Gość (37.30.*.*)
Często słyszymy, że „kiedyś to było inaczej”, a młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy to roszczeniowi indywidualiści, którzy nie uznają hierarchii. Takie postawienie sprawy jest jednak dużym uproszczeniem i często wynika z szumu informacyjnego oraz różnic w sposobie komunikacji, a nie z faktycznego braku kompetencji najmłodszych pokoleń. Jeśli mierzysz się z taką opinią w dyskusji, warto rozłożyć ten argument na czynniki pierwsze, pokazując drugą stronę medalu.
To, co starsze pokolenia postrzegają jako „brak umiejętności współpracy”, w rzeczywistości często jest zmianą paradygmatu pracy. Pokolenie Z i młodsze milenialse nie postrzegają pracy jako najwyższej wartości samej w sobie, ale jako element życia, który musi mieć sens. Dla nich współpraca nie oznacza ślepego podążania za liderem, lecz współtworzenie.
Warto odpowiedzieć rozmówcy, że dzisiejsza młodzież stawia na partnerstwo zamiast hierarchii. To nie jest brak umiejętności pracy w zespole – to inna definicja zespołu. W nowoczesnym modelu zespół to grupa ekspertów o różnych kompetencjach, a nie struktura wojskowa, gdzie jedna osoba wydaje rozkazy, a reszta je wykonuje bez pytania.
Argument o podważaniu autorytetu reżysera przez aktorów czy pracownika przez szefa jest niezwykle ciekawy. Dawniej autorytet wynikał z funkcji – „jestem szefem, więc mam rację”. Dziś autorytet buduje się na kompetencjach i transparentności.
Kiedy młody człowiek pyta „dlaczego mamy to zrobić w ten sposób?”, rzadko robi to złośliwie. Najczęściej chce zrozumieć cel i mechanizm działania. W świecie, gdzie informacje są dostępne na wyciągnięcie ręki, argument „bo tak zawsze robiliśmy” przestał wystarczać. Odpowiadając na taki zarzut, można zauważyć, że:
Zarzut o nieumiejętności przyjmowania krytyki często wynika z różnic w sposobie jej przekazywania. Starsze pokolenia przywykły do „twardej szkoły”, gdzie błędy wytykano surowo i publicznie. Najmłodsze pokolenia dorastały w kulturze feedbacku, która kładzie nacisk na rozwój, a nie na karcenie.
Jeśli ktoś twierdzi, że młodzi „nie potrafią przyjmować krytyki”, warto zapytać, jak ta krytyka jest formułowana. Młodzi ludzie są bardzo wyczuleni na brak szacunku i komunikację agresywną. Jeśli informacja zwrotna jest konkretna, oparta na faktach i ukierunkowana na rozwiązanie, zazwyczaj przyjmują ją bardzo dobrze. Problem pojawia się wtedy, gdy „krytyka” jest po prostu wyrazem frustracji przełożonego.
Czy wiesz, że coraz więcej globalnych korporacji wprowadza tzw. mentoring odwrócony? Polega on na tym, że to młodzi pracownicy (często właśnie ci „indywidualiści”) uczą kadrę zarządzającą nowoczesnych technologii, trendów społecznych oraz inkluzywności. To pokazuje, że ich świeże spojrzenie i kwestionowanie starych metod jest realną wartością biznesową, a nie wadą.
Gdy następnym razem usłyszysz taką generalizację, możesz spróbować odpowiedzieć w ten sposób:
„To ciekawe spostrzeżenie, ale czy nie uważasz, że to, co nazywamy brakiem pokory, jest po prostu większą świadomością własnych granic i potrzebą zrozumienia sensu pracy? Młodsze pokolenia nie odrzucają autorytetu jako takiego, ale odrzucają autorytet oparty wyłącznie na strachu lub tytule. Szukają liderów, którzy potrafią zainspirować i wyjaśnić 'dlaczego', a nie tylko 'co' mają zrobić. Ich indywidualizm to często po prostu chęć wniesienia unikalnej wartości do zespołu, a nie granie roli trybika w maszynie. Może to my musimy nauczyć się nowej formy zarządzania, zamiast oczekiwać, że oni cofną się do metod z ubiegłego wieku?”
Warto pamiętać, że każdy konflikt pokoleniowy w historii wyglądał podobnie. Sokrates już tysiące lat temu narzekał na „zepsutą młodzież, która nie szanuje starszych”. Prawda leży zazwyczaj pośrodku: młodzi muszą nauczyć się cierpliwości i dyplomacji, ale starsze pokolenia mogą zyskać bardzo wiele, otwierając się na dialog i rezygnując z autorytarnego stylu zarządzania. Współpraca z „zetkami” wymaga po prostu innych narzędzi, a nie ich braku.