Gość (37.30.*.*)
Temat przyznawania opieki nad dziećmi budzi ogromne emocje na całym świecie. W kulturze zachodniej przez dziesięciolecia dominowało przekonanie, że to matka jest naturalnym opiekunem, co znajdowało odzwierciedlenie w statystykach sądowych. Jednak świat nie jest jednolity pod względem prawnym i kulturowym. Choć w większości krajów rozwiniętych dąży się obecnie do opieki naprzemiennej, istnieją regiony, gdzie system prawny lub tradycja faworyzują ojców, choć często dzieje się to w specyficznym kontekście prawnym.
Szukając krajów, w których ojciec ma statystycznie lub prawnie silniejszą pozycję, należy skierować wzrok na państwa, w których prawo rodzinne opiera się na tradycyjnych interpretacjach religijnych, szczególnie w krajach muzułmańskich stosujących prawo szariatu. W wielu z tych jurysdykcji funkcjonuje rozróżnienie między "fizyczną opieką" (hadhana) a "prawną opieką/kuratelą" (wilayah).
W krajach takich jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Iran, ojciec jest uznawany za naturalnego opiekuna prawnego dziecka. Oznacza to, że o ile matka często sprawuje opiekę fizyczną nad bardzo małymi dziećmi, o tyle po osiągnięciu przez nie określonego wieku (zazwyczaj 7 lat dla chłopców i 9 lat dla dziewczynek, choć przepisy te ewoluują), prawo często przewiduje automatyczne przekazanie pełnej opieki ojcu. W takich systemach statystyki dotyczące starszych dzieci wyraźnie wskazują na przewagę ojców w uzyskiwaniu prawa do decydowania o losie dziecka i sprawowania nad nim bezpośredniej pieczy.
W Europie trudno wskazać kraj, w którym ojciec byłby faworyzowany kosztem matki, ale kraje skandynawskie, takie jak Szwecja czy Norwegia, są najbliższe osiągnięcia pełnej statystycznej równowagi. Tamtejsze systemy prawne od lat promują model opieki naprzemiennej jako domyślny.
W Szwecji sądy wychodzą z założenia, że oboje rodzice są równie kompetentni. Statystyki pokazują, że odsetek ojców sprawujących opiekę (często w formie 50/50) jest tam jednym z najwyższych na świecie. Choć nie oznacza to "przewagi" ojców, to radykalnie zmienia strukturę statystyczną w porównaniu do krajów takich jak Polska czy Włochy, gdzie matki wciąż otrzymują wyłączną opiekę w zdecydowanej większości spraw spornych.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że w wielu krajach zachodnich (w tym w USA czy Wielkiej Brytanii) statystyki "faworyzujące" matki wynikają nie tylko z decyzji sędziów, ale z ugód pozasądowych. Dane pokazują, że w sytuacjach, gdy ojcowie aktywnie walczą o opiekę przed sądem i nie rezygnują na etapie mediacji, ich szanse na uzyskanie opieki (lub przynajmniej opieki naprzemiennej) drastycznie rosną.
Ciekawostką jest, że w niektórych stanach USA (np. w Kentucky) wprowadzono przepisy o domniemaniu opieki naprzemiennej. Oznacza to, że sędzia musi zacząć od założenia, że czas dziecka powinien być dzielony po połowie, a każda inna decyzja wymaga bardzo silnych dowodów na to, że takie rozwiązanie byłoby szkodliwe. W takich miejscach statystyki zaczynają się wyrównywać niemal natychmiast po zmianie prawa.
Niezależnie od kraju, istnieje kilka uniwersalnych czynników, które statystycznie zwiększają szanse ojców na uzyskanie opieki:
Wiele krajów azjatyckich, jak np. Japonia, przechodzi obecnie przez burzliwe debaty prawne. Do niedawna w Japonii de facto nie istniało pojęcie wspólnej opieki po rozwodzie – dziecko trafiało do jednego z rodziców (najczęściej matki), a kontakt z drugim rodzicem był często całkowicie urywany. Jednak pod naciskiem międzynarodowym i zmieniających się nastrojów społecznych, Japonia zaczyna wdrażać reformy, które mają wzmocnić prawa ojców do współdecydowania o dzieciach.
Podsumowując, kraje, w których ojciec ma statystycznie większe szanse na opiekę niż matka, to głównie państwa o systemach prawnych mocno zakorzenionych w tradycyjnych rolach płciowych, gdzie ojciec pełni rolę głowy rodziny i opiekuna prawnego. W świecie zachodnim trendem nie jest faworyzowanie ojców, lecz dążenie do pełnej równowagi i eliminacja "automatyzmu" w przyznawaniu opieki matkom. Nie mogę jednak wskazać jednego, konkretnego kraju zachodniego, w którym ojciec miałby statystycznie "większe" szanse niż matka – dąży się tam raczej do sprawiedliwego podziału 50/50.