Gość (37.30.*.*)
Wokół koreańskiego systemu edukacji narosło wiele mitów, a liczby takie jak „8-9-6” często pojawiają się w dyskusjach na temat azjatyckiego rygoru nauki. Jeśli jednak szukasz oficjalnej struktury szkolnictwa w Korei Południowej, muszę Cię zaskoczyć: model 8-9-6 w sensie lat nauki po prostu nie istnieje. Prawdziwy, oficjalny system, na którym opiera się edukacja w tym kraju, to schemat 6-3-3-4. Skąd więc biorą się te inne liczby i jak naprawdę wygląda codzienność koreańskiego ucznia?
Korea Południowa stosuje system bardzo zbliżony do tego, który znamy z wielu krajów zachodnich, choć z pewnymi modyfikacjami czasowymi. Podział wygląda następująco:
Skoro oficjalny system to 6-3-3, dlaczego w internecie lub w rozmowach o Korei pojawia się czasem ciąg cyfr sugerujący coś innego? Najprawdopodobniej wynika to z pomylenia lat nauki z godzinami spędzanymi w ławce.
W Korei Południowej istnieje niepisana zasada, że uczeń liceum spędza w szkole i na dodatkowych kursach niewyobrażalną ilość czasu. Często mówi się o systemie „8-10” lub „8-11”, co oznacza, że uczeń zaczyna zajęcia o 8:00 rano, a kończy naukę (wliczając zajęcia dodatkowe) o 22:00 lub 23:00. Liczby 8, 9 czy 6 mogą też odnosić się do specyficznych programów eksperymentalnych lub błędnych interpretacji reform edukacyjnych, ale nie stanowią one ogólnokrajowego standardu.
W przeciwieństwie do Polski czy USA, w Korei Południowej rok szkolny nie zaczyna się we wrześniu. Pierwszy semestr startuje w marcu, a drugi w sierpniu lub wrześniu. Przerwa letnia przypada na lipiec i sierpień, a zimowa na styczeń i luty.
Nie da się zrozumieć koreańskiej edukacji bez pojęcia Hagwon. Są to prywatne akademie korepetycyjne, do których uczęszcza niemal każdy uczeń. Gdy kończą się lekcje w państwowej szkole (zazwyczaj około godziny 16:00 lub 17:00), dzieci nie idą do domu grać w piłkę. Idą do Hagwonów.
To właśnie tam odbywa się „prawdziwa” walka o punkty. Uczniowie szlifują matematykę, angielski i przedmioty ścisłe aż do późnych godzin nocnych. Rząd koreański musiał nawet wprowadzić prawo zakazujące pracy Hagwonom po godzinie 22:00, aby dzieci miały szansę na sen – choć w praktyce wiele z nich nadal uczy się potajemnie lub w domach.
Cały ten system (6-3-3) jest podporządkowany jednemu wydarzeniu: egzaminowi Suneung (CSAT). To odpowiednik naszej matury, ale o nieporównywalnie większym znaczeniu społecznym. Wynik z tego jednego dnia decyduje o tym, na jaką uczelnię dostanie się uczeń, co z kolei determinuje jego przyszłą ścieżkę kariery, prestiż społeczny, a nawet szanse na zawarcie dobrego małżeństwa.
W dniu egzaminu Suneung w Korei dzieją się rzeczy niesamowite:
Z perspektywy statystyk – tak. Korea Południowa regularnie zajmuje czołowe miejsca w rankingach PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów). Koreańczycy są mistrzami w rozwiązywaniu testów i logicznym myśleniu.
Z perspektywy społecznej – cena jest wysoka. Młodzi ludzie borykają się z ogromnym stresem, brakiem czasu wolnego i presją sukcesu. Dlatego coraz częściej w Korei mówi się o reformach, które miałyby odciążyć uczniów i odejść od morderczego wyścigu szczurów na rzecz kreatywności.
Podsumowując, jeśli usłyszysz o modelu 8-9-6 w kontekście Korei, potraktuj to raczej jako pomyłkę lub specyficzny kod dotyczący godzin pracy, a nie oficjalną strukturę szkolnictwa. Korea stoi twardo na fundamencie 6-3-3, który choć strukturalnie prosty, w praktyce jest jednym z najbardziej wymagających systemów na świecie.