Gość (37.30.*.*)
Monitoring wizyjny stał się nieodłącznym elementem krajobrazu naszych miast, sklepów, a nawet klatek schodowych. Przyzwyczailiśmy się do obecności kamer, traktując je jako zło konieczne lub gwarant bezpieczeństwa. Jednak kwestia monitoringu głosu, czyli rejestrowania i analizowania dźwięku w przestrzeni publicznej, to zupełnie inna para kaloszy. Choć technologia jest już gotowa, jej powszechne wprowadzenie napotyka bariery, których kamery nie musiały pokonywać w takim stopniu.
Głównym powodem, dla którego kamery są wszędzie, a mikrofony nie, jest prawo oraz nasza psychologia. Nagrywanie obrazu w miejscu publicznym jest zazwyczaj interpretowane jako działanie mające na celu ochronę mienia lub bezpieczeństwa osób. Tymczasem nagrywanie rozmów uderza bezpośrednio w istotę prywatności i wolności słowa.
W wielu krajach, w tym w Polsce, nagrywanie czyjejś wypowiedzi bez jej zgody (jeśli nie jesteśmy uczestnikami rozmowy) może być uznane za przestępstwo. Prawo chroni tajemnicę komunikowania się znacznie silniej niż wizerunek w miejscu publicznym. Dlatego też, mimo że technicznie dodanie mikrofonu do kamery CCTV jest tanie i proste, administratorzy systemów rzadko się na to decydują, by nie narażać się na procesy sądowe.
Choć monitoring głosu w przestrzeni miejskiej kojarzy nam się z „Wielkim Bratem”, to prawda jest taka, że dobrowolnie wprowadziliśmy go do swoich domów. Asystenci głosowi tacy jak Alexa, Siri czy Asystent Google to w rzeczywistości zaawansowane systemy nasłuchowe.
Urządzenia te stale analizują dźwięki z otoczenia w poszukiwaniu „słowa klucza”. Choć producenci zapewniają, że dane są przetwarzane lokalnie do momentu aktywacji, historia zna przypadki, w których nagrania trafiały do rąk pracowników firm technologicznych w celu „poprawy jakości usług”. To pokazuje, że infrastruktura do masowego monitoringu głosu już istnieje – brakuje jedynie (lub aż) systemowego przyzwolenia na jej wykorzystanie poza sferą prywatną.
W niektórych miastach na świecie (np. w USA) działają systemy takie jak ShotSpotter. Nie monitorują one treści rozmów, ale używają sieci mikrofonów do wykrywania dźwięku wystrzałów z broni palnej. System potrafi w ciągu kilku sekund określić lokalizację strzelca z dokładnością do kilku metrów i powiadomić policję. To przykład monitoringu dźwięku, który zyskuje akceptację społeczną, bo służy bezpośredniemu ratowaniu życia.
To, co powstrzymywało rozwój monitoringu głosu, to również trudność w analizie danych. Przeglądanie tysięcy godzin nagrań audio jest znacznie trudniejsze niż szybkie przewijanie obrazu z kamery. Jednak rozwój sztucznej inteligencji (AI) zmienia zasady gry.
Nowoczesne algorytmy potrafią już:
Kiedy te technologie staną się wystarczająco tanie i skuteczne, presja na ich wdrożenie w systemach bezpieczeństwa miejskiego znacznie wzrośnie.
Trudno wskazać konkretną datę, ale eksperci sugerują, że monitoring głosu będzie wchodził do naszego życia „tylnymi drzwiami”. Nie zacznie się od mikrofonów na każdym latarniku, ale od inteligentnych systemów w transporcie publicznym czy urzędach, argumentowanych walką z wandalizmem lub agresją wobec pracowników.
Możemy spodziewać się, że monitoring głosu stanie się powszechny w ciągu najbliższej dekady, ale w formie zanonimizowanej. Systemy nie będą nagrywać tego, co mówimy, by nas zidentyfikować, ale będą analizować „charakter akustyczny” otoczenia. Jeśli algorytm usłyszy dźwięk tłuczonego szkła, krzyk lub agresywną kłótnię, automatycznie skieruje w to miejsce kamerę i zaalarmuje służby.
Największą przeszkodą pozostaje brak zaufania. O ile kamera widzi, co robimy, o tyle mikrofon może „słyszeć”, co myślimy lub jakie mamy poglądy. Wprowadzenie powszechnego monitoringu głosu wymagałoby drastycznej zmiany w przepisach o ochronie danych osobowych (RODO) oraz redefinicji pojęcia prywatności w przestrzeni publicznej.
Bez wyraźnych regulacji i transparentności, monitoring głosu może stać się narzędziem inwigilacji, którego społeczeństwa demokratyczne nie zaakceptują tak łatwo, jak zaakceptowały kamery. Granica między bezpieczeństwem a totalną kontrolą jest w przypadku dźwięku wyjątkowo cienka.