Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie taką sytuację: jedziesz samochodem, przekraczasz dopuszczalną prędkość, a jednocześnie wyprzedzasz na przejściu dla pieszych. Jeden moment, jedna chwila nieuwagi, a na Twoim koncie ląduje naruszenie dwóch różnych przepisów. Wiele osób w takim momencie wpada w panikę, zastanawiając się, czy policjant wyciągnie teraz plik blankietów i zacznie wypisywać oddzielny mandat za każde przewinienie. Odpowiedź na to pytanie znajduje się w Kodeksie wykroczeń i jest dość jednoznaczna, choć diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach.
W polskim prawie wykroczeń obowiązuje bardzo konkretna zasada dotycząca tzw. idealnego zbiegu przepisów ustawy. Zgodnie z art. 9 § 1 Kodeksu wykroczeń, jeżeli jeden czyn wyczerpuje znamiona dwóch lub więcej wykroczeń, stosuje się przepis przewidujący najsurowszą karę. Co to oznacza w praktyce dla portfela sprawcy?
Jeśli jednym zachowaniem (np. tym wspomnianym wyprzedzaniem przy nadmiernej prędkości) złamałeś dwa przepisy, nie otrzymasz dwóch niezależnych mandatów, które sumują się w nieskończoność. Policjant nałoży na Ciebie jedną grzywnę. Nie będzie to jednak dowolna kwota – podstawą do jej wymierzenia będzie ten przepis, który przewiduje najwyższą karę za dane przewinienie.
Mimo że otrzymujesz jeden mandat, funkcjonariusz w jego treści musi dokładnie opisać Twoje zachowanie i wskazać wszystkie naruszone przepisy. To ważne z punktu widzenia dokumentacji. Choć kara finansowa bazuje na najsurowszym przepisie, to opis czynu musi odzwierciedlać wszystko, co przeskrobałeś.
Warto jednak wiedzieć, że od 2022 roku przepisy dotyczące mandatów drogowych uległy zaostrzeniu. W przypadku zbiegu wykroczeń drogowych, policjant może nałożyć grzywnę w wysokości do 5000 zł (a przy zbiegu z innymi wykroczeniami nawet do 6000 zł, jeśli sprawa trafi do sądu). To oznacza, że choć mandat jest jeden, jego wysokość może być "wyśrubowana" do górnej granicy przewidzianej dla najcięższego z popełnionych naruszeń.
Kluczem do zrozumienia, dlaczego czasem dostajemy jeden mandat, a czasem kilka, jest definicja "jednego czynu". To tutaj najczęściej dochodzi do nieporozumień na linii kierowca–policjant.
W przypadku zbiegu realnego (kilku czynów) sumowanie mandatów jest jak najbardziej możliwe i zgodne z prawem. Możesz wtedy otrzymać dwa lub trzy blankiety, a kwoty na nich po prostu się dodają.
Tutaj zasady są nieco inne i znacznie mniej korzystne dla kierowców. O ile przy grzywnie finansowej za jeden czyn stosuje się zasadę "najsurowszego przepisu", o tyle w przypadku punktów karnych obowiązuje zasada sumowania.
Jeśli Twoje jedno zachowanie naruszyło trzy przepisy ruchu drogowego, z których każdy jest punktowany, punkty zostaną zsumowane. To właśnie dlatego za jeden "rajd" przez miasto można stracić prawo jazdy w zaledwie kilka sekund. Nawet jeśli finansowo dostaniesz jeden mandat na wysoką kwotę, Twoje konto punktowe może zostać zasilone sumą punktów ze wszystkich naruszonych paragrafów.
Warto pamiętać o obowiązujących przepisach dotyczących tzw. recydywy drogowej. Jeśli w ciągu dwóch lat od ostatniego prawomocnego ukarania za konkretne, ciężkie wykroczenie (np. znaczne przekroczenie prędkości) popełnisz je ponownie, wysokość mandatu wzrasta dwukrotnie. Jeśli taki czyn będzie częścią "zbiegu przepisów", policjant weźmie pod uwagę tę podwojoną stawkę jako bazę do wystawienia mandatu, co może uczynić takie spotkanie z drogówką wyjątkowo kosztownym.
Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, oto krótkie zestawienie:
Zrozumienie tej różnicy pozwala uniknąć niepotrzebnych dyskusji podczas kontroli, choć oczywiście najlepszym sposobem na oszczędności jest po prostu jazda zgodna z przepisami.