Gość (37.30.*.*)
Choć w mowie potocznej słowa „kredyt” i „pożyczka” stosujemy zamiennie, dla Twojego portfela i litery prawa są to dwa zupełnie inne światy. Wybór między nimi to nie tylko kwestia semantyki, ale przede wszystkim tego, ile ostatecznie zapłacisz i jak bardzo chroni Cię państwo. Zrozumienie mechanizmów stojących za odsetkami i dodatkowymi opłatami pozwoli Ci uniknąć pułapek, które często kryją się w drobnym druku umów.
Podstawowa różnica wynika z tego, kto daje pieniądze i na jakiej podstawie prawnej. Kredyt może być udzielony wyłącznie przez bank lub SKOK i reguluje go Prawo bankowe. Pożyczkę natomiast może dać każdy – od firmy pożyczkowej (tzw. parabanku), przez pracodawcę, aż po sąsiada – a podstawą jest tutaj Kodeks cywilny.
W kwestii kosztów różnice są uderzające:
Firmy pożyczkowe przez lata wykazywały się ogromną kreatywnością w nazywaniu dodatkowych kosztów. Gdy ustawowe odsetki były niskie, pojawiały się „opłaty za przygotowanie wniosku”, „ubezpieczenia obowiązkowe” czy „prowizje za odroczenie terminu”. Obecnie polskie prawo, a konkretnie nowelizacja tzw. ustawy antylichwiarskiej, kładzie temu kres poprzez sztywne limity kosztów pozaodsetkowych.
Wszystkie te „kreatywne” opłaty – niezależnie od tego, czy nazwiesz je opłatą za obsługę długu, czy prowizją za wizytę domową – muszą zmieścić się w limicie pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego.
Zgodnie z aktualnymi przepisami, koszty te oblicza się według wzoru, ale w uproszczeniu:
Jeśli pożyczasz 1000 zł, to suma wszystkich prowizji, opłat za obsługę i ubezpieczeń nie może wynieść więcej niż 450 zł. Jeśli pożyczkodawca próbuje doliczyć „opłatę za odroczenie terminu”, która sprawia, że suma kosztów przebija ten limit – takie działanie jest nielegalne.
Polska posiada obecnie jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów antylichwiarskich w całej Unii Europejskiej. Ostatnie zmiany z lat 2022-2023 drastycznie obniżyły limity kosztów, co doprowadziło do zniknięcia z rynku wielu firm oferujących tzw. chwilówki. Jak to wygląda u naszych sąsiadów?
W Niemczech nie ma jednej, sztywnej ustawy określającej maksymalny procent kosztów pozaodsetkowych tak precyzyjnie jak w Polsce. Zamiast tego sądy opierają się na pojęciu „Sittenwidrigkeit” (sprzeczność z dobrymi obyczajami). Przyjmuje się, że jeśli RRSO pożyczki przekracza dwukrotność rynkowej stopy procentowej, jest ona uznawana za lichwę i unieważniana. Jest to system bardziej elastyczny, ale mniej przewidywalny dla klienta niż polski „sztywny sufit”.
Nasi południowi sąsiedzi przez długi czas mieli bardzo liberalne podejście, co skutkowało ogromnymi problemami z zadłużeniem społeczeństwa. Obecnie przepisy są zaostrzone, ale wciąż mniej rygorystyczne niż w Polsce. Czeskie prawo skupia się bardziej na badaniu zdolności kredytowej – jeśli firma pożyczy pieniądze komuś, kto nie ma szans ich spłacić, traci prawo do odsetek.
Francja stosuje system „Taux de l'usure” – bank centralny co kwartał publikuje maksymalne stawki dla różnych rodzajów kredytów. Jeśli bank zaproponuje choćby 0,1% więcej, łamie prawo. To system bardzo zbliżony do polskiego pod względem ochrony konsumenta, choć bardziej dynamiczny.
W Polsce obowiązuje limit odsetek maksymalnych, który wynosi dwukrotność odsetek ustawowych. Odsetki ustawowe to stopa referencyjna NBP + 3,5 punktu procentowego.
Załóżmy, że stopa referencyjna wynosi 5,75% (stan na luty 2024).
Krok 1: Obliczamy odsetki ustawowe
$5,75% + 3,5% = 9,25%$
Krok 2: Obliczamy odsetki maksymalne
$9,25% \times 2 = 18,5%$
Oznacza to, że żadna instytucja w Polsce nie może legalnie naliczyć Ci więcej niż 18,5% odsetek w skali roku. Jeśli oferta mówi o 10% odsetek, ale dolicza 40% „opłaty za obsługę”, to właśnie tutaj wchodzi wspomniany wcześniej limit kosztów pozaodsetkowych (max 45% całkowitej kwoty), który ma chronić Cię przed obchodzeniem limitu odsetek.
Wiele osób boi się wskaźnika RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania), bo przy krótkich pożyczkach potrafi on wynosić kilkaset procent. Pamiętaj jednak, że to jedyny wskaźnik, który ustawowo musi zawierać wszystkie koszty: odsetki, prowizje, ubezpieczenia i opłaty za obsługę. Porównując dwa produkty, zawsze patrz na RRSO – to ono mówi prawdę o tym, ile kosztuje „wynajęcie” pieniędzy od instytucji finansowej.