Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego teza o podwójnej empatii jest krytykowana za ignorowanie faktu, że istnieją pewne podstawowe zasady zachowania, które powinny znać osoby neuroróżnorodne, aby uniknąć konsternacji? Dlaczego w tej krytyce podkreśla się, że nie chodzi o dążenie do identyczności z osobami neurotypowymi, lecz o to, by osoby neuroróżnorodne unikały wypowiedzi, przez które mogą być traktowane niepoważnie?

teza podwójnej empatii komunikacja osób neuroróżnorodnych zasady zachowań społecznych
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Teza o podwójnej empatii, sformułowana przez Damiana Miltona, zrewolucjonizowała sposób, w jaki patrzymy na komunikację między osobami w spektrum autyzmu a osobami neurotypowymi. Zakłada ona, że trudności w porozumieniu nie wynikają z „deficytów” osób neuroróżnorodnych, lecz z obustronnego braku zrozumienia wynikającego z odmiennych sposobów przetwarzania świata. Choć teoria ta jest niezwykle ważna dla walki ze stygmatyzacją, w ostatnich latach pojawia się głos krytyczny. Podnosi on, że skupienie się wyłącznie na „dwustronności” problemu może prowadzić do ignorowania praktycznych aspektów funkcjonowania w społeczeństwie, które – niezależnie od naszych chęci – opiera się na pewnych niepisanych regułach.

Granica między teorią a społeczną praktyką

Krytycy tezy o podwójnej empatii często zauważają, że choć teoretycznie obie strony powinny wykonać wysiłek, w rzeczywistości to osoby neuroróżnorodne żyją w świecie zaprojektowanym przez i dla większości neurotypowej. W tym kontekście ignorowanie istnienia podstawowych zasad zachowania jest postrzegane jako ryzykowne. Krytyka ta nie ma na celu zmuszania kogokolwiek do ukrywania swojej tożsamości (tzw. maskowania), ale wskazuje na potrzebę posiadania „kodu dostępu” do społecznych interakcji.

Zasady te, choć często nielogiczne z punktu widzenia osoby neuroróżnorodnej, pełnią funkcję smaru w mechanizmie społecznym. Ich nieznajomość prowadzi do konsternacji nie dlatego, że neurotypowi są złośliwi, ale dlatego, że ich mózgi są zaprogramowane na odczytywanie konkretnych sygnałów (np. kontaktu wzrokowego, tonu głosu czy pauz w rozmowie). Brak tych sygnałów jest interpretowany jako komunikat – często błędny, np. jako brak zainteresowania, arogancja lub nieszczerość.

Dlaczego nie chodzi o dążenie do identyczności?

W debacie na temat neuroróżnorodności często pojawia się lęk przed asymilacją. Krytycy tezy o podwójnej empatii podkreślają jednak wyraźnie: nauka zasad społecznych to nie to samo, co próba stania się osobą neurotypową. Chodzi o pragmatyzm, a nie o zmianę osobowości.

Podkreśla się, że osoba neuroróżnorodna powinna mieć wybór. Aby jednak mogła go dokonać, musi znać zasady gry. Jeśli ktoś świadomie decyduje się nie przestrzegać danej normy, jest to wyraz jego autonomii. Jeśli jednak łamie ją nieświadomie i ponosi tego negatywne konsekwencje, mamy do czynienia z brakiem narzędzi do nawigowania w świecie. Krytyka tezy Miltona sugeruje, że nadmierne podkreślanie, iż „to neurotypowi muszą nas zrozumieć”, może odbierać osobom neuroróżnorodnym sprawczość w nauce umiejętności, które realnie ułatwiają im życie.

Ryzyko bycia traktowanym niepoważnie

To jeden z najmocniejszych argumentów w tej dyskusji. W świecie dorosłych, szczególnie w sferze zawodowej czy akademickiej, istnieją pewne standardy komunikacyjne, które budują autorytet. Osoba, która w sposób niekontrolowany łamie tabu społeczne, mówi rzeczy zbyt bezpośrednie w nieodpowiednim momencie lub nie potrafi dostosować rejestru języka do sytuacji, ryzykuje, że jej merytoryczne argumenty zostaną zignorowane.

Krytycy zauważają, że:

  • Niefortunne wypowiedzi mogą być odbierane jako infantylne.
  • Brak wyczucia kontekstu może sprawić, że osoba neuroróżnorodna zostanie uznana za niekompetentną społecznie, co rzutuje na ocenę jej kompetencji zawodowych.
  • Zamiast być postrzeganym jako „ekspert z innym stylem komunikacji”, taka osoba może zostać zaszufladkowana jako „ktoś, z kim trudno się współpracuje”.

Celem nauki zasad zachowania jest więc ochrona godności i pozycji społecznej osoby neuroróżnorodnej. Chodzi o to, by jej głos był słyszalny i brany pod uwagę, a nie przyćmiony przez konsternację wywołaną złamaniem jakiejś błahej, ale istotnej dla otoczenia normy.

Czy teza o podwójnej empatii i nauka zasad mogą współistnieć?

Współczesne podejście do tego problemu coraz częściej szuka złotego środka. Teza o podwójnej empatii jest fundamentem do edukowania społeczeństwa o tym, że różnorodność stylów komunikacji jest naturalna. Z drugiej strony, praktyczny trening umiejętności społecznych (niebędący maskowaniem, lecz nauką „języka obcego”) pozwala osobom neuroróżnorodnym na bezpieczniejsze i skuteczniejsze poruszanie się w świecie.

Ciekawostką jest fakt, że wiele osób w spektrum autyzmu opisuje naukę norm społecznych jako proces podobny do uczenia się antropologii. Obserwują one „tubylców” (osoby neurotypowe), analizują ich dziwne rytuały i decydują, które z nich warto zaadoptować, by osiągnąć swoje cele, nie tracąc przy tym własnej tożsamości.

W tej krytyce nie chodzi więc o to, by naprawiać osoby neuroróżnorodne, ale by wyposażyć je w mapę terenu, po którym i tak muszą się poruszać. Bez tej mapy, nawet przy najlepszych chęciach obu stron, ryzyko nieporozumień i społecznego wykluczenia pozostaje wysokie.

Podziel się z innymi: