Gość (37.30.*.*)
System Dozoru Elektronicznego, powszechnie nazywany „bransoletą”, to rozwiązanie, które pozwala odbywać karę pozbawienia wolności poza murami zakładu karnego. Dla wielu osób to szansa na zachowanie pracy i kontaktów z rodziną, ale wiąże się to z rygorystycznymi zasadami i nieustanną kontrolą. Wiele osób zastanawia się, czy taki nadajnik da się po prostu zdjąć lub oszukać system tak, aby „nie zauważył” nieobecności skazanego.
Nowoczesne nadajniki SDE to zaawansowane urządzenia naszpikowane czujnikami. To nie jest zwykła plastikowa opaska, lecz precyzyjne narzędzie monitorujące. Weryfikacja tego, czy urządzenie znajduje się na nodze (lub rzadziej na ręce) skazanego, odbywa się na kilku poziomach jednocześnie.
Po pierwsze, pasek nadajnika posiada wewnątrz światłowód lub specjalne przewody przewodzące impulsy elektryczne. Jeśli ktoś spróbuje przeciąć pasek, obwód zostaje przerwany, co natychmiast generuje alarm w Centrali Monitorowania. Po drugie, urządzenie wyposażone jest w czujniki zbliżeniowe i termiczne, które reagują na kontakt z ludzkim ciałem. Jeśli nadajnik zostanie odsunięty od skóry lub zdjęty (nawet bez przecinania paska, co technicznie jest niemal niemożliwe bez jego uszkodzenia), system odnotuje zmianę parametrów i wyśle powiadomienie o naruszeniu.
Dodatkowo nadajnik stale komunikuje się z urządzeniem monitorującym (stacją bazową) zainstalowanym w miejscu zamieszkania skazanego. Komunikacja ta odbywa się za pomocą fal radiowych. Jeśli sygnał osłabnie lub zniknie, a nie wynika to z ustalonego harmonogramu wyjść, centrala natychmiast podejmuje interwencję – najpierw telefoniczną, a w razie braku wyjaśnień, na miejsce wysyłany jest patrol.
Wokół tego pytania narosło sporo mitów. Przez długi czas System Dozoru Elektronicznego kojarzony był wyłącznie z dorosłymi sprawcami przestępstw, skazanymi na krótkie wyroki więzienia. Rzeczywiście, w myśl Kodeksu karnego wykonawczego, SDE jest formą odbywania kary pozbawienia wolności, co z definicji dotyczy osób dorosłych.
Jednak od września 2022 roku, wraz z wejściem w życie nowej ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, sytuacja uległa zmianie. Obecnie sąd rodzinny może zdecydować o zastosowaniu nadzoru elektronicznego również wobec osób nieletnich. Może to być środek wychowawczy lub sposób na kontrolowanie nieletniego, który dopuścił się czynu zabronionego. W przypadku młodzieży system ten ma często za zadanie kontrolować, czy młody człowiek realizuje obowiązek szkolny lub czy nie przebywa w miejscach zakazanych po wyznaczonych godzinach. Zatem twierdzenie, że SDE dotyczy wyłącznie dorosłych, jest obecnie nieprawdą.
Cały proces zaczyna się od decyzji sądu penitencjarnego (w przypadku dorosłych) lub sądu rodzinnego (w przypadku nieletnich). Aby w ogóle ubiegać się o SDE, skazany musi spełnić szereg warunków, m.in. posiadać stałe miejsce pobytu oraz uzyskać zgodę wszystkich pełnoletnich osób wspólnie z nim zamieszkujących.
Gdy zgoda zostanie wydana, w domu skazanego instalowana jest stacja bazowa, a na jego nogę zakładany jest nadajnik. Kluczowym elementem SDE jest harmonogram. Skazany nie może przebywać poza domem w dowolnych godzinach. Sąd precyzyjnie określa czas, w którym osoba ta może:
Każde wyjście z domu poza wyznaczonymi godzinami oraz każdy powrót po czasie są rejestrowane przez system. Jeśli skazany spóźni się choćby o kilka minut, stacja bazowa wysyła informację do systemu, a pracownik biura monitorowania dzwoni do skazanego, by wyjaśnić przyczynę opóźnienia.
To jedno z najczęstszych pytań osób, które mają mieć założony nadajnik. Odpowiedź brzmi: tak. Nadajniki SDE są całkowicie wodoodporne i zaprojektowane tak, aby nie trzeba było ich zdejmować do higieny osobistej czy nawet pływania w basenie (choć to ostatnie zależy od indywidualnych ograniczeń w harmonogramie). Urządzenia są również hipoalergiczne, co ma zapobiegać odparzeniom skóry przy długotrwałym noszeniu.
Warto wiedzieć, że każda próba manipulacji przy urządzeniu – od owijania go folią aluminiową (co ma rzekomo zagłuszać sygnał) po próby mechanicznego zdjęcia – jest z góry skazana na porażkę. Systemy są odporne na proste metody zagłuszania i potrafią wykryć anomalie w przesyle danych.
Kara za naruszenie zasad SDE jest dotkliwa. Najczęściej skutkuje ona natychmiastowym uchyleniem zgody na dozór elektroniczny, co oznacza, że resztę wyroku skazany musi spędzić w tradycyjnym zakładzie karnym. Dla wielu osób jest to wystarczający straszak, by rygorystycznie przestrzegać wyznaczonych przez sąd godzin.