Gość (37.30.*.*)
Wybór między chrupiącą marchewką a szklanką świeżo wyciśniętego soku marchewkowego wydaje się prosty – w obu przypadkach dostarczamy organizmowi witamin. Jednak z punktu widzenia dietetyki i fizjologii naszego organizmu, różnica jest kolosalna. Choć soki kojarzą nam się ze zdrowiem i witalnością, to w starciu z całymi, surowymi warzywami i owocami zazwyczaj przegrywają. Kluczem do zrozumienia tej zagadki jest nie tylko to, co znajduje się w szklance, ale przede wszystkim to, co z niej usunięto.
Największą stratą, jaką ponosimy podczas wyciskania soku, jest niemal całkowite usunięcie błonnika pokarmowego. Błonnik to nie tylko "miotełka" dla naszych jelit, która usprawnia trawienie. Pełni on funkcję swoistego bufora. W całym owocu cukry (fruktoza) są uwięzione w strukturach komórkowych i otoczone błonnikiem. Dzięki temu proces ich trawienia i wchłaniania do krwi przebiega powoli i stabilnie.
W soku błonnika brakuje, co sprawia, że cukier trafia do krwiobiegu niemal natychmiastowo. Powoduje to gwałtowny wyrzut insuliny, co przy częstym spożywaniu soków (zwłaszcza owocowych) może obciążać trzustkę i sprzyjać rozwojowi insulinooporności czy cukrzycy typu 2.
Czy zdarzyło Ci się zjeść cztery jabłka jedno po drugim? Prawdopodobnie poczułbyś się bardzo syty już po drugim. Tymczasem wypicie soku wyciśniętego z czterech jabłek zajmuje kilkanaście sekund i rzadko daje poczucie pełności. To dlatego, że proces żucia i gryzienia wysyła do mózgu sygnały o sytości. Płynne kalorie są przez nasz organizm "ignorowane" – mózg nie rejestruje ich tak samo jak stałego pokarmu, co sprzyja przyjmowaniu nadmiaru kalorii w ciągu dnia.
Soki są skoncentrowanym źródłem witamin i minerałów, co jest ich niewątpliwą zaletą, ale są one również bardzo nietrwałe. Wiele witamin, w tym witamina C, utlenia się w kontakcie z powietrzem i światłem. Proces wyciskania, zwłaszcza w sokowirówkach wysokoobrotowych, generuje ciepło i napowietrza płyn, co może prowadzić do strat cennych składników jeszcze zanim sok trafi do szklanki. Jedząc całe warzywo, dostarczasz witaminy w ich naturalnym "opakowaniu", które chroni je do ostatniej chwili.
Warto pamiętać, że sok z tego samego produktu ma zazwyczaj znacznie wyższy indeks glikemiczny (IG) niż surowy owoc czy warzywo. Przykładowo:
Mimo przewagi całych produktów, soki nie są "złe" – wszystko zależy od kontekstu. Soki warzywne (szczególnie te z zielonych liści, selera naciowego czy buraka) mogą być świetnym uzupełnieniem diety dla osób, które mają problem z jedzeniem odpowiedniej ilości warzyw. Są one również łatwiej strawne, co jest istotne dla osób z wrażliwym układem pokarmowym lub po operacjach, gdzie dieta lekkostrawna jest wskazana.
Soki pozwalają też na szybkie dostarczenie dużej dawki antyoksydantów i fitozwiązków w małej objętości. Jeśli jednak decydujesz się na sok, najlepiej wybierać te warzywne lub mieszane (z przewagą warzyw), wyciskane metodą wolnoobrotową i wypijane natychmiast po przygotowaniu.
Wiele osób zapomina o jednej kluczowej kwestii przy piciu soków lub jedzeniu surowych warzyw (szczególnie marchwi, jarmużu czy szpinaku). Witaminy A, D, E i K są rozpuszczalne w tłuszczach. Oznacza to, że jeśli pijesz czysty sok marchewkowy bez dodatku chociażby kilku kropel oliwy z oliwek, porcji orzechów czy awokado, Twój organizm nie będzie w stanie w pełni przyswoić zawartego w nim beta-karotenu.
Jeśli Twoim celem jest ogólne zdrowie, kontrola wagi i stabilny poziom energii, całe, surowe warzywa i owoce powinny stanowić podstawę. Dostarczają one niezbędnego błonnika, dają uczucie sytości i chronią przed nagłymi skokami cukru. Sok traktuj raczej jako okazjonalny dodatek, "bombę witaminową" lub formę regeneracji po treningu, a nie jako zamiennik porcji świeżych owoców i warzyw w codziennym menu.