Gość (83.4.*.*)
Zasada podwójnej karalności to jeden z fundamentów współpracy międzynarodowej w sprawach karnych. W uproszczeniu mówi ona o tym, że państwo może wydać osobę ściganą innemu krajowi tylko wtedy, gdy czyn, o który jest oskarżona, jest przestępstwem w obu tych państwach. Świat prawa nie lubi jednak stagnacji i w ramach Unii Europejskiej wprowadzono istotne wyłomy od tej reguły, szczególnie w kontekście Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).
Wyobraźmy sobie sytuację, w której pewne zachowanie jest surowo karane w kraju A, ale w kraju B jest uznawane za przejaw wolności słowa. Bez zasady podwójnej karalności państwo B musiałoby aresztować i wydać swojego obywatela za coś, co według jego własnego prawa nie jest złe. To mechanizm ochronny, który ma zapobiegać nadużyciom.
Jednak w dobie otwartych granic i terroryzmu, biurokracja związana z weryfikowaniem każdego paragrafu zaczęła spowalniać wymiar sprawiedliwości. Dlatego państwa członkowskie UE umówiły się, że w przypadku najcięższych przestępstw przestaną sprawdzać, czy dany czyn jest karalny w obu krajach. Wystarczy, że jest on ścigany w kraju, który wystawił nakaz.
Zgodnie z polskim Kodeksem postępowania karnego (art. 607w), zasada podwójnej karalności zostaje wyłączona w przypadku 32 kategorii przestępstw, o ile w kraju wydającym nakaz grozi za nie kara co najmniej 3 lat pozbawienia wolności.
W kontekście "pochwalania" lub nawoływania do przestępstw, kluczowe są tu dwie kategorie:
Warto wiedzieć, że w polskim systemie prawnym samo "publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa" jest uregulowane w artykule 255 § 3 Kodeksu karnego. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Jeśli jednak pochwalanie dotyczy konkretnie przestępstwa o charakterze terrorystycznym, wchodzi w grę art. 255a KK, gdzie sankcje są znacznie surowsze (nawet do 5 lat więzienia). To właśnie te specyficzne formy "pochwalania" najczęściej wpadają w tryby procedur międzynarodowych, gdzie zasada podwójnej karalności jest pomijana.
W dobie internetu granice państwowe niemal nie istnieją. Wpis opublikowany na portalu społecznościowym w Polsce może być widoczny i rodzić skutki prawne w innym kraju UE. Jeśli treść tego wpisu zostanie uznana za pochwalanie terroryzmu lub propagowanie rasizmu w kraju, w którym takie czyny są ścigane z urzędu i zagrożone wysoką karą, procedura ENA może ruszyć bez względu na to, jak polskie sądy interpretują dany fragment tekstu w kontekście naszej wolności słowa.
Zasada podwójnej karalności nie jest całkowicie zniesiona, a jedynie "zawieszona" dla wspomnianych 32 kategorii. Jeśli ktoś zostanie oskarżony o czyn spoza tej listy (np. o zwykłe zniesławienie, które w jednym kraju jest przestępstwem, a w innym tylko deliktem cywilnym), sąd nadal ma obowiązek sprawdzić, czy czyn ten jest karalny w obu jurysdykcjach. To pokazuje, że prawo stara się balansować między skutecznością ścigania groźnych przestępców a ochroną praw jednostki.