Gość (37.30.*.*)
Pytanie o gorące parówki spadające z nieba brzmi jak scenariusz szalonej komedii lub marzenie wyjątkowo głodnego przechodnia, ale musimy postawić sprawę jasno: to tylko mit. Choć natura potrafi nas zaskakiwać niezwykłymi zjawiskami, deszcz przetworzonych produktów mięsnych nie jest jednym z nich. W rzeczywistości nie istnieją żadne udokumentowane przypadki ani mechanizmy fizyczne, które mogłyby doprowadzić do opadów parówek – czy to zimnych, czy tym bardziej gorących.
Wizja jedzenia lecącego prosto z chmur jest mocno zakorzeniona w popkulturze. Najbardziej znanym przykładem jest książka dla dzieci i późniejszy hit kinowy „Klopsiki i inne zjawiska pogodowe” (ang. Cloudy with a Chance of Meatballs). W tej opowieści genialny wynalazca konstruuje maszynę, która zmienia wodę w jedzenie, co skutkuje opadami hamburgerów, spaghetti czy właśnie parówek.
W świecie rzeczywistym takie zjawisko jest jednak niemożliwe. Atmosfera ziemska składa się z gazów, a opady powstają w wyniku kondensacji pary wodnej. Aby z nieba spadły parówki, musiałyby one najpierw zostać tam w jakiś sposób przetransportowane w ogromnych ilościach, co w naturalnych warunkach po prostu się nie zdarza.
Choć parówki z nieba to bajka, historia zna przypadki „dziwnych opadów”, które nauka potrafi wyjaśnić. Zjawiska te są rzadkie, ale prawdziwe:
Nawet gdybyśmy teoretycznie założyli, że samolot transportujący tysiące parówek uległ awarii i jego ładunek wypadł w chmury, parówki te nie byłyby gorące. Temperatura w wyższych partiach troposfery, gdzie latają samoloty, jest ekstremalnie niska i często spada poniżej -50 stopni Celsjusza. Każdy przedmiot spadający z takiej wysokości zostałby błyskawicznie zamrożony.
Dodatkowo, parówki nie mają odpowiedniego kształtu ani masy, aby podczas spadania wytworzyć tarcie o atmosferę wystarczające do ich podgrzania (tak jak dzieje się to w przypadku meteorów wchodzących w ziemską atmosferę). Zamiast pysznej przekąski, otrzymalibyśmy raczej twarde jak kamień, lodowate pociski.
W 1876 roku w Kentucky (USA) odnotowano zjawisko znane jako „Wielki opad mięsa w Bath County”. Według relacji świadków, z czystego nieba spadły kawałki mięsa przypominające wołowinę lub baraninę. Naukowcy, którzy badali to zjawisko lata później, wysunęli teorię, że... była to zbiorowa regeneracja sępów. Ptaki te, gdy czują się zagrożone lub muszą szybko odlecieć, potrafią zwrócić niedawno zjedzony pokarm w locie. Choć brzmi to mało apetycznie, jest to jedyne logiczne wyjaśnienie „mięsnego deszczu”.
Podsumowując, jeśli zobaczysz coś lecącego z nieba, co przypomina parówkę, prawdopodobnie jest to złudzenie optyczne, nietypowy grad lub po prostu żart sąsiada z balkonu powyżej. Fizyka i meteorologia są w tej kwestii nieubłagane – na darmowy catering z chmur nie mamy co liczyć.