Gość (37.30.*.*)
Reklamy obiecujące „gotówkę dla każdego”, „pożyczkę bez BIK” czy „pieniądze na dowód w 5 minut” to stały element krajobrazu polskiego internetu i przestrzeni miejskiej. Sugerują one, że proces pożyczkowy jest niemal automatyczny i pozbawiony jakichkolwiek barier. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej złożona. Choć firmy pozabankowe faktycznie stosują łagodniejsze kryteria niż tradycyjne banki, to wizja rozdawania pieniędzy każdemu, kto o to poprosi, jest mitem, który warto rozłożyć na czynniki pierwsze.
Hasło „pożyczka na dowód” stało się synonimem braku formalności, ale w praktyce oznacza ono jedynie, że pożyczkodawca nie wymaga od nas dostarczania papierowych zaświadczeń o zarobkach z zakładu pracy. W dobie cyfryzacji dowód osobisty służy jedynie do potwierdzenia tożsamości. Sama weryfikacja klienta odbywa się „za kulisami” i jest często bardziej szczegółowa, niż mogłoby się wydawać.
Firmy pożyczkowe korzystają z nowoczesnych technologii, takich jak usługi typu AIS (Account Information Service). Pozwalają one, za zgodą klienta, na jednorazowy wgląd w historię rachunku bankowego. Dzięki temu pożyczkodawca w kilka sekund widzi, jakie mamy wpływy, czy regularnie płacimy rachunki i czy nie mamy innych, niespłaconych zobowiązań. Zatem, choć nie donosimy dokumentów, jesteśmy prześwietlani bardzo dokładnie.
To jedno z najbardziej chwytliwych haseł marketingowych. Biuro Informacji Kredytowej (BIK) gromadzi dane o naszej historii kredytowej. Czy istnieją pożyczki bez sprawdzania tej bazy? Tak, niektóre firmy pozabankowe faktycznie nie współpracują bezpośrednio z BIK-iem, ale to wcale nie oznacza braku kontroli.
Zgodnie z polskim prawem, a konkretnie znowelizowaną tzw. ustawą antylichwiarską, instytucje pożyczkowe mają obowiązek rzetelnej oceny zdolności kredytowej konsumenta. Jeśli nie zaglądają do BIK, to niemal na pewno sprawdzą inne bazy dłużników, takie jak:
Jeśli widniejemy tam jako osoby z dużymi zaległościami, szanse na otrzymanie pożyczki drastycznie spadają. Pożyczanie pieniędzy osobie, która ich ewidentnie nie oddaje, byłoby dla firmy po prostu nieopłacalne.
Wbrew pozorom, odsetek odrzuconych wniosków w sektorze pozabankowym jest całkiem spory i w zależności od firmy może wynosić od 30% do nawet 60%. Najczęstsze powody odmowy to:
Czy wiesz, że niektóre nowoczesne firmy pożyczkowe na świecie (i coraz częściej w Polsce) testują alternatywne metody oceny klienta? Zamiast patrzeć tylko na historię w BIK, analizują sposób, w jaki wypełniasz wniosek. Szybkość pisania, to, czy czytasz regulamin, a nawet pora dnia, w której składasz wniosek, mogą być elementem algorytmu oceniającego Twoją rzetelność.
Jeśli trafisz na ofertę, która faktycznie obiecuje pieniądze „każdemu, bez żadnych pytań i sprawdzania baz”, powinna zapalić Ci się czerwona lampka. Legalnie działające w Polsce firmy pożyczkowe muszą być wpisane do Rejestru Instytucji Pożyczkowych prowadzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF).
Podmioty, które całkowicie ignorują weryfikację klienta, często działają w „szarej strefie”. Może to prowadzić do bardzo wysokich kosztów ukrytych, nieuczciwych praktyk windykacyjnych lub prób wyłudzenia danych osobowych. Pamiętaj, że weryfikacja tożsamości (np. przez przelew groszowy lub aplikację weryfikacyjną) służy również Twojemu bezpieczeństwu – chroni przed sytuacją, w której ktoś weźmie pożyczkę na Twoje dane.
Podsumowując, pożyczki pozabankowe są znacznie łatwiej dostępne niż kredyty bankowe, a proces ich przyznawania jest uproszczony do minimum. Jednak twierdzenie, że są one przyznawane każdemu bez żadnej weryfikacji, jest jedynie zabiegiem marketingowym. Każda legalna firma w mniejszym lub większym stopniu sprawdza naszą wiarygodność, dbając o własny interes i przestrzeganie przepisów prawa.