Gość (83.4.*.*)
Zrozumienie zawiłości sieci domowych może przyprawić o zawrót głowy, zwłaszcza gdy zaczynamy zagłębiać się w terminy takie jak NAT, IPv4 czy DS-Lite. Choć na pierwszy rzut oka klasyczny podwójny NAT i protokół DS-Lite mogą wydawać się podobne – w obu przypadkach mamy do czynienia z „pośrednikami” utrudniającymi bezpośredni dostęp z zewnątrz – to w rzeczywistości działają one na zupełnie innych poziomach i wynikają z różnych potrzeb technologicznych.
Podwójny NAT (Network Address Translation) to sytuacja, która najczęściej zdarza się w naszych domach przez przypadek lub specyficzną konfigurację sprzętową. Dochodzi do niej wtedy, gdy w jednej sieci szeregowo połączone są dwa routery i każdy z nich wykonuje własną translację adresów.
Wyobraź sobie, że Twój dostawca internetu (ISP) daje Ci modem z funkcją routera, który tworzy sieć wewnętrzną. Ty jednak decydujesz się podłączyć do niego swój własny, mocniejszy router gamingowy. W tym momencie Twój komputer przesyła dane do Twojego routera (pierwszy NAT), a ten przesyła je do routera od dostawcy (drugi NAT), który dopiero wysyła je w świat.
Głównym problemem podwójnego NAT-u jest to, że urządzenia „widzą” tylko swoją bezpośrednią sieć nadrzędną. Powoduje to ogromne trudności z przekierowywaniem portów, co jest kluczowe dla graczy (problemy z matchmakingiem, status NAT: Strict) oraz osób korzystających z serwerów domowych czy kamer IP.
DS-Lite (Dual-Stack Lite) to zupełnie inna para kaloszy. Nie jest to błąd w konfiguracji domowej, lecz celowe rozwiązanie stosowane przez dostawców internetu. Wynika ono z faktu, że globalna pula adresów IPv4 po prostu się wyczerpała.
W technologii DS-Lite Twój router nie otrzymuje od dostawcy publicznego adresu IPv4. Zamiast tego otrzymuje pełnoprawny adres IPv6. Co jednak z serwisami, które nadal działają tylko na starym protokole IPv4? Tutaj wkracza „magia” DS-Lite: pakiety IPv4 są pakowane (enkapsulowane) wewnątrz pakietów IPv6 i przesyłane do specjalnego węzła u dostawcy (zwanego AFTR – Address Family Transition Router). Tam są rozpakowywane i wysyłane do internetu z wykorzystaniem współdzielonego adresu IPv4.
Choć oba mechanizmy wprowadzają dodatkową warstwę między użytkownikiem a internetem, różnią się fundamentalnie:
Zarówno podwójny NAT, jak i DS-Lite są zmorą dla osób grających na konsolach lub PC w trybach wieloosobowych. Większość gier wymaga możliwości nawiązania bezpośredniego połączenia między graczami (P2P). W przypadku podwójnego NAT-u pakiety „gubią się” między routerami. W przypadku DS-Lite problem jest jeszcze większy, ponieważ nie masz żadnego wpływu na to, jak operator zarządza portami na swoich serwerach AFTR.
Jeśli zauważysz, że w ustawieniach sieciowych Twojej konsoli widnieje komunikat „NAT Type 3” lub „Strict”, warto sprawdzić, czy nie padłeś ofiarą jednej z tych konfiguracji.
Warto wiedzieć, że przejście na pełny protokół IPv6 (bez „protez” typu DS-Lite) docelowo wyeliminuje potrzebę stosowania NAT-u w ogóle. W świecie IPv6 każde urządzenie w Twoim domu – od lodówki po smartfona – może mieć swój własny, unikalny w skali świata i publicznie dostępny adres. To sprawi, że komunikacja bezpośrednia stanie się znacznie prostsza, a problemy z „zamkniętym NAT-em” odejdą do lamusa.
Aby sprawdzić, czy masz problem z podwójnym NAT-em, wejdź w ustawienia swojego routera i sprawdź adres IP na porcie WAN. Jeśli zaczyna się on od 192.168.x.x, 10.x.x.x lub 172.16.x.x, a jednocześnie nie jest to adres od Twojego dostawcy, prawdopodobnie masz podwójny NAT.
Z kolei DS-Lite najłatwiej rozpoznać po tym, że w testach online (np. „what is my IP”) widzisz tylko adres IPv6, a próby przekierowania portów dla IPv4 kończą się niepowodzeniem, mimo poprawnej konfiguracji routera. W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest często kontakt z infolinią dostawcy i prośba o przełączenie na „pełny Dual Stack” lub publiczny adres IPv4, o ile operator oferuje taką usługę.