Gość (83.4.*.*)
Darmowa aktualizacja z Windows 10 do Windows 11, choć z pozoru była gestem w stronę użytkowników, błyskawicznie stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów w świecie technologii. Kontrowersje te narastały i osiągnęły swój szczyt w dwóch kluczowych momentach: w momencie ogłoszenia wymagań sprzętowych w czerwcu 2021 roku oraz podczas samej premiery systemu 5 października 2021 roku, a także później, gdy Microsoft zaczął sugerować, że oferta jest "ograniczona czasowo".
Oficjalna premiera systemu Windows 11 i rozpoczęcie procesu darmowej aktualizacji nastąpiły 5 października 2021 roku . Jednak pierwsze, poważne tarcia z użytkownikami rozpoczęły się już wcześniej, w czerwcu 2021 roku, kiedy Microsoft ujawnił minimalne wymagania sprzętowe dla nowego systemu.
W przeciwieństwie do przejścia z Windows 7/8 na Windows 10, gdzie wymagania były bardzo łagodne, w przypadku "Jedenastki" Microsoft postawił na restrykcyjność. To właśnie te wymagania stały się głównym zarzewiem konfliktu i źródłem frustracji dla milionów posiadaczy w pełni sprawnych komputerów.
Kontrowersje wokół darmowej aktualizacji można sprowadzić do trzech głównych, powiązanych ze sobą punktów.
Największą falę oburzenia wywołał wymóg posiadania modułu Trusted Platform Module (TPM) w wersji 2.0 oraz procesora, który jest stosunkowo nowy (oficjalnie Intel Core ósmej generacji lub nowszy, albo AMD Ryzen oparty na architekturze Zen+ lub nowszy) .
Microsoft tłumaczył te restrykcje chęcią zapewnienia lepszej stabilności i, przede wszystkim, wyższego poziomu bezpieczeństwa . Jednak dla wielu użytkowników, którzy mieli w pełni sprawny sprzęt, darmowa aktualizacja stała się jedynie irytującym komunikatem o niezgodności.
W celu ułatwienia użytkownikom sprawdzenia kompatybilności, Microsoft udostępnił narzędzie PC Health Check. Początkowo było ono krytykowane za to, że podawało jedynie ogólnikową informację o braku możliwości aktualizacji, bez jasnego wskazania, który konkretnie element sprzętu nie spełnia wymagań (np. "Brak TPM 2.0" lub "Nieobsługiwany procesor"). To wzbudziło dodatkową frustrację i zmusiło użytkowników do samodzielnego dociekania, co jest przyczyną problemu.
Kolejnym punktem spornym stała się komunikacja Microsoftu dotycząca czasu trwania oferty. Choć darmowa aktualizacja z Windows 10 do Windows 11 jest nadal dostępna, Microsoft w pewnym momencie zaczął sugerować, że jest to oferta "tylko przez ograniczony czas" .
Ta taktyka marketingowa była już znana z czasów premiery Windows 10, gdzie również sugerowano, że darmowe przejście będzie możliwe tylko przez rok, a w rzeczywistości opcja ta była dostępna przez wiele lat. W przypadku Windows 11, sugestia "ograniczonego czasu" była postrzegana przez część społeczności jako próba wywołania presji i szybkiego przejścia na nowy system, zanim Microsoft ewentualnie zablokuje tę ścieżkę . W styczniu 2025 roku Microsoft usunął wpis sugerujący, że darmowy upgrade jest dostępny „tylko przez ograniczony czas”, przyznając, że wprowadzał on w błąd .
Darmowa aktualizacja z Windows 10 do Windows 11 wzbudziła kontrowersje głównie dlatego, że:
Mimo tych kontrowersji, Microsoft ostatecznie złagodził nieco swoje stanowisko, pozwalając na instalację Windows 11 na niekompatybilnym sprzęcie (choć z ostrzeżeniem o braku wsparcia i ryzyku braku aktualizacji) . Jednak pierwotne, surowe wymagania i związane z nimi zamieszanie na długo pozostaną symbolem premiery Windows 11.