Gość (37.30.*.*)
Jeśli szukasz w historii polskiej muzyki formacji, która wymyka się wszelkim ramom i etykietom, zespół Osjan (początkowo znany jako Ossian) jest absolutnym numerem jeden. To nie był zwykły zespół grający piosenki – to był projekt artystyczny, duchowy i filozoficzny, który na początku lat 70. wprowadził do Polski powiew egzotyki, medytacji i wolności artystycznej. Choć nigdy nie gościli na szczytach list przebojów w komercyjnym tego słowa znaczeniu, ich wpływ na polską kulturę alternatywną, jazzową i rockową jest nie do przecenienia.
Zespół powstał w 1971 roku z inicjatywy Jacka Ostaszewskiego oraz Marka Jackowskiego. Obaj muzycy wywodzili się ze środowiska jazzowego (wcześniej grali m.in. w grupie Anawa Marka Grechuty), ale czuli potrzebę pójścia w zupełnie innym kierunku. Dołączył do nich Tomasz Hołuj, a później przez skład przewinęło się wielu wybitnych artystów, takich jak Milo Kurtis, Wojciech Waglewski czy Radosław Nowakowski.
Nazwa zespołu nawiązywała do legendarnego celtyckiego barda Osjana, co od razu sugerowało zwrot ku tradycji, mitologii i naturze. Muzycy zrezygnowali z tradycyjnego instrumentarium rockowego na rzecz instrumentów akustycznych, często egzotycznych. W ich arsenale znalazły się flety proste, sitar, tabla, różnego rodzaju perkusjonalia, a nawet przedmioty codziennego użytku, które wydawały ciekawe dźwięki.
To, co wyróżniało Osjan na tle ówczesnej sceny, to koncepcja „muzyki chwili”. Ich występy były w dużej mierze improwizowane, oparte na głębokim porozumieniu między muzykami i interakcji z publicznością. Nie chodziło o odgrywanie wyuczonych nut, ale o tworzenie dźwiękowego pejzażu tu i teraz.
Muzyka Osjana była prekursorem tego, co dziś nazywamy „world music” (muzyką świata). Łączyli elementy klasycznej muzyki indyjskiej, afrykańskich rytmów, polskiego folkloru oraz jazzowej swobody. Wszystko to było podlane sosem kontemplacji i spokoju, co w szarych czasach PRL-u stanowiło dla słuchaczy swoistą formę ucieczki do lepszego, bardziej uduchowionego świata.
Warto przyjrzeć się, jak potoczyły się losy filarów grupy, bo to pokazuje, jak wielki potencjał drzemal w tym zespole:
Dziedzictwo Osjana to przede wszystkim otwarcie polskich głów na dźwięki spoza kręgu kultury zachodniej. Zanim internet umożliwił nam dostęp do muzyki z każdego zakątka globu, Osjan przywoził te dźwięki do Polski na swoich płytach i koncertach.
Jednym z najważniejszych momentów w historii zespołu była współpraca z Donem Cherrym, legendarnym amerykańskim trębaczem jazzowym i pionierem world music. Cherry, który koncertował z Osjanem, był zachwycony ich podejściem do dźwięku. To spotkanie było ostatecznym potwierdzeniem, że polska grupa gra na światowym poziomie i reprezentuje uniwersalny język muzyki, który nie zna granic geograficznych ani politycznych.
Osjan nigdy nie stał się produktem masowym i prawdopodobnie nigdy nim nie będzie. To muzyka dla poszukiwaczy, dla osób ceniących ciszę między dźwiękami i dla tych, którzy w sztuce szukają czegoś więcej niż tylko rozrywki. Ich płyty, takie jak „Księga chmur” czy „Ossian”, do dziś brzmią świeżo i inspirująco, stanowiąc żelazny kanon polskiej fonografii.