Gość (37.30.*.*)
Puberfonia, znana również jako falset przetrwały lub głos rzekomomęski, to zaburzenie głosu, które dotyka głównie młodych mężczyzn w okresie dojrzewania lub tuż po nim. Choć ich krtań rozwija się prawidłowo pod względem fizycznym, głos pozostaje wysoki, piskliwy i dziecięcy. Jest to sytuacja, w której „instrument” (krtań) urósł i zmienił swoje parametry, ale „muzyk” (właściciel głosu) wciąż gra na nim tak, jakby nic się nie zmieniło. To zjawisko potrafi być źródłem ogromnego stresu i wycofania społecznego, ale dobra wiadomość jest taka, że medycyna i logopedia radzą sobie z nim wyjątkowo skutecznie.
W okresie dojrzewania krtań u chłopców gwałtownie rośnie pod wpływem hormonów (głównie testosteronu). Struny głosowe wydłużają się i grubieją, co naturalnie obniża ton głosu o około oktawę. Proces ten nazywamy mutacją. Zazwyczaj trwa on od kilku miesięcy do roku i kończy się ukształtowaniem stabilnego, niskiego głosu męskiego.
W przypadku puberfonii krtań osiąga swoje dorosłe wymiary, ale osoba nią dotknięta nie przechodzi na nowy sposób wydobywania dźwięku. Zamiast używać całej masy strun głosowych, pacjent napina je tak mocno, że drgają tylko ich krawędzie – dokładnie tak, jak dzieje się to przy śpiewaniu falsetem. Powstaje głos o nienaturalnie wysokiej częstotliwości, często łamliwy, pozbawiony głębi i męskiego brzmienia. Przyczyny tego stanu rzadko są organiczne (czyli wynikające z budowy ciała); najczęściej mają podłoże czynnościowe lub psychologiczne.
W opiniach o tym, że puberfonia może być nabyta pod wpływem sugestii otoczenia, tkwi ziarno prawdy, choć mechanizm ten jest nieco bardziej złożony. Psychologia odgrywa kluczową rolę w stabilizacji głosu po mutacji. Jeśli młody człowiek słyszy od otoczenia, że jego nowy, niski głos brzmi „dziwnie”, „brudno” lub „jak u starego chłopa”, może podświadomie próbować wrócić do brzmienia, które jest akceptowane i kojarzone z bezpieczeństwem dzieciństwa.
Silna więź z matką i podświadoma niechęć do utożsamiania się z rolą dorosłego mężczyzny (identyfikacja z ojcem) to klasyczne teorie psychologiczne dotyczące puberfonii. Jeśli otoczenie stale podkreśla „dziecięcość” chłopca, może on utrwalić nawyk wysokiego mówienia, aby sprostać tym oczekiwaniom. Zatem tak – presja społeczna i komentarze na temat brzmienia głosu mogą być czynnikiem wyzwalającym lub utrwalającym to zaburzenie.
Jednym z najbardziej krzywdzących mitów jest przekonanie, że jeśli nie podejmie się terapii w ciągu sześciu miesięcy od wystąpienia puberfonii, staje się ona wadą nieuleczalną. To nieprawda. Nie ma żadnych danych naukowych, które potwierdzałyby istnienie takiej „magicznej granicy” czasowej.
Owszem, im dłużej zwlekamy z wizytą u specjalisty, tym mocniej utrwala się nawyk nieprawidłowego mówienia. Mięśnie krtani przyzwyczajają się do nadmiernego napięcia, a mózg akceptuje wysoki głos jako „własny”. Jednak puberfonia jest uleczalna nawet u mężczyzn w wieku 30 czy 40 lat. Terapia może wtedy trwać nieco dłużej ze względu na konieczność przełamania wieloletniego nawyku, ale skuteczność leczenia pozostaje bardzo wysoka.
Leczenie puberfonii to proces, który zazwyczaj przynosi spektakularne efekty w bardzo krótkim czasie – czasem wystarczy zaledwie kilka sesji u logopedy lub foniatry. Proces ten obejmuje kilka etapów:
Badania wykazują, że osoby, które przeszły skuteczną terapię puberfonii, doświadczają gwałtownego wzrostu pewności siebie. Zmiana głosu na niższy często pociąga za sobą zmiany w postawie ciała, sposobie nawiązywania kontaktów wzrokowych, a nawet w sukcesach zawodowych. To dowód na to, jak potężnym narzędziem komunikacji i budowania wizerunku jest nasze brzmienie.
Podsumowując, puberfonia nie jest wyrokiem ani trwałą wadą fizyczną. To specyficzne „zawieszenie się” mechanizmu mowy, które przy odpowiednim wsparciu specjalisty można skorygować niezależnie od tego, ile czasu upłynęło od zakończenia okresu dojrzewania. Jeśli Ty lub ktoś z Twojego otoczenia zmaga się z tym problemem, pierwszym krokiem powinna być wizyta u foniatry, który otworzy drogę do odzyskania naturalnego, męskiego brzmienia.