Gość (37.30.*.*)
To jest jeden z najczęściej powtarzanych mitów, ale jednocześnie bardzo uproszczony pogląd na polski rynek pracy. Prawda leży pośrodku i jest znacznie bardziej złożona.
Twierdzenie, że pracodawcy automatycznie wybieraliby umowę o pracę, gdyby obciążenia publicznoprawne (podatki i składki ZUS) na umowach cywilnoprawnych (jak umowa zlecenie czy umowa o dzieło) były takie same, jest mitem.
Powód jest prosty: koszty publicznoprawne to tylko jedna strona medalu. Druga, równie ważna, to koszty i obowiązki wynikające z prawa pracy.
Atrakcyjność umów cywilnoprawnych dla przedsiębiorców wynika z dwóch głównych czynników, a nie tylko z jednego.
Obecnie, w wielu przypadkach, umowa zlecenie i niemal zawsze umowa o dzieło są dla pracodawcy tańsze niż umowa o pracę.
Gdyby te obciążenia zostały w pełni zrównane, ten finansowy argument za umowami cywilnoprawnymi by zniknął.
To jest kluczowy element, który sprawia, że mit o automatycznym wyborze umowy o pracę upada. Umowa o pracę nakłada na pracodawcę szereg obowiązków i kosztów, które nie mają nic wspólnego ze składkami ZUS i podatkami.
Umowa o pracę gwarantuje pracownikowi (i narzuca pracodawcy):
Umowa cywilnoprawna (zlecenie, dzieło) jest dla pracodawcy bardziej elastyczna, ponieważ jest regulowana Kodeksem Cywilnym, a nie Kodeksem Pracy. Oznacza to brak większości z wymienionych wyżej przywilejów pracowniczych, co przekłada się na większą swobodę zarządzania i niższe koszty pozafinansowe dla przedsiębiorcy.
Gdyby obciążenia publicznoprawne zostały zrównane, pracodawcy stanęliby przed wyborem, w którym decydujące znaczenie miałaby elastyczność i obowiązki pracownicze:
Dla zadań o charakterze pracy (podporządkowanie, określony czas i miejsce):
Dla zadań o charakterze zlecenia/dzieła (brak podporządkowania, jednorazowy rezultat):
Wniosek: Zrównanie oskładkowania i opodatkowania nie spowodowałoby automatycznej likwidacji umów cywilnoprawnych, ale z pewnością ograniczyłoby ich patologiczne wykorzystanie do maskowania faktycznego stosunku pracy. Pracodawcy nadal chętnie korzystaliby z nich tam, gdzie charakter pracy jest faktycznie cywilnoprawny (np. jednorazowe projekty, usługi konsultingowe), ale zniknęłaby główna zachęta finansowa do stosowania ich w miejscach, gdzie powinna być umowa o pracę.