Gość (37.30.*.*)
Pytanie o to, czy osoba w spektrum autyzmu zdaje sobie sprawę ze swojej neuroróżnorodności, jest niezwykle istotne i dotyka samej esencji tego, jak rozumiemy autyzm. Krótka odpowiedź brzmi: tak, większość osób w spektrum jest świadoma swojej odmienności, choć forma tej świadomości zmienia się w zależności od wieku, momentu postawienia diagnozy oraz indywidualnych cech danej osoby. Autyzm nie jest chorobą, z której się „zdrowieje”, ale sposobem, w jaki mózg przetwarza informacje, co sprawia, że perspektywa osoby autystycznej jest po prostu inna od tej typowej dla większości społeczeństwa.
Wiele osób dorosłych, które otrzymały diagnozę późno, opisuje swoje życie przed tym momentem jako nieustanne poczucie bycia „za szybą” lub posiadania innej „instrukcji obsługi świata” niż reszta ludzi. Nawet jeśli taka osoba nie zna słowa „autyzm” w odniesieniu do siebie, doskonale czuje, że pewne sytuacje społeczne, bodźce dźwiękowe czy zmiany w rutynie wpływają na nią znacznie silniej niż na rówieśników.
To poczucie bycia innym często prowadzi do wypracowania mechanizmów obronnych. Osoba podświadomie zauważa, że jej naturalne reakcje są odbierane jako dziwne, więc zaczyna analizować zachowania innych i je naśladować. To zjawisko pokazuje, że świadomość różnic występuje na bardzo głębokim poziomie, nawet bez formalnego potwierdzenia medycznego.
Dla wielu osób moment usłyszenia diagnozy jest chwilą ogromnej ulgi. Świadomość tego, że ich trudności mają konkretną nazwę i wynikają z biologii, a nie z „lenistwa” czy „złego charakteru”, diametralnie zmienia postrzeganie samego siebie. W tym przypadku świadomość autyzmu staje się narzędziem do lepszego zarządzania własnym życiem.
Osoba świadoma swojego spektrum może zacząć:
Jednym z najbardziej fascynujących, a zarazem obciążających aspektów życia w spektrum jest tzw. masking (kamuflaż społeczny). Polega on na świadomym ukrywaniu cech autystycznych, aby dopasować się do otoczenia. Osoba, która maskuje, musi być niezwykle świadoma tego, jakie zachowania są uznawane za „normę”, a jakie za „autystyczne”.
Wymaga to ciągłej autokontroli – pilnowania kontaktu wzrokowego, kontrolowania mimiki czy powstrzymywania stymulacji (stimmingu). Fakt, że tak wiele osób w spektrum to robi, jest najlepszym dowodem na to, jak duża jest ich świadomość własnej neuroróżnorodności w kontekście społecznym.
Warto pamiętać, że spektrum autyzmu jest bardzo szerokie. To, jak osoba postrzega swój autyzm, zależy od wielu czynników:
Osoby z tzw. wysokim poziomem wsparcia, które mogą mieć współwystępującą niepełnosprawność intelektualną lub trudności z komunikacją werbalną, mogą postrzegać swoją sytuację inaczej. Mogą nie operować pojęciem „spektrum autyzmu” w sensie klinicznym, ale nadal odczuwać dyskomfort sensoryczny czy frustrację wynikającą z barier komunikacyjnych. Ich świadomość skupia się bardziej na bezpośrednich odczuciach z ciała i otoczenia.
Dzieci, które od małego wiedzą o swoim autyzmie i są wychowywane w duchu akceptacji neuroróżnorodności, traktują autyzm jako integralną część swojej tożsamości – taką samą jak kolor oczu czy talent do rysowania. Ich świadomość jest naturalna i pozbawiona poczucia winy, które często towarzyszy osobom diagnozowanym w dorosłości.
W psychologii często wspomina się o trudnościach osób w spektrum z tzw. teorią umysłu, czyli umiejętnością odczytywania stanów mentalnych innych ludzi. Choć może to sugerować mniejszą świadomość społeczną, badania pokazują, że osoby autystyczne często mają nadzwyczaj rozwiniętą samoświadomość (introspekcję). Potrafią analizować swoje procesy myślowe znacznie bardziej szczegółowo niż osoby neurotypowe.
Zrozumienie własnej kondycji pozwala osobie w spektrum na budowanie zdrowego poczucia własnej wartości. Zamiast próbować „naprawić się” na siłę, taka osoba może skupić się na dostosowaniu środowiska do swoich potrzeb. Świadomość ta jest również kluczowa dla bliskich – pozwala im przestać oceniać zachowania osoby autystycznej przez pryzmat złej woli, a zacząć widzieć w nich specyficzny sposób przetwarzania świata.
Współczesne podejście do autyzmu coraz częściej odchodzi od modelu medycznego (naprawiania deficytów) na rzecz modelu społecznego, który mówi, że to społeczeństwo powinno być bardziej świadome i otwarte na różne sposoby funkcjonowania ludzkiego mózgu.