Gość (37.30.*.*)
Żyjemy w czasach, w których niemal każdy aspekt naszego życia – od sposobu, w jaki płacimy za kawę, po metodę szukania pracy – opiera się na sieciach. Usieciowienie (ang. networking) stało się fundamentem nowoczesnej gospodarki i społeczeństwa. To nie jest tylko moda, ale wynik ewolucji technologicznej i ekonomicznej, która premiuje połączenia ponad izolację. Dlaczego tak się dzieje i czy faktycznie Polska nie ma w tym wyścigu swoich reprezentantów? Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Głównym powodem, dla którego wszystko dąży do usieciowienia, jest tak zwane prawo Metcalfe’a. W świecie matematyki i ekonomii mówi ono, że użyteczność sieci rośnie proporcjonalnie do kwadratu liczby jej użytkowników. Co to oznacza w praktyce? Jeśli masz telefon jako jedyna osoba na świecie, jest on bezużyteczny. Jeśli mają go dwie osoby, możecie wykonać jedno połączenie. Ale jeśli mają go miliony, liczba możliwych interakcji staje się astronomiczna.
Współczesny świat dąży do usieciowienia, ponieważ:
Teza, że żadna istotna sieć nie jest polska, jest dość powszechna, ale nie do końca prawdziwa. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy „sieć”. Jeśli szukamy polskiego odpowiednika Facebooka czy Google, to faktycznie możemy poczuć niedosyt. Jednak w kilku dziedzinach Polska stworzyła systemy, które są ewenementem na skalę światową lub dominują w naszym regionie.
BLIK to doskonały przykład sukcesu usieciowienia „made in Poland”. To unikalny system płatności mobilnych, który połączył konkurencyjne banki we wspólną sieć. Dziś BLIK wychodzi poza granice Polski (np. poprzez przejęcie słowackiego VIAMO czy wejście do Rumunii) i staje się standardem, którego zazdroszczą nam inne kraje europejskie. To czysta sieć: im więcej sklepów i banków go akceptuje, tym bardziej jest wartościowy dla użytkownika.
Rafał Brzoska stworzył fizyczną sieć logistyczną, która zrewolucjonizowała e-commerce. Paczkomaty to nic innego jak węzły w sieci dystrybucji. Polska sieć InPostu jest obecnie kopiowana i wdrażana w Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoszech. To przykład na to, że „usieciowienie” nie musi dotyczyć tylko bitów i bajtów, ale też fizycznych obiektów.
Choć Allegro operuje głównie w Europie Środkowo-Wschodniej, jest to potężna sieć handlowa, która przez lata skutecznie odpierała ataki globalnego giganta, jakim jest Amazon. To sieć łącząca miliony kupujących z tysiącami sprzedawców, oparta na lokalnym zaufaniu i specyfice rynku.
Mimo powyższych sukcesów, trudno nie zauważyć, że globalne sieci technologiczne (social media, wyszukiwarki, systemy operacyjne) pochodzą głównie z USA lub Chin. Istnieje kilka powodów tego stanu rzeczy:
Warto wiedzieć, że dążenie do usieciowienia nie jest tylko wymysłem programistów. Natura robi to od miliardów lat! Nasz mózg to najbardziej skomplikowana sieć neuronowa, jaką znamy. Grzybnia pod naszymi stopami tworzy tzw. „Wood Wide Web” – sieć, przez którą drzewa w lesie wymieniają się składnikami odżywczymi i informacjami o zagrożeniach. Współczesna technologia po prostu kopiuje najbardziej wydajny model przetrwania, jaki wypracowała ewolucja.
Świat nie przestanie się sieciować. Kolejnym etapem jest Internet Rzeczy (IoT), gdzie nie tylko ludzie, ale i przedmioty (lodówki, samochody, latarnie uliczne) będą połączone w jedną, gigantyczną sieć wymiany danych. Polska ma tu ogromną szansę, ponieważ jesteśmy zagłębiem utalentowanych programistów i inżynierów. Choć może nie stworzymy „nowego Facebooka”, możemy stać się kluczowym węzłem w sieciach przemysłowych, medycznych czy finansowych przyszłości.
Zamiast pytać, dlaczego nie mamy polskich sieci, warto wspierać te, które już mamy i które realnie zmieniają nasz komfort życia. Polska technologia płatnicza czy logistyczna to dowód na to, że potrafimy budować systemy, które wygrywają z globalną konkurencją na naszym własnym podwórku i powoli ruszają w świat.