Gość (37.30.*.*)
Temat uprzywilejowania kobiet w krajach zachodnich budzi ogromne emocje i jest przedmiotem ożywionych dyskusji socjologicznych, ekonomicznych oraz politycznych. Choć przez dekady głównym nurtem debaty publicznej była walka o prawa kobiet i niwelowanie dyskryminacji, coraz częściej pojawiają się głosy specjalistów – psychologów ewolucyjnych, socjologów czy badaczy rynku pracy – którzy wskazują na obszary, w których to mężczyźni znajdują się w gorszej sytuacji. Nie chodzi tu o negowanie problemów, z jakimi wciąż borykają się kobiety, ale o zwrócenie uwagi na asymetrię, która w nowoczesnych społeczeństwach zaczyna przechylać szalę w drugą stronę w konkretnych aspektach życia.
Jednym z najczęściej przytaczanych argumentów jest sytuacja w systemie edukacji. Statystyki z krajów Unii Europejskiej oraz USA jasno pokazują, że kobiety częściej kończą studia wyższe niż mężczyźni. W wielu krajach zachodnich różnica ta wynosi nawet kilkanaście punktów procentowych na korzyść kobiet. Specjaliści zauważają, że współczesny system szkolnictwa – promujący siedzenie w ławkach, umiejętności werbalne i współpracę – jest lepiej dopasowany do żeńskiego profilu psychologicznego i tempa rozwoju dziewcząt.
W efekcie to kobiety stają się lepiej wykształconą częścią społeczeństwa, co przekłada się na ich rosnącą pozycję w sektorach usług, administracji czy medycyny. Jednocześnie rzadziej słyszy się o programach wsparcia dla chłopców, którzy częściej wypadają z systemu edukacji, podczas gdy liczne stypendia i granty są dedykowane wyłącznie kobietom, by zachęcić je do wchodzenia w sektory tradycyjnie męskie (np. STEM).
Kolejnym obszarem jest rynek pracy. Choć wciąż mówi się o „szklanym suficie”, krytycy obecnego stanu rzeczy wskazują na istnienie tzw. „szklanej windy” lub systemowego wsparcia dla kobiet. Wiele korporacji w krajach zachodnich wdraża politykę różnorodności (DEI – Diversity, Equity, and Inclusion), która w praktyce często oznacza preferencyjne traktowanie kobiet podczas rekrutacji lub awansów, aby osiągnąć określone wskaźniki procentowe w zarządach.
Specjaliści zwracają uwagę, że w niektórych branżach bycie kobietą staje się atutem strategicznym. Dodatkowo, kobiety rzadziej wykonują zawody wysokiego ryzyka. Statystyki wypadków przy pracy są bezlitosne – w krajach zachodnich ponad 90% ofiar śmiertelnych w miejscach pracy to mężczyźni. Wynika to z faktu, że to oni niemal całkowicie obsadzają najbardziej niebezpieczne i obciążające fizycznie stanowiska w budownictwie, górnictwie czy transporcie.
W dyskusjach o uprzywilejowaniu nie sposób pominąć kwestii prawa rodzinnego. W większości krajów zachodnich sądy rodzinne statystycznie znacznie częściej przyznają opiekę nad dziećmi matkom. Specjaliści wskazują na utrzymujący się w orzecznictwie stereotyp „lepszego rodzica”, którym automatycznie ma być kobieta.
Mężczyźni po rozwodach często czują się zredukowani do roli „bankomatu”, mając ograniczony wpływ na wychowanie dzieci, mimo deklarowanej chęci sprawowania opieki naprzemiennej. To poczucie systemowej niesprawiedliwości jest jednym z głównych paliw dla ruchów praw mężczyzn, które argumentują, że w sferze prywatnej i rodzinnej to kobiety posiadają realną władzę i ochronę prawną.
Ciekawym aspektem jest tzw. luka w empatii (ang. empathy gap). Badania socjologiczne sugerują, że społeczeństwa zachodnie wykazują znacznie większą troskę o dobrostan kobiet niż mężczyzn. Przejawia się to m.in. w:
W socjologii istnieje pojęcie „męskiej wymienności” (male disposability). Teoria ta mówi, że ewolucyjnie i kulturowo społeczeństwa nauczyły się bardziej chronić kobiety (jako te, które podtrzymują demografię), kosztem mężczyzn, których życie jest traktowane jako bardziej „użytkowe”. Widać to wyraźnie w przypadku konfliktów zbrojnych – w większości krajów zachodnich obowiązek obrony ojczyzny lub rejestracji wojskowej wciąż dotyczy niemal wyłącznie mężczyzn.
Ostatnim argumentem podnoszonym przez specjalistów jest drastyczna różnica w długości życia oraz statystykach samobójstw. W krajach zachodnich mężczyźni żyją średnio o 5-7 lat krócej niż kobiety. Co więcej, wskaźnik samobójstw wśród mężczyzn jest od 3 do nawet 10 razy wyższy niż u kobiet (zależnie od kraju).
Eksperci sugerują, że brak systemowego wsparcia dla mężczyzn w kryzysie, przy jednoczesnym silnym nacisku na wspieranie kobiet na każdym etapie życia, tworzy sytuację, w której mężczyźni czują się osamotnieni w swoich problemach. To właśnie ta dysproporcja w dostępie do „miękkiego” wsparcia społecznego jest przez niektórych badaczy interpretowana jako forma uprzywilejowania kobiet w sferze dobrostanu psychicznego.
Warto zaznaczyć, że dyskusja ta nie ma na celu wykazania, kto ma „gorzej”, ale raczej zwrócenie uwagi na to, że współczesne pojęcie równouprawnienia powinno uwzględniać specyficzne problemy obu płci, a nie tylko skupiać się na historycznych zaszłościach.