Gość (37.30.*.*)
Większość z nas kojarzy bliskie spotkanie z pokrzywą jako krótkotrwałe pieczenie i swędzące bąble, które znikają po kilkunastu minutach lub kilku godzinach. Wydaje się to jedynie drobną niedogodnością, o której szybko zapominamy. Jednak pytanie o to, czy można trafić do szpitala po poparzeniu pokrzywą, nie będąc na nią uczulonym, jest niezwykle zasadne. Odpowiedź brzmi: tak, choć zdarza się to rzadko i zazwyczaj wymaga specyficznych okoliczności.
Zanim przejdziemy do ekstremalnych przypadków, warto zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się z naszą skórą. Pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica) jest pokryta tysiącami mikroskopijnych włosków krzemionkowych, które działają jak małe igły do akupunktury. Przy najmniejszym dotyku ich końcówki łamią się, wbijają w naskórek i wstrzykują "koktajl" substancji chemicznych.
W skład tej mieszanki wchodzą między innymi:
U zdrowej osoby, która dotknie kilku liści, reakcja jest miejscowa. Problem zaczyna się wtedy, gdy ekspozycja jest masowa.
Hospitalizacja osoby bez alergii po kontakcie z naszą rodzimą pokrzywą jest możliwa głównie w sytuacji masowego poparzenia dużej powierzchni ciała. Wyobraźmy sobie nieszczęśliwy wypadek, np. upadek bez ubrania w gęste, wysokie zarośla pokrzyw.
W takim przypadku do organizmu dostaje się ogromna dawka substancji drażniących jednocześnie. Może to doprowadzić do reakcji ogólnoustrojowej, która przypomina silne zatrucie lub wstrząs, mimo braku klasycznej alergii. Organizm po prostu nie nadąża z neutralizacją toksyn. Objawy, które mogą zmusić do wizyty na SOR-ze, to:
Dodatkowym ryzykiem jest wtórne zakażenie. Jeśli poparzone miejsce jest bardzo rozległe, a my zaczniemy je intensywnie drapać brudnymi rękami, może dojść do groźnego nadkażenia bakteryjnego, które również może skończyć się w szpitalu.
Mówiąc o poparzeniach pokrzywą, nie sposób nie wspomnieć o gatunkach, przy których nasza polska pokrzywa wydaje się łagodnym ziółkiem. Jeśli podróżujesz do Australii lub Azji Południowo-Wschodniej, możesz natknąć się na roślinę o nazwie Dendrocnide moriformis, znaną szerzej jako Gympie-Gympie.
To roślina z rodziny pokrzywowatych, której oparzenie jest opisywane jako jedno z najgorszych doświadczeń bólowych znanych człowieku. W tym przypadku hospitalizacja jest niemal pewna dla każdego – bez względu na to, czy jest się uczulonym, czy nie. Ból po kontakcie z Gympie-Gympie może trwać tygodniami, a toksyna jest tak silna, że potrafi wywołać szok neurogenny u zdrowego człowieka.
Mimo swoich "parzących" właściwości, pokrzywa jest jedną z najcenniejszych roślin w ziołolecznictwie. W medycynie ludowej stosowano nawet tzw. urtykację, czyli biczowanie bolących stawów świeżymi pokrzywami. Choć brzmi to jak tortura, miało to na celu wywołanie silnego przekrwienia i miejscowego stanu zapalnego, co paradoksalnie pomagało uśmierzyć ból reumatyczny. Dziś jednak zdecydowanie bardziej polecamy herbatkę z pokrzywy, która świetnie oczyszcza organizm i poprawia kondycję włosów oraz paznokci.
Jeśli zdarzy Ci się wpaść w pokrzywy i ból jest bardzo silny, warto podjąć kilka kroków:
Podsumowując, choć standardowe oparzenie pokrzywą w lesie nie wyśle Cię do szpitala, to nieszczęśliwy wypadek skutkujący kontaktem rośliny z większością powierzchni ciała może być poważnym stanem zagrożenia zdrowia. Warto zachować czujność i uczyć dzieci rozpoznawania tej rośliny, by unikać nieprzyjemnych (i potencjalnie groźnych) niespodzianek.