Gość (37.30.*.*)
Każdy z nas przynajmniej raz w życiu słyszał to kultowe wyjaśnienie: „dzieci biorą się z kapusty” (albo, w wersji alternatywnej, przynosi je bocian). Choć dziś ta odpowiedź wywołuje uśmiech politowania i kojarzy się głównie ze słynną, zabawną wpadką w teleturnieju „Familiada”, przez pokolenia służyła rodzicom jako idealne koło ratunkowe. Kiedy dociekliwy maluch zadawał legendarne pytanie: „Mamo, tato, a skąd ja się wziąłem?”, kapuściana grządka okazywała się o wiele bezpieczniejszym tematem niż lekcja anatomii.
Ale skąd właściwie wziął się ten absurdalny na pierwszy rzut oka pomysł? Kto go wymyślił i dlaczego akurat to skromne warzywo stało się symbolem narodzin?
Choć mogłoby się wydawać, że kapuściany mit to XIX-wieczny wymysł zawstydzonych rodziców, jego korzenie sięgają znacznie głębiej – aż do starożytnej Grecji i Rzymu. W dawnych kulturach rolniczych kapusta nie była zwykłym warzywem; uważano ją za potężny symbol płodności i życiodajnej siły.
Istnieje kilka powodów, dla których to właśnie kapusta zyskała taką reputację:
W Polsce najczęściej słyszymy ogólną wersję o „znalezieniu w kapuście”. Jednak we Francji – która jest prawdziwą ojczyzną tego mitu – sprawa jest znacznie bardziej doprecyzowana. Tamtejsze powiedzenie głosi: „Les garçons naissent dans des choux, les filles naissent dans des roses” (Chłopcy rodzą się w kapuście, a dziewczynki w różach).
Dlaczego dokonano takiego podziału? Róża, ze swoimi delikatnymi płatkami, pięknym zapachem i subtelnością, od zawsze była symbolem kobiecości i wdzięku. Z kolei kapusta – warzywo twarde, odporne na mróz, rosnące blisko ziemi i wymagające siły przy uprawie – idealnie pasowała do ówczesnego wyobrażenia o męskiej naturze.
W internecie można czasem natknąć się na historię z mitologii greckiej, według której Klitajmestra (żona króla Agamemnona) pod jego nieobecność urodziła quadruplety: trzy dziewczynki i jednego chłopca (Orestesa). Nie mając pod ręką ubranek, miała owinąć córki w płatki róż, a syna w liście kapusty, aby nie nabrał „kobiecych cech”.
Choć ta opowieść brzmi fascynująco, historycy i badacze literatury klasycznej podkreślają, że nie ma żadnych starożytnych tekstów, które by ją potwierdzały. Jest to najprawdopodobniej współczesna, romantyczna legenda stworzona po to, by na siłę dorobić antyczną genezę do francuskiego powiedzenia.
Choć opowieści o kapuścianych dzieciach krążyły w europejskim folklorze od stuleci, to przełom XIX i XX wieku oraz narodziny nowoczesnych mediów sprawiły, że mit ten stał się globalnym fenomenem. Możemy wskazać konkretne postacie i zjawiska, które za tym stoją.
Mało kto wie, że pierwszy w historii kina film z fabułą (narracyjny) opowiadał właśnie o... dzieciach z kapusty! W 1896 roku francuska pionierka kina, Alice Guy-Blaché, wyreżyserowała jednominutowy film niemy zatytułowany La Fée aux Choux (Kapuściana wróżka).
W tym krótkim dziele widzimy wróżkę, która spaceruje po grządce z wielkimi, sztucznymi kapustami i dosłownie wyciąga z nich żywe, uśmiechnięte niemowlęta, układając je na ziemi. Film okazał się gigantycznym sukcesem i doczekał się kilku wersji. To właśnie to dzieło zaszczepiło w masowej wyobraźni obraz dziecka wyłaniającego się bezpośrednio z warzywniaka.
Na początku XX wieku Europę i Amerykę Północną zalała fala tzw. „pocztówek repopulacyjnych”. Były to niezwykle popularne, często humorystyczne kartki pocztowe wysyłane z okazji narodzin dziecka. Przedstawiały one ogrodników „podlewających” główki kapusty, z których wystawały bobaski, lub bociany współpracujące z rolnikami przy zbiorach. Te urocze, choć z dzisiejszej perspektywy nieco surrealistyczne grafiki, utrwaliły kapuściany mit na kolejne dekady.
Jeśli dorastaliście w latach 80. lub 90., na pewno kojarzycie markę lalek Cabbage Patch Kids (w Polsce znanych jako „Dzieci z kapuścianej grządki”). Stworzone przez Xaviera Robertsa zabawki stały się absolutnym hitem sprzedażowym na całym świecie.
Każda lalka miała unikalne rysy twarzy, własne imię i... certyfikat adopcji. Według oficjalnej legendy marki, lalki te rodziły się w ukrytym, magicznym ogrodzie kapuścianym, skąd trzeba było je uratować i adoptować. W ten sposób starożytny europejski folklor został przekształcony w jeden z najbardziej dochodowych biznesów zabawkarskich w historii.
Odpowiedź na to pytanie jest prozaiczna: tabu. W XIX wieku i na początku XX wieku, w epoce wiktoriańskiej, tematyka seksu, prokreacji i fizjologii porodu była absolutnie zakazana w przestrzeni publicznej. Rozmowa z dzieckiem o tym, jak naprawdę przychodzi na świat, wywoływała u dorosłych ogromny wstyd i konsternację.
Zamiast mierzyć się z trudnym tematem, łatwiej było uciec w bezpieczną, baśniową metaforę. Kapusta (podobnie jak bocian) była idealnym rozwiązaniem:
Dziś, w dobie powszechnej edukacji seksualnej i łatwego dostępu do wiedzy, nikt już nie próbuje wmawiać maluchom, że wyrosły na grządce między warzywami. Niemniej jednak, kapuściana legenda pozostaje jednym z najbardziej uroczych, surrealistycznych i trwałych elementów naszej kultury, przypominając o czasach, gdy dorośli robili wszystko, byle tylko uniknąć „tej” rozmowy.