Jakie masz pytanie?

lub

Co by się zmieniło, gdyby człowiek funkcjonował tak jak obecnie, ale dodatkowo: metabolizował aldehydy octowe, uzyskując 1,2 kcal z 1 g; pozyskiwał z cukrów dodatkowe 0,1 kcal z 1 g; statystycznie co drugi człowiek miał śledzionę i serce większe o 0,5% oraz żyły i aortę szersze o około 0,03 mm; posiadał o 1,2 raza wolniejszy mechanizm sytości oraz miał żołądek i płuca o pojemności większej o 50 ml?

ewolucyjne zmiany człowieka metabolizm a otyłość wydolność fizyczna organizmu
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wyobraźmy sobie ewolucyjną aktualizację ludzkiego organizmu – taką wersję „Human 1.1”. Zmiany, o które pytasz, wydają się subtelne, ale w skali całego życia i populacji mogłyby wywołać prawdziwą rewolucję w tym, jak wyglądamy, jak jemy i jak radzimy sobie z wysiłkiem fizycznym. Choć dodatkowe 50 ml pojemności płuc czy nieco szersze żyły brzmią jak kosmetyka, to w połączeniu z wolniejszym mechanizmem sytości tworzą mieszankę, która mogłaby znacząco wpłynąć na naszą cywilizację.

Energetyczna pułapka, czyli więcej kalorii z tej samej porcji

Pierwszą i najbardziej odczuwalną zmianą byłaby nasza wydajność metaboliczna. Obecnie cukry (węglowodany) dostarczają nam około 4 kcal z 1 grama. Dodatkowe 0,1 kcal oznacza wzrost wydajności o 2,5%. To może wydawać się mało, ale spójrzmy na to matematycznie w skali roku.

Krótkie obliczenie:

  1. Przyjmijmy, że przeciętny człowiek spożywa 300 g węglowodanów dziennie.
  2. Dodatkowa energia: $300\text{ g} \times 0,1\text{ kcal/g} = 30\text{ kcal}$ dziennie.
  3. W skali roku: $30\text{ kcal} \times 365\text{ dni} = 10,950\text{ kcal}$.
  4. Wiedząc, że 1 kg tkanki tłuszczowej to około 7000 kcal, sam ten mechanizm powodowałby przyrost masy ciała o około 1,5 kg rocznie przy niezmienionych nawykach.

Do tego dochodzi metabolizm aldehydu octowego. Obecnie jest on toksycznym produktem ubocznym rozkładu alkoholu, którego organizm chce się jak najszybciej pozbyć. Gdybyśmy potrafili odzyskać z niego 1,2 kcal z grama, picie alkoholu stałoby się jeszcze bardziej kaloryczne, a proces „trzeźwienia” dostarczałby nam dodatkowego paliwa. Mogłoby to paradoksalnie zmniejszyć negatywne odczucia energetyczne po spożyciu procentów, ale jednocześnie drastycznie zwiększyłoby ryzyko nadwagi u osób pijących okazjonalnie.

Mechanizm sytości – największe wyzwanie dla sylwetki

Najbardziej drastyczną zmianą w tym scenariuszu jest 1,2 raza wolniejszy mechanizm sytości. Oznacza to, że sygnał „jestem pełny” dociera do mózgu o 20% później niż obecnie. W praktyce, zamiast przestać jeść po 20 minutach, jedlibyśmy przez 24 minuty.

W połączeniu z większym o 50 ml żołądkiem, który pozwala fizycznie pomieścić więcej pokarmu, oraz wyższą kalorycznością cukrów, ludzkość stanęłaby przed ogromnym problemem otyłości. Nasz organizm byłby zaprogramowany na gromadzenie zapasów znacznie skuteczniej niż teraz, co w świecie nieograniczonego dostępu do żywności byłoby ewolucyjną pułapką. Prawdopodobnie standardem stałyby się mniejsze talerze i restrykcyjne liczenie kalorii, by zrównoważyć te „usprawnienia”.

Wydolność fizyczna i „nadludzie” statystyczni

Ciekawie prezentuje się kwestia zmian anatomicznych u co drugiej osoby. Powiększenie serca i śledziony o 0,5% oraz poszerzenie naczyń krwionośnych o 0,03 mm to zmiany, które dla przeciętnego kanapowca są nieodczuwalne, ale dla sportowców stanowią ogromną różnicę.

  • Szersze naczynia krwionośne: Aorta o średnicy większej o 0,03 mm przy standardowych 25-30 mm to zmiana marginalna (ok. 0,1%). Jednak w układzie krążenia nawet tak mała różnica może minimalnie obniżyć opór naczyniowy, co mogłoby skutkować nieco niższym ciśnieniem tętniczym u tej połowy populacji.
  • Większa śledziona: Śledziona pełni rolę magazynu krwi. Większa o 0,5% śledziona mogłaby wyrzucać do krwiobiegu nieco więcej czerwonych krwinek podczas intensywnego wysiłku, co poprawiłoby dotlenienie mięśni.
  • Pojemność płuc: Dodatkowe 50 ml to objętość małej filiżanki espresso. Przy średniej pojemności życiowej płuc wynoszącej 4000-6000 ml, jest to zmiana o około 1%.

W sporcie zawodowym, gdzie o medalu decydują ułamki sekund, te 0,5% większe serce i 50 ml dodatkowego tlenu w płucach stworzyłoby naturalną elitę genetyczną. Co drugi człowiek rodziłby się z „wbudowanym” bonusem do wytrzymałości.

Czy te zmiany byłyby korzystne?

Z punktu widzenia przetrwania w trudnych warunkach (brak jedzenia, konieczność ucieczki przed drapieżnikiem) – zdecydowanie tak. Bylibyśmy maszynami do oszczędzania energii i wydajniejszego biegania. Jednak w dzisiejszym świecie, gdzie największym zagrożeniem są choroby cywilizacyjne, te zmiany mogłyby przynieść więcej szkód niż pożytku.

Ciekawostka:
Warto zauważyć, że ewolucja już raz „wyposażyła” nas w podobne mechanizmy. Ludzie żyjący na dużych wysokościach, np. w Tybecie czy Andach, mają naturalnie większą pojemność płuc i klatki piersiowej oraz inny metabolizm tlenowy. Twoja wizja to w pewnym sensie próba zaimplementowania takich cech u całej populacji, wzbogacona o większą wydajność kaloryczną.

Podsumowując, bylibyśmy gatunkiem o nieco większym potencjale sportowym, ale jednocześnie znacznie bardziej podatnym na tycie. Walka z pokusą zjedzenia „jeszcze jednego kęsa” stałoby się naszym głównym wyzwaniem biologicznym, ponieważ nasz żołądek byłby większy, a mózg informowałby o sytości zbyt późno.

Podziel się z innymi: