Gość (37.30.*.*)
Temat metod wychowawczych i dyscypliny w szkołach w Azji Południowej, szczególnie w Indiach i Pakistanie, od lat budzi ogromne kontrowersje na arenie międzynarodowej. Choć świat idzie do przodu, a psychologia dziecięca dostarcza coraz to nowych dowodów na szkodliwość kar cielesnych, rzeczywistość w tamtejszych placówkach edukacyjnych bywa brutalna. Zgodnie z licznymi raportami organizacji takich jak UNICEF czy lokalnych NGO, w wielu szkołach w tych regionach nadal stosuje się metody, które w świecie zachodnim uznano by za niedopuszczalne, a nawet przestępcze.
W teorii prawo w obu tych krajach stara się chronić dzieci. W Indiach ustawa Right to Education Act z 2009 roku (RTE) wyraźnie zakazuje kar cielesnych oraz psychicznego nękania uczniów. W Pakistanie sytuacja jest bardziej skomplikowana prawnie, ponieważ zakazy różnią się w zależności od prowincji (np. w prowincji Sindh wprowadzono surowe przepisy zakazujące bicia dzieci), jednak ogólnokrajowa walka z tym zjawiskiem trwa od lat.
Mimo tych zapisów, praktyka często odbiega od teorii. Do najczęstszych metod dyscyplinujących, które psychologowie uznają za wysoce szkodliwe, należą:
Psychologia wskazuje jednoznacznie: takie metody nie uczą dyscypliny, lecz strachu. Powodują traumy, obniżają poczucie własnej wartości, a w skrajnych przypadkach prowadzą do tego, że dzieci całkowicie porzucają edukację.
Zrozumienie, dlaczego w Indiach i Pakistanie tak trudno wykorzenić przemoc w szkołach, wymaga spojrzenia na ten problem z kilku perspektyw: kulturowej, historycznej i systemowej.
Wiele współczesnych problemów edukacyjnych w tym regionie ma swoje korzenie w epoce kolonialnej. Brytyjski system edukacji wprowadzony w Indiach (obejmujących wtedy dzisiejszy Pakistan) opierał się na surowej dyscyplinie i bezwzględnym posłuszeństwie. Wiktoriańskie podejście do wychowania, streszczone w powiedzeniu „spare the rod, spoil the child” (oszczędź rózgi, zepsuj dziecko), zapuściło tam głębokie korzenie i przetrwało dekady po odzyskaniu niepodległości.
W wielu tradycyjnych społecznościach w Indiach i Pakistanie panuje przekonanie, że nauczyciel jest postacią nadrzędną, niemal świętą (w Indiach funkcjonuje pojęcie „Guru”), a jego metody nie powinny być kwestionowane. Rodzice często sami proszą nauczycieli o „surowe traktowanie” ich dzieci, wierząc, że tylko twarda ręka ukształtuje charakter młodego człowieka. Przemoc jest więc postrzegana nie jako agresja, ale jako wyraz troski o przyszłość dziecka.
Klasy w indyjskich czy pakistańskich szkołach publicznych bywają ekstremalnie liczne – nierzadko jeden nauczyciel ma pod opieką 60, 80, a nawet 100 uczniów. W takich warunkach, bez odpowiedniego przeszkolenia z zakresu zarządzania klasą i psychologii, pedagodzy sięgają po najprostsze i najszybsze narzędzie kontroli: strach. Brak zasobów, niskie płace i ogromny stres zawodowy nauczycieli sprawiają, że ich cierpliwość szybko się kończy.
Psychologowie alarmują, że dzieci dorastające w atmosferze przemocy szkolnej wykazują wyższy poziom agresji w dorosłym życiu. Mechanizm jest prosty: dziecko uczy się, że przemoc jest skutecznym sposobem rozwiązywania konfliktów i egzekwowania swojej woli. Dodatkowo, chroniczny stres związany z lękiem przed karą blokuje procesy poznawcze w mózgu – zamiast skupiać się na nauce, uczeń koncentruje się na przetrwaniu, co drastycznie obniża efektywność edukacji.
Choć sytuacja jest trudna, nie można powiedzieć, że nic się nie zmienia. W obu krajach rośnie świadomość społeczna dzięki kampaniom społecznym i działalności aktywistów. W Pakistanie ogromną rolę odegrała m.in. Malala Yousafzai, która promuje nowoczesną i bezpieczną edukację. W Indiach coraz więcej szkół prywatnych wdraża nowoczesne systemy pedagogiczne oparte na empatii i pozytywnym wzmacnianiu.
Warto wiedzieć, że w Indiach działa specjalna infolinia dla dzieci (Childline 1098), gdzie uczniowie mogą zgłaszać przypadki znęcania się nad nimi w szkołach. Coraz więcej nauczycieli przechodzi też szkolenia z zakresu „Positive Discipline”, które uczą, jak utrzymać porządek w klasie bez użycia siły.
Proces odchodzenia od szkodliwych metod jest jednak powolny, ponieważ wymaga nie tylko zmiany prawa, ale przede wszystkim głębokiej przemiany mentalności całego społeczeństwa. Dopóki bicie dziecka będzie utożsamiane z „dobrym wychowaniem”, walka o bezpieczne szkoły w Azji Południowej będzie trwała.