Gość (188.146.*.*)
Kwestia obowiązkowych miejsc parkingowych to jeden z tych tematów, który potrafi rozpalić emocje zarówno u osób planujących budowę domu, jak i u potencjalnych nabywców mieszkań w bloku. Często pojawia się pytanie: dlaczego muszę płacić za kawałek betonu, skoro poruszam się rowerem lub komunikacją miejską? Odpowiedź kryje się w gąszczu przepisów prawa miejscowego oraz w dalekowzrocznej (choć czasem kontrowersyjnej) polityce urbanistycznej miast.
Głównym powodem, dla którego deweloperzy oraz inwestorzy indywidualni są zmuszeni do projektowania miejsc postojowych, są zapisy w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) lub, w przypadku jego braku, w Decyzji o Warunkach Zabudowy (tzw. „wuzetce”). Gminy ustalają w tych dokumentach tak zwany wskaźnik miejsc parkingowych. Może on wynosić np. 1,2 miejsca na jedno mieszkanie lub 2 miejsca na dom jednorodzinny.
Dlaczego urzędnicy narzucają takie limity? Chodzi przede wszystkim o uniknięcie paraliżu komunikacyjnego i „zastawiania” publicznych dróg. Gdyby deweloperzy budowali bloki bez parkingów, tysiące samochodów wylądowałoby na chodnikach, trawnikach i wąskich uliczkach osiedlowych, co uniemożliwiłoby przejazd służbom ratunkowym czy wywóz nieczystości. Obowiązek ten dotyczy nieruchomości, a nie konkretnej osoby – prawo zakłada, że dom czy mieszkanie będą służyć przez dziesięciolecia, a kolejny właściciel może już posiadać jeden lub dwa samochody.
To pytanie najczęściej zadają osoby kupujące nowe mieszkanie od dewelopera. Odpowiedź brzmi: prawnie nie ma ogólnokrajowego przepisu, który nakazuje każdemu nabywcy mieszkania kupno garażu, ale w praktyce deweloperzy często to wymuszają.
Dzieje się tak z kilku powodów:
W przypadku budowy domu jednorodzinnego sytuacja jest nieco inna, ale równie restrykcyjna. Starając się o pozwolenie na budowę, musisz przedstawić projekt zagospodarowania działki, który jest zgodny z lokalnymi wytycznymi. Jeśli MPZP wymaga dwóch miejsc postojowych na terenie posesji, musisz je narysować w projekcie i fizycznie wyznaczyć. Nie musi to być murowany garaż – często wystarczy utwardzony podjazd lub wiata. Nawet jeśli nie masz prawa jazdy, urzędu nie interesuje Twój obecny styl życia, lecz zgodność inwestycji z literą prawa.
W niektórych nowoczesnych miastach na świecie (np. w Berlinie czy Londynie) zaczyna się odchodzić od sztywnych wskaźników parkingowych na rzecz tzw. „osiedli bezsamochodowych”. W takich miejscach deweloperzy mają zakaz budowania parkingów, aby zachęcić mieszkańców do korzystania z rowerów i transportu publicznego. W Polsce jednak wciąż dominuje model, w którym auto traktowane jest jako podstawowy środek transportu, co odzwierciedlają surowe przepisy budowlane.
Jeśli kupujesz mieszkanie z rynku pierwotnego i deweloper upiera się przy sprzedaży miejsca, masz kilka wyjść:
Podsumowując, obowiązek zapewnienia miejsc parkingowych to mechanizm obronny miast przed chaosem komunikacyjnym. Choć dla osób bez samochodów może wydawać się to niesprawiedliwym wydatkiem, z punktu widzenia urbanistyki jest to sposób na zachowanie drożności ulic i estetyki otoczenia w perspektywie wielu lat.