Gość (37.30.*.*)
Świat zapachów kojarzy nam się zazwyczaj z przyjemnym aromatem świeżych kwiatów, cytrusów czy słodkiej wanilii. Jednak perfumiarstwo niszowe od lat przesuwa granice tego, co uznajemy za „ładne”, oferując kompozycje, które mają szokować, budzić wspomnienia lub po prostu intrygować swoją dziwnością. W Polsce, dzięki prężnie działającym perfumeriom niszowym, mamy dostęp do najbardziej kontrowersyjnych flakonów świata. Oto zestawienie zapachów, które wywołują skrajne emocje – od zachwytu po autentyczny odruch odrazy.
Jeśli mowa o kontrowersjach, nie można zacząć od niczego innego niż Sécrétions Magnifiques od domu perfumeryjnego Etat Libre d’Orange. To zapach legenda, który przez wielu recenzentów uznawany jest za najbardziej odrażający aromat, jaki kiedykolwiek zamknięto w szklanym flakonie.
Z założenia ma on naśladować zapach „krwi, potu, śliny i spermy”. W praktyce dla wielu osób pachnie jak metaliczne narzędzia chirurgiczne, surowa ryba lub mokry pies. Choć brzmi to przerażająco, zapach jest w pełni legalny i dostępny w polskich perfumeriach niszowych. To manifestacja wolności artystycznej, która ma celebrować ludzką cielesność w sposób brutalnie szczery.
W tradycyjnym perfumiarstwie nuty zwierzęce, takie jak piżmo, cywet czy kastoreum, stosowano jako utrwalacze w śladowych ilościach. Dzisiaj, w dobie syntetycznych zamienników (ze względu na ochronę zwierząt), marki niszowe decydują się na eksponowanie tych aromatów w sposób niemal agresywny.
Przykładem może być marka Zoologist, dostępna w Polsce, która w swoich kompozycjach stara się oddać siedliska konkretnych zwierząt. Zapach Hyrax (Góralek) jest powszechnie uważany za jeden z najtrudniejszych – dominuje w nim nuta afrykańskiego kamienia (skamieniałe odchody góralka), która nadaje perfumom ciężki, urynowy i bardzo brudny charakter. Z kolei Tyrannosaurus Rex tej samej marki to olfaktoryczna wizja apokalipsy: dym, spalenizna, krew i gnijąca roślinność.
Nie każdy chce pachnieć ogrodem. Niektórzy wolą aromat warsztatu samochodowego lub świeżo kładzionego asfaltu. Marka Comme des Garçons słynie z serii „Synthetic”, w której znajdziemy takie zapachy jak Tar (smoła) czy Garage. To kompozycje, które pachną smarem, paloną gumą i plastikiem.
Choć dla przeciętnego przechodnia mogą być drażniące, dla fanów industrialnego klimatu są wyrazem nowoczesnej elegancji. W Polsce te zapachy cieszą się dużą popularnością wśród artystów i osób szukających czegoś absolutnie unikalnego, co odcina się od mainstreamowych trendów.
Amerykańska marka Demeter Fragrance Library (w Europie znana często jako The Library of Fragrance) specjalizuje się w zapachach fotorealistycznych. Ich oferta jest dostępna w wielu polskich sklepach internetowych i drogeriach z produktami niszowymi. Wśród setek flakonów znajdziemy takie pozycje jak:
Te zapachy rzadko służą jako „perfumy wyjściowe”. Częściej traktuje się je jako ciekawostkę kolekcjonerską lub sposób na wywołanie konkretnego wspomnienia.
W Polsce legalnie kupimy perfumy, które w swoich nazwach i składzie nawiązują do narkotyków, choć oczywiście nie zawierają one żadnych nielegalnych substancji czynnych. Najsłynniejszym przykładem jest Black Afgano marki Nasomatto. To gęsty, ciemny ekstrakt, który ma naśladować aromat palonego haszyszu najwyższej jakości. Zapach jest dymny, żywiczny i niezwykle trwały, wywołując skojarzenia z mrocznym, orientalnym rytuałem.
Innym przykładem jest marka 19-69 i ich zapach Chronic, który wprost nawiązuje do kultury konopnej w Kalifornii. Choć nuty marihuany są tu wyraźnie wyczuwalne, są one podane w sposób artystyczny i całkowicie bezpieczny prawnie.
Psychologia zapachu wyjaśnia, że kontrowersyjne aromaty przyciągają nas, ponieważ mózg reaguje na nie silniej niż na znane i bezpieczne bodźce. Zjawisko to nazywa się „estetyką brzydoty”. Podobnie jak w sztuce współczesnej, w perfumiarstwie szokujący zapach ma zmusić nas do zatrzymania się i refleksji, a nie tylko do biernego odbioru przyjemności.
Jeśli planujesz zakup któregoś z wymienionych wyżej „dziwaków”, pamiętaj o kilku zasadach:
Wszystkie wymienione zapachy są w Polsce dostępne legalnie w wyspecjalizowanych perfumeriach niszowych (takich jak Galilu, Mood Scent Bar czy Lulua) oraz w wybranych sklepach internetowych. Ich posiadanie i używanie na własny użytek nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami prawnymi, choć może wiązać się z... uniesionymi brwiami osób w Twoim otoczeniu.