Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego w Japonii powstaje tak wiele dziwnych teleturniejów?

fenomen japońskiej telewizji specyfika japońskich teleturniejów kultura rozrywki Japonii
avatar

Gość (5.172.*.*)



Odpowiedź:

Japonia kojarzy nam się zazwyczaj z dwiema skrajnościami: z jednej strony mamy ultra-poważnych pracowników korporacji w nienagannych garniturach, a z drugiej – kompletnie szalone, kolorowe i często niezrozumiałe dla Europejczyka programy telewizyjne. To właśnie te teleturnieje, w których ludzie wspinają się po śliskich schodach, jedzą makaron w wirującej pralce czy próbują zachować powagę podczas depilacji plastrami, stały się viralowymi hitami na całym świecie. Ale dlaczego właściwie Japończycy tworzą tak specyficzny kontent? Odpowiedź kryje się głęboko w ich kulturze, historii i specyfice rynku medialnego.

Kultura "gaman" i testowanie wytrzymałości

Jednym z kluczowych pojęć pozwalających zrozumieć japońską telewizję jest gaman. W wolnym tłumaczeniu oznacza to cierpliwość, wytrwałość i zdolność do znoszenia trudnych sytuacji z godnością. W japońskim społeczeństwie hart ducha jest niezwykle cenioną cechą. Teleturnieje typu "endurance" (wytrzymałościowe) są po prostu ekstremalną, rozrywkową wersją tej filozofii.

Widzowie nie oglądają tych programów, aby pastwić się nad uczestnikami, ale by podziwiać ich determinację. Kiedy zawodnik próbuje zjeść gorącą zupę, siedząc w lodowatej wodzie, Japończycy widzą w tym nie tylko komedię, ale też pokaz siły charakteru. To, co dla nas jest "dziwne" lub "okrutne", dla nich jest formą nowoczesnego testu samurajskiej wytrwałości, podanej w mocno przerysowanej formie.

Wentyl bezpieczeństwa dla sztywnego społeczeństwa

Japonia to kraj o bardzo restrykcyjnych normach społecznych. Na co dzień obowiązuje tam ścisła etykieta, hierarchia i dbałość o to, by "nie stracić twarzy". Ludzie spędzają długie godziny w pracy, zachowując powagę i dystans. Szalone teleturnieje pełnią funkcję swoistego wentyla bezpieczeństwa.

Oglądanie celebrytów lub zwykłych ludzi, którzy robią z siebie pośmiewisko, pozwala widzom na chwilę zapomnienia o sztywnej rzeczywistości. To katharsis – widząc kogoś, kto całkowicie traci kontrolę i godność w kontrolowanych, zabawnych warunkach, społeczeństwo znajduje ujście dla własnego stresu i presji bycia idealnym. Im bardziej absurdalne zadanie, tym większy kontrast z codziennym, uporządkowanym życiem.

Czy wiesz, że...?

Wiele z tych "dziwnych" programów to tak naprawdę segmenty w ramach dłuższych programów rozrywkowych zwanych variety shows. W Japonii rzadko spotyka się godzinny teleturniej poświęcony tylko jednej mechanice (jak u nas "Milionerzy"). Zamiast tego mamy bloki wypełnione różnorodnymi, krótkimi i intensywnymi wyzwaniami.

Tradycja komedii Manzai

Korzenie specyficznego japońskiego humoru sięgają tradycyjnej formy komediowej zwanej Manzai. Jest to występ duetu, w którym jedna osoba (tsukkomi) jest tą rozsądną i karcącą, a druga (boke) jest zabawna, głupiutka i ciągle popełnia błędy.

Współczesne teleturnieje często kopiują tę dynamikę. Uczestnicy są stawiani w roli "boke" – robią głupie rzeczy, wpadają w pułapki i są ofiarami slapstickowych żartów, podczas gdy prowadzący (często znani komicy) komentują to złośliwie, ale trafnie. Ten model humoru jest w Japonii naturalny i uwielbiany od dekad, co tłumaczy, dlaczego fizyczna komedia oparta na upadkach i pomyłkach jest tam tak popularna.

Efekt skali i walka o widza

Rynek telewizyjny w Japonii jest niezwykle nasycony i konkurencyjny. Aby przyciągnąć uwagę widza, producenci muszą nieustannie przesuwać granice. To, co dziesięć lat temu było szokujące, dziś jest już standardem. Stąd biorą się coraz bardziej wymyślne scenografie, dziwniejsze kostiumy i bardziej ryzykowne zadania.

Warto też zauważyć, że to, co my widzimy w internecie jako "japońskie teleturnieje", to często wyselekcjonowane, najbardziej ekstremalne fragmenty. Japońska telewizja ma też mnóstwo nudnych programów kulinarnych, teleturniejów wiedzy i talk-show. Jednak to te "dziwne" fragmenty stają się hitami eksportowymi, co buduje u nas obraz Japonii jako kraju permanentnego telewizyjnego szaleństwa.

Globalny wpływ i formaty, które znamy

Choć japońskie programy mogą wydawać się nam egzotyczne, wiele z nich ukształtowało zachodnią telewizję. Najlepszym przykładem jest kultowy "Zamek Takeshi" (Takeshi's Castle), który stał się inspiracją dla takich hitów jak "Wipeout" czy "Ninja Warrior". Japończycy jako pierwsi zrozumieli, że fizyczne tory przeszkód i widowiskowe upadki to uniwersalny język rozrywki, który nie wymaga tłumaczenia.

Ciekawostka o "Silent Library"

Jednym z najbardziej znanych na świecie japońskich formatów jest "Silent Library" (Cicha Biblioteka). Zasada jest prosta: grupa przyjaciół losuje karty, a osoba, która wyciągnie tę "pechową", musi poddać się karze (np. uderzeniu w twarz starym kapciem) w absolutnej ciszy biblioteki. Format ten był kopiowany w USA (MTV) i wielu innych krajach, udowadniając, że japońska kreatywność w wymyślaniu "dziwnych" zabaw ma ogromny potencjał komercyjny.

Podsumowując, to, co nazywamy "dziwnością", jest w rzeczywistości mieszanką głębokich wartości kulturowych, potrzeby odreagowania społecznych rygorów oraz genialnego zmysłu do tworzenia angażującej, wizualnej rozrywki. Japońskie teleturnieje to po prostu kolorowy, głośny i radosny chaos, który ma za zadanie jedno: sprawić, by widz choć na chwilę szeroko się uśmiechnął.

Podziel się z innymi: