwestii jest kluczowa dla rozwoju inteligencji emocjonalnej.
Wyjaśnienie pojęcia victim blamingu to proces, a nie jednorazowa lekcja. To nauka krytycznego myślenia i sprzeciwiania się niesprawiedliwym schematom, które w dorosłym życiu pomogą młodemu człowiekowi budować zdrowe relacje i reagować na krzywdę innych.