Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie istotę, która na pierwszy rzut oka przypomina człowieka, ale jej wnętrze i proporcje zostały subtelnie, lecz znacząco zmodyfikowane. Takie zmiany w fizjologii i anatomii nie pozostałyby bez wpływu na codzienne funkcjonowanie, metabolizm, a nawet dietę. Gdybyśmy połączyli spadek ciśnienia, szersze naczynia krwionośne, zmienione proporcje ciała i zupełnie nowe organy, otrzymalibyśmy organizm przystosowany do zupełnie innych warunków bytowania – być może chłodniejszych, wymagających większej wytrzymałości i oferujących inne źródła pożywienia.
Spadek średniego ciśnienia tętniczego o 1,5 mmHg wydaje się niewielki, ale w połączeniu ze zwiększeniem średnicy aorty i żył o 1,5 mm, tworzy fascynujący obraz hemodynamiczny. Zgodnie z prawem Poiseuille’a, opór naczyniowy maleje wraz ze wzrostem promienia naczynia. Szersza aorta oznacza, że serce musi włożyć mniej wysiłku w przepchnięcie krwi do głównego obiegu.
Zwiększenie średnicy żył o 1,5 mm to jednak spore wyzwanie dla grawitacji. Żyły pełnią funkcję zbiorników krwi, a ich poszerzenie mogłoby prowadzić do częstszego zalegania krwi w dolnych partiach ciała. Tutaj z pomocą przychodzi wzrost liczby oddechów o 3 na minutę. Każdy wdech tworzy podciśnienie w klatce piersiowej, które działa jak pompa ssąca, wspomagając powrót żylny do serca. Taki organizm byłby prawdopodobnie bardzo wydolny tlenowo, ale musiałby posiadać silniejsze zastawki żylne, aby uniknąć obrzęków.
Najbardziej fantastycznym elementem tej układanki jest dodatkowy organ produkujący purpurowe krwinki. Skoro stanowią one 5% całkowitej liczby czerwonych krwinek i pełnią funkcję mikrogrzejników, oznacza to, że organizm ten posiada wewnętrzny system termoregulacji chemicznej.
Wydłużenie nóg, stóp i pośladków o 10% w stosunku do reszty ciała drastycznie zmienia środek ciężkości i sposób poruszania się. Dłuższe kończyny dolne to dłuższy krok, co przy zwiększonej wydolności oddechowej czyni z takiej istoty doskonałego biegacza długodystansowego.
Większe pośladki (mięśnie pośladkowe wielkie) są kluczowe dla utrzymania pionowej postawy i generowania mocy podczas sprintu czy wspinaczki. W połączeniu z wydłużonymi stopami, które działają jak dłuższe dźwignie, taki organizm mógłby skakać wyżej i biegać szybciej niż jakikolwiek dzisiejszy atleta. Jednakże, dłuższe nogi przy szerszych naczyniach krwionośnych jeszcze bardziej potęgują problem ciśnienia hydrostatycznego – wspomniane wcześniej purpurowe krwinki i dodatkowe oddechy są tu niezbędne do utrzymania homeostazy.
Dodatkowy narząd wytwarzający laktazę, proteazę, chitynazę i lipazę to prawdziwy "biologiczny kombajn" do przetwarzania energii. Skład tych enzymów sugeruje bardzo konkretne możliwości adaptacyjne:
Gdybyśmy zebrali te wszystkie cechy, otrzymalibyśmy istotę zaprojektowaną do życia w trudnych warunkach, być może w klimacie wysokogórskim lub arktycznym.
Choć ludzie posiadają geny kodujące chitynazy, ich aktywność w naszym układzie pokarmowym jest znikoma. Większość ssaków utraciła zdolność efektywnego trawienia chityny miliony lat temu. Przywrócenie tej funkcji (poprzez dodatkowy organ) otworzyłoby przed ludzkością zupełnie nowe, ekologiczne źródła białka, jakimi są mączki z owadów, czyniąc nas gatunkiem znacznie bardziej odpornym na kryzysy żywnościowe.