Gość (83.4.*.*)
Wielu pracowników, kierowanych lojalnością wobec firmy lub zwykłym poczuciem odpowiedzialności, decyduje się na „gaszenie pożarów” wywołanych przez błędy przełożonych. Scenariusz zazwyczaj wygląda tak samo: szef podejmuje złą decyzję lub ignoruje ostrzeżenia, a pracownik po cichu naprawia sytuację, by uniknąć katastrofy. Choć z boku może to wyglądać na godną podziwu postawę, w świecie zarządzania i psychologii pracy takie zachowanie jest często krytykowane. Dlaczego? Ponieważ w rzeczywistości nie ratujesz firmy, a jedynie maskujesz systemowy problem, który z czasem tylko przybierze na sile.
Głównym powodem krytyki takiego zachowania jest fakt, że naprawianie błędów za plecami szefa pozbawia organizację tzw. pętli zwrotnej. W zdrowym środowisku pracy błąd jest sygnałem, że proces, kompetencje lub komunikacja zawiodły. Jeśli pracownik „naprawia” błąd, zanim ktokolwiek inny go zauważy, szef nigdy nie dowie się o skutkach swojego uporu lub braku wiedzy.
W efekcie przełożony żyje w przekonaniu, że jego decyzje są słuszne, bo „przecież wszystko działa”. To prowadzi do utrwalania błędnych schematów. Z punktu widzenia zarządu czy właścicieli firmy, taki menedżer wydaje się skuteczny, choć w rzeczywistości jego działanie jest destrukcyjne, a sukcesy są zasługą „cichego bohatera”, który pracuje ponad siły, by utrzymać status quo.
Zarządzanie ryzykiem i branie odpowiedzialności za decyzje to kluczowe elementy pracy na stanowiskach kierowniczych. Pensja menedżera zazwyczaj uwzględnia ten ciężar gatunkowy. Kiedy pracownik wyręcza szefa w naprawianiu skutków jego błędów, dochodzi do zaburzenia struktury sprawiedliwości wewnątrz firmy.
Pracownik przejmuje na siebie stres i obowiązki decyzyjne, nie otrzymując za to ani odpowiedniego wynagrodzenia, ani formalnych uprawnień. Krytycy takiego podejścia zauważają, że jest to forma darmowej pracy na rzecz cudzego wizerunku. Zamiast skupiać się na swoich zadaniach, pracownik traci energię na łatanie dziur w kompetencjach kogoś, kto teoretycznie powinien go wspierać.
W kontekście niekompetentnych szefów często przywołuje się tzw. Zasadę Petera. Głosi ona, że w hierarchicznej strukturze każdy pracownik awansuje aż do osiągnięcia swojego „poziomu niekompetencji”. Ratowanie szefa przed błędami sprawia, że taka osoba zatrzymuje się na danym stanowisku znacznie dłużej, niż powinna, blokując miejsce osobom, które faktycznie posiadałyby odpowiednie umiejętności do zarządzania zespołem.
Psychologowie biznesu porównują czasem ratowanie szefa do mechanizmu współuzależnienia znanego z terapii uzależnień. Jeśli bliscy osoby uzależnionej spłacają jej długi i kłamią w jej imieniu, osoba ta nie odczuwa konsekwencji swojego nałogu i nie ma motywacji do zmiany.
Podobnie jest w biurze. Jeśli szef nie „sparzy się” po zignorowaniu merytorycznych argumentów pracownika, nie będzie miał powodu, by następnym razem słuchać uważniej. Wyręczanie go w obowiązkach naprawczych to de facto przyzwalanie na toksyczne zachowania i brak profesjonalizmu. To właśnie dlatego eksperci od HR często radzą: „pozwól mu się pomylić”. Oczywiście nie chodzi o sabotowanie firmy, ale o pozwolenie na to, by konsekwencje decyzji dotarły do osoby, która je podjęła.
Krytyka wyręczania szefa wynika również z troski o dobrostan samego pracownika. Osoby, które biorą na siebie ciężar naprawiania cudzych błędów, są w grupie najwyższego ryzyka wypalenia zawodowego. Frustracja wynikająca z faktu, że widzi się nadchodzącą katastrofę, ostrzega przed nią, zostaje zignorowanym, a potem i tak musi się ją sprzątać, jest niszcząca dla psychiki.
Taki pracownik czuje się uwięziony – z jednej strony zależy mu na firmie, z drugiej czuje narastającą niechęć do przełożonego. Długofalowo prowadzi to do spadku motywacji i odejścia najlepszych specjalistów z firmy, co jest dla organizacji znacznie bardziej kosztowne niż jeden czy dwa błędy menedżera, które wyszłyby na jaw we właściwym czasie.
Zamiast po cichu naprawiać błąd, warto stosować metodę udokumentowanej komunikacji:
Dzięki temu problem staje się widoczny dla organizacji, a Ty chronisz swoje zdrowie psychiczne i profesjonalną integralność.