Gość (37.30.*.*)
Sztuczna inteligencja, którą dziś spotykamy na każdym kroku – od algorytmów w mediach społecznościowych po zaawansowane czaty – nie wzięła się znikąd. Jej korzenie sięgają połowy XX wieku, a historia jej powstania to fascynująca opowieść o marzeniach o stworzeniu „myślącej maszyny”. Choć dziś AI wydaje nam się szczytem technologii, naukowcy już teraz zastanawiają się, co przyjdzie po niej.
Za oficjalną datę narodzin sztucznej inteligencji jako dziedziny nauki uznaje się rok 1956. To właśnie wtedy odbyła się słynna konferencja w Dartmouth College (Dartmouth Summer Research Project on Artificial Intelligence). To wydarzenie zgromadziło pionierów, którzy wierzyli, że każdy aspekt uczenia się lub dowolną inną cechę inteligencji można opisać tak precyzyjnie, by maszyna mogła ją symulować.
Kluczowe postacie tego okresu to:
Warto jednak pamiętać, że podwaliny pod te prace położył kilka lat wcześniej Alan Turing. W 1950 roku opublikował on przełomowy artykuł „Computing Machinery and Intelligence”, w którym zadał słynne pytanie: „Czy maszyny mogą myśleć?”. Zaproponował też tzw. test Turinga, który do dziś jest punktem odniesienia w dyskusjach o inteligencji maszyn.
Pierwotnym celem naukowców nie było stworzenie asystenta, który napisze za nas e-maila. Ambicje były znacznie głębsze. Chciano przede wszystkim:
Pytanie o następcę AI jest niezwykle trudne, ponieważ obecnie znajdujemy się w fazie tzw. Wąskiej AI (Narrow AI), która potrafi świetnie wykonywać konkretne zadania, ale nie posiada świadomości ani wszechstronności człowieka. Nie można jednoznacznie stwierdzić, co będzie „po” AI, ponieważ rozwój technologii nie zawsze następuje liniowo, jednak w świecie nauki dominują trzy główne kierunki:
Wielu ekspertów uważa, że następcą obecnych systemów nie będzie coś zupełnie innego, lecz kolejna ewolucja – AGI (Artificial General Intelligence). To maszyna, która posiadałaby zdolność rozumienia, uczenia się i stosowania wiedzy w dowolnej dziedzinie, dokładnie tak jak człowiek. Obecne modele (jak GPT-4) są imponujące, ale wciąż brakuje im prawdziwego zrozumienia przyczynowo-skutkowego i elastyczności ludzkiego umysłu.
To koncepcja wykraczająca poza AGI. ASI (Artificial Superintelligence) to teoretyczny byt, który przewyższałby ludzki intelekt w każdej możliwej dziedzinie – od kreatywności naukowej po umiejętności społeczne. To etap, który budzi najwięcej obaw etycznych i egzystencjalnych.
Innym kandydatem na „następcę” jest zmiana fundamentów, na których budujemy inteligencję.
Ważna uwaga: Na ten moment nie można zweryfikować, która z tych technologii ostatecznie zdominuje przyszłość. Przewidywania dotyczące AGI czy ASI pozostają w sferze teorii i spekulacji naukowych, a nie potwierdzonych faktów.
Czy wiesz, że rozwój AI nie zawsze był tak dynamiczny? W historii tej dziedziny zdarzały się okresy zwane „zimami AI” (AI winters). Miały one miejsce w latach 70. i 80., kiedy to entuzjazm opadł, a finansowanie badań zostało obcięte, ponieważ ówczesne komputery nie były wystarczająco potężne, by spełnić obietnice naukowców. Dzisiejszy boom zawdzięczamy nie tylko lepszym algorytmom, ale przede wszystkim ogromnej mocy obliczeniowej i dostępowi do gigantycznych zbiorów danych.