Gość (83.4.*.*)
Sytuacje zagrożenia na ulicy zdarzają się niespodziewanie i wywołują ogromny stres. Widok bliskiej osoby, która staje się ofiarą napaści, zmusza do błyskawicznej reakcji. W polskim prawie istnieje pojęcie obrony koniecznej, które jest kluczowe w takich momentach. Warto wiedzieć, że prawo nie tylko pozwala nam bronić siebie, ale również daje zielone światło do stanięcia w obronie innych osób, których dobra są zagrożone.
Zgodnie z art. 25 Kodeksu karnego, nie popełnia przestępstwa ten, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Najważniejszym fragmentem jest tutaj sformułowanie „jakiekolwiek dobro”. Oznacza to, że przedmiotem ochrony może być nie tylko nasze życie czy zdrowie, ale także własność (np. torebka) oraz bezpieczeństwo innej osoby – w tym przypadku partnerki.
Mężczyzna ma więc pełne prawo interweniować, gdy widzi, że dwie napastniczki próbują wyrwać torebkę jego towarzyszce. Nie musi czekać, aż partnerka sama zacznie się bronić – może działać od razu, aby udaremnić kradzież lub rozbój.
Aby pomoc partnerowi była uznana za działanie w granicach prawa, muszą zostać spełnione trzy podstawowe warunki:
W opisanym scenariuszu wszystkie te warunki są spełnione. Mężczyzna widzi trwającą próbę kradzieży, która jest czynem zabronionym i dzieje się w danym momencie.
Kluczowym pojęciem jest tutaj współmierność obrony do stopnia zagrożenia. Prawo nie wymaga, abyśmy uciekali czy prosili o pomoc – mamy prawo się bronić. Jednak sposób tej obrony nie może być rażąco niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu.
W sytuacji szarpaniny o torebkę, mężczyzna może użyć siły fizycznej, aby odepchnąć napastniczki, obezwładnić je, trzymać za ręce czy wyrwać im skradziony przedmiot. Jeśli jednak napastniczki są nieuzbrojone i stosują jedynie siłę fizyczną w celu wyrwania paska, a mężczyzna wyciągnąłby niebezpieczne narzędzie i zadał im ciężkie obrażenia, mógłby zostać oskarżony o przekroczenie granic obrony koniecznej (tzw. eksces intensywny).
Warto pamiętać o zasadzie: używamy tylko tyle siły, ile jest niezbędne do odparcia ataku. Gdy napastniczki puszczają torebkę i przestają atakować, obrona konieczna powinna się zakończyć.
Polskie prawo przewiduje dwie formy przekroczenia granic obrony koniecznej:
Co ciekawe, art. 25 § 3 Kodeksu karnego mówi, że sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli przekroczenie granic obrony koniecznej nastąpiło pod wpływem strachu lub wzburzenia, usprawiedliwionych okolicznościami zamachu. W dynamicznej sytuacji na ulicy, gdzie emocje biorą górę, prawo wykazuje pewne zrozumienie dla osoby broniącej bliskich.
Wiele osób błędnie uważa, że bronić można tylko życia. To mit. Polskie prawo chroni każde dobro prawne, w tym mienie. Jeśli ktoś próbuje ukraść Twój telefon lub torebkę Twojej partnerki, masz prawo użyć siły, aby mu to uniemożliwić. Własność jest w Polsce dobrem chronionym konstytucyjnie, a obrona konieczna jest jednym z narzędzi tej ochrony.
Jeśli doszło do fizycznej konfrontacji w ramach obrony koniecznej, najlepszym rozwiązaniem jest:
Działając w obronie partnerki, mężczyzna występuje w roli obrońcy dobra prawnego. O ile jego reakcja jest nakierowana na powstrzymanie napastniczek i zabezpieczenie mienia, a nie na bezmyślny odwet, prawo stoi po jego stronie.