Gość (37.30.*.*)
Okres dojrzewania to czas wielkich przemian, nie tylko fizycznych, ale przede wszystkim neurologicznych i psychicznych. Często zastanawiamy się, dlaczego młody człowiek, który potrafi rozwiązywać skomplikowane zadania matematyczne, jednocześnie daje się nabrać na ewidentnie naciąganą historię opowiedzianą przez kolegę lub wierzy w niesprawdzone informacje znalezione w sieci. Ta specyficzna naiwność nie wynika z braku inteligencji, lecz z faktu, że mózg nastolatka jest wciąż „placem budowy”, na którym emocje często biorą górę nad chłodną logiką.
Głównym winowajcą podatności na sugestie jest niedojrzałość kory przedczołowej. To część mózgu odpowiedzialna za planowanie, przewidywanie konsekwencji, kontrolę impulsów oraz krytyczne myślenie. U nastolatków proces jej rozwoju trwa aż do około 25. roku życia. W tym samym czasie układ limbiczny, który odpowiada za emocje i odczuwanie nagrody, pracuje na pełnych obrotach.
Kiedy nastolatek słyszy logicznie brzmiącą historię, jego mózg analizuje ją przez pryzmat emocji i potrzeb społecznych. Jeśli opowieść obiecuje akceptację grupy, dreszczyk emocji lub rozwiązanie palącego problemu, kora przedczołowa – będąca jeszcze w fazie „testów” – nie zawsze zdąży włączyć sygnał ostrzegawczy. Dodatkowo w grę wchodzi tzw. egocentryzm młodzieńczy oraz wiara we własną niezniszczalność (osobista legenda), co sprawia, że młodzi ludzie wierzą, iż negatywne konsekwencje ich nie dotyczą.
W grupie rówieśniczej naiwność bywa narzędziem budowania hierarchii. Rówieśnicy, często nieświadomie lub w ramach „żartu”, wykorzystują łatwowierność kolegów, by zyskać poklask lub poczuć przewagę. Może to przybierać formę:
Badania pokazują, że nastolatki są bardziej skłonne uwierzyć w nieprawdę, jeśli pasuje ona do ich aktualnego stanu emocjonalnego lub opinii o danej osobie. To mechanizm zwany efektem potwierdzenia, który w wieku dojrzewania działa wyjątkowo silnie ze względu na potrzebę przynależności do konkretnej „bańki” towarzyskiej.
Rodzice również, czasem w dobrej wierze, wykorzystują tę rozwojową cechę swoich dzieci. Najczęściej dzieje się to poprzez stosowanie tzw. „białych kłamstw” lub konstruowanie logicznych argumentów, które mają skłonić nastolatka do pożądanych zachowań (np. straszenie wyolbrzymionymi konsekwencjami niezdanego egzaminu).
Choć krótkofalowo może to przynieść efekt w postaci posłuszeństwa, długofalowo nadużywanie tej łatwowierności niszczy fundament zaufania. Gdy nastolatek w końcu zorientuje się (dzięki dojrzewającej korze przedczołowej), że był manipulowany, może zareagować silnym buntem i całkowitym odrzuceniem autorytetu rodzica, nawet w kwestiach, w których dorosły ma rację.
Choć naiwność kojarzy się głównie negatywnie, w procesie rozwoju ma ona swoje dwie strony medalu.
Negatywne skutki:
Pozytywne skutki:
Zamiast zamykać nastolatka pod kloszem, warto wyposażyć go w narzędzia, które pomogą mu samodzielnie oceniać rzeczywistość.
Zrozumienie, że naiwność w wieku dojrzewania jest etapem rozwoju, a nie wadą charakteru, pozwala dorosłym na większą cierpliwość. To czas, w którym młody człowiek uczy się odróżniać prawdę od fałszu, a naszym zadaniem jest bycie mądrym przewodnikiem, a nie surowym sędzią.