Gość (37.30.*.*)
Głęboki przysiad, znany również jako „resting squat” lub przysiad słowiański, to pozycja, w której biodra schodzą poniżej linii kolan, a stopy całą powierzchnią przylegają do podłoża. Choć w świecie zachodnim kojarzymy go głównie z intensywnym treningiem na siłowni, dla dużej części populacji świata – szczególnie w Azji czy Afryce – jest to naturalna pozycja spoczynkowa, przyjmowana podczas jedzenia, rozmów czy czekania na autobus. Z punktu widzenia ewolucji nasze ciała są zaprojektowane do tej pozycji, jednak współczesny tryb życia sprawił, że dla wielu z nas stała się ona nie lada wyzwaniem.
Tradycyjne krzesło, choć wygodne, jest dla naszego układu ruchu pułapką. Kiedy siedzimy na krześle, nasze stawy biodrowe są zgięte pod kątem 90 stopni, co prowadzi do chronicznego przykurczu mięśni biodrowo-lędźwiowych. Z czasem skutkuje to osłabieniem mięśni pośladkowych i problemami z dolnym odcinkiem kręgosłupa. Co więcej, siedzenie na krześle sprzyja garbieniu się, co przenosi napięcia na odcinek szyjny.
Głęboki przysiad działa zupełnie inaczej. Przede wszystkim wymusza on pełną mobilność w stawach skokowych, kolanowych i biodrowych. W tej pozycji kręgosłup lędźwiowy ulega naturalnemu rozciągnięciu i dekompresji, co może przynieść ulgę osobom zmagającym się z bólami pleców wynikającymi z siedzącego trybu życia. Dodatkowo przysiad stymuluje pracę układu trawiennego – kąt między odbytnicą a kanałem odbytu prostuje się, co ułatwia procesy fizjologiczne.
Czy wiesz, że istnieje termin „Asian Squat”? Statystyki sugerują, że większość osób pochodzenia azjatyckiego potrafi utrzymać głęboki przysiad z piętami na ziemi bez żadnego wysiłku, podczas gdy wielu Amerykanów czy Europejczyków odrywa pięty od podłoża lub przewraca się do tyłu. Wynika to nie tylko z genetyki, ale przede wszystkim z nawyków kulturowych i codziennego treningu tej pozycji od najmłodszych lat.
Dla osoby, która nie jest przyzwyczajona do tej pozycji, głęboki przysiad może stać się uciążliwy już po 30–60 sekundach. Dyskomfort pojawia się zazwyczaj w trzech obszarach:
W kulturach, gdzie przysiad jest normą, ludzie potrafią spędzać w tej pozycji nawet kilkadziesiąt minut bez żadnych negatywnych odczuć. Granica uciążliwości jest więc płynna i zależy niemal wyłącznie od stopnia adaptacji tkanek.
Wiek ma istotny wpływ na zdolność do wykonywania głębokiego przysiadu, ale nie jest on czynnikiem determinującym w taki sposób, jak mogłoby się wydawać. Kluczowym słowem jest tutaj „użyteczność”.
Z wiekiem zmniejsza się ilość mazi stawowej, która smaruje nasze „zawiasy”. Jeśli przez 40 lat nie schodziliśmy do pełnego przysiadu, nasze stawy kolanowe mogą reagować bólem na nagłą próbę powrotu do tej pozycji. Jednak badania nad mobilnością pokazują, że regularny trening (nawet rozpoczęty w późnym wieku) pozwala na znaczną poprawę zakresu ruchu, o ile nie występują mechaniczne uszkodzenia stawów.
Jeśli chcesz sprawdzić swoje możliwości, spróbuj wykonać przysiad przed lustrem. Jeśli Twoje pięty odrywają się od ziemi, spróbuj podłożyć pod nie książkę lub zwinąć matę do jogi. To znak, że Twoje stawy skokowe wymagają rozciągnięcia.
Wprowadzenie głębokiego przysiadu do codziennej rutyny – na przykład na 2 minuty podczas mycia zębów czy przeglądania telefonu – może przynieść kolosalne korzyści dla Twojej postawy. To najprostsze i darmowe narzędzie do „naprawiania” ciała, które zepsuły nam nowoczesne krzesła.