Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że budzisz się rano i zamiast z trudem wyłączać budzik, czujesz autentyczną chęć do działania. Nie dlatego, że „musisz”, ale dlatego, że „chcesz”. To, co napędza nas do podejmowania wyzwań, nauki nowych rzeczy czy dbania o zdrowie, to fascynująca mieszanka psychologii i nowoczesnych technologii. W centrum tego wszystkiego stoją dwa pojęcia: teoria autodeterminacji oraz grywalizacja. Choć brzmią skomplikowanie, spotykasz się z nimi niemal na każdym kroku – od aplikacji w telefonie po sposób, w jaki planujesz swoje obowiązki zawodowe.
Teoria autodeterminacji (Self-Determination Theory, w skrócie SDT), opracowana przez Edwarda Deciego i Richarda Ryana, to jedna z najważniejszych koncepcji dotyczących ludzkiej motywacji. W dużym skrócie mówi ona o tym, że każdy z nas posiada wrodzoną tendencję do rozwoju i samorealizacji. Jednak aby ta motywacja „zakwitła”, musimy zaspokoić trzy podstawowe potrzeby psychologiczne:
Jeśli uczysz się hiszpańskiego, bo marzysz o podróży do Madrytu i chcesz swobodnie rozmawiać z lokalsami (autonomia), cieszysz się z każdego nowego zapamiętanego słówka (kompetencja) i wymieniasz się postępami ze znajomymi na kursie (relacyjność) – Twoja motywacja jest wewnętrzna i trwała. Jeśli jednak robisz to tylko dlatego, że szef kazał Ci zdać egzamin pod groźbą braku premii, Twoja autodeterminacja jest niska.
Grywalizacja (gamifikacja) to wykorzystanie mechanizmów znanych z gier w sytuacjach, które grami nie są. Jej celem jest zwiększenie zaangażowania i zmiana zachowań poprzez dodanie elementu zabawy, rywalizacji lub nagrody. Grywalizacja nie polega na graniu w „Wiedźmina” w pracy, ale na zapożyczeniu z niego takich elementów jak punkty, poziomy, odznaki czy paski postępu.
Najlepszym przykładem grywalizacji są aplikacje typu Strava czy Duolingo. Kiedy widzisz, że brakuje Ci tylko 500 kroków do zdobycia „odznaki weekendowego wojownika”, albo gdy aplikacja przypomina Ci, że masz „passę” 100 dni nauki, w Twoim mózgu uwalnia się dopamina. Innym przykładem są karty lojalnościowe w kawiarniach – zbieranie pieczątek, aby otrzymać dziesiątą kawę gratis, to klasyczny mechanizm grywalizacyjny oparty na dążeniu do celu.
Zastosowanie grywalizacji i dbanie o autodeterminację przynosi natychmiastowe efekty, które widać niemal od razu:
W dłuższej perspektywie sprawa staje się bardziej złożona. Tutaj kluczową rolę odgrywa to, czy mechanizmy te wspierają naszą wewnętrzną motywację, czy ją zastępują.
Jeśli grywalizacja jest dobrze zaprojektowana, pomaga w budowaniu trwałych, pozytywnych nawyków. Dzięki poczuciu kompetencji (widzimy swój progres na przestrzeni miesięcy) i autonomii (sami wybieramy ścieżki rozwoju), możemy stać się ekspertami w danej dziedzinie lub trwale zmienić styl życia na zdrowszy.
Istnieje zjawisko zwane efektem nadmiernego uzasadnienia. Polega ono na tym, że jeśli zaczniemy nagradzać kogoś zewnętrznie (np. pieniędzmi lub punktami) za coś, co ta osoba i tak lubiła robić, jej wewnętrzna pasja może wygasnąć. Gdy zabraknie nagród, czynność przestaje sprawiać przyjemność.
Długofalowo niewłaściwa grywalizacja może prowadzić do:
Czy wiesz, dlaczego tak bardzo irytuje nas pasek postępu, który zatrzymał się na 99%? To wynik tzw. efektu Zeigarnik. Nasz mózg ma naturalną tendencję do zapamiętywania zadań niedokończonych znacznie lepiej niż tych sfinalizowanych. Niedokończone zadanie tworzy swoiste „napięcie psychiczne”, którego chcemy się pozbyć, domykając proces. Grywalizacja idealnie to wykorzystuje, pokazując nam, jak niewiele brakuje do kolejnego poziomu.
Podsumowując, teoria autodeterminacji mówi nam, czego potrzebuje nasza dusza, by czuć się spełnioną, a grywalizacja dostarcza narzędzi, które mogą nam pomóc te potrzeby zaspokoić w codziennym, cyfrowym świecie. Kluczem do sukcesu jest jednak zachowanie równowagi – tak, aby punkty i odznaki były jedynie miłym dodatkiem do autentycznej radości z tego, co robimy.