Gość (83.4.*.*)
Pisanie o emocjach, trudnych doświadczeniach i bólu innych ludzi to fundament literatury faktu, reportażu, a nawet wielu wpisów w mediach społecznościowych. Jednak granica między wolnością słowa a naruszeniem czyjejś prywatności jest bardzo cienka. W polskim systemie prawnym nie istnieje jeden konkretny przepis, który wprost mówiłby: „zakazuje się opisywania cierpienia”. Zamiast tego mamy do czynienia z całym systemem ochrony dóbr osobistych, który określa, kiedy takie opisy stają się bezprawne.
Zgodnie z Konstytucją RP każdy z nas ma prawo do wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. To fundament demokracji, który pozwala dziennikarzom i pisarzom nagłaśniać ludzkie tragedie. Jednak ta wolność nie jest absolutna. Kończy się tam, gdzie zaczynają się dobra osobiste innej osoby, takie jak cześć, dobre imię, prywatność czy wizerunek.
Zgodnie z Kodeksem cywilnym (art. 23 i 24), opisując cierpienie konkretnej, dającej się zidentyfikować osoby, ryzykujemy naruszenie jej sfery prywatnej. Jeśli opis jest zbyt szczegółowy, drastyczny lub dotyczy intymnych aspektów życia, osoba ta może wystąpić na drogę sądową, żądając zaniechania naruszeń, przeprosin, a nawet zadośćuczynienia finansowego.
W polskim prawie karnym istnieją dwa kluczowe pojęcia, o których warto pamiętać: zniesławienie (art. 212 kk) oraz zniewaga (art. 216 kk).
Warto zaznaczyć, że w przypadku zniesławienia dowodzenie prawdy (tzw. kontratyp prawdy) nie zawsze zwalnia z odpowiedzialności, zwłaszcza jeśli dotyczy to życia prywatnego i nie służy obronie społecznie uzasadnionego interesu.
W dobie internetu ogromne znaczenie ma również ochrona danych osobowych. Nawet jeśli nie podasz imienia i nazwiska, ale opiszesz cierpienie w sposób tak szczegółowy, że lokalna społeczność bez trudu rozpozna, o kogo chodzi, możesz naruszyć przepisy RODO. Opisanie unikalnej choroby, specyficznej sytuacji rodzinnej czy dokładnego miejsca zamieszkania w połączeniu z opisem traumy może zostać uznane za przetwarzanie danych wrażliwych bez zgody osoby zainteresowanej.
Istnieją sytuacje, w których opisywanie trudnych doświadczeń realnych osób jest dopuszczalne i chronione prawem:
Warto wiedzieć o istnieniu tzw. „prawa do bycia zapomnianym”, które wywodzi się z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE. Nawet jeśli kiedyś opisanie czyjegoś cierpienia było legalne i uzasadnione (np. w relacji z wypadku sprzed 20 lat), osoba ta może po latach domagać się usunięcia tych informacji z wyników wyszukiwania, jeśli dane te stały się nieadekwatne, a ich dalsze rozpowszechnianie niepotrzebnie odświeża dawną traumę.
Jeśli planujesz opisać historię opartą na faktach, która dotyka sfery cierpienia:
Prawo nie zakazuje empatii ani opisywania trudów ludzkiej egzystencji, ale nakłada na autorów dużą odpowiedzialność za to, by cudzy ból nie stał się narzędziem do naruszania godności drugiego człowieka.